Nowy numer 32/2020 Archiwum

Babcia, co VIP-ów woziła

Śmigłowiec MI-8, którego bł. Jan Paweł II używał w czasie swoich pielgrzymek do Polski, wrócił niedawno z lakierni. Jego remont ma się zakończyć jeszcze przed kanonizacją papieża.

Maszyna o numerze 620 trafiła do Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie kilka lat temu w wersji pasażerskiej, na której pokładzie mogły podróżować 22 osoby. Jak wyjaśnia dyrektor muzeum Krzysztof Radwan, można było przypuszczać, że śmigłowiec ten służył m.in. podczas wizyt papieskich. W swojej pierwotnej konfiguracji miał bowiem wnętrze typu „salonka”, przeznaczone do przewożenia VIP-ów. – Każdy egzemplarz jest trochę inny. Ten miał najmniej wibracji od wirnika, reduktorów. Piloci go przez to lubili i nazywali pieszczotliwie „Babcią” – mówi K. Radwan. Żartobliwe określenie wzięło się stąd, że pod koniec służby w 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego wyprodukowana w 1973 r. „Babcia” była najstarszym używanym MI-8. To, jak bardzo będący w posiadaniu MLP helikopter był zaangażowany podczas wizyt ojca świętego, odkryto dopiero niedawno. – Nasz pracownik Darek Rutkowski, pasjonat śmigłowców, przeglądając internet, nagle zobaczył naszą 620 z wychodzącym z jej wnętrza papieżem – wspomina K. Radwan. Ponieważ odkrycie zbiegło się z rychłą kanonizacją bł. Jana Pawła II, rozpoczęła się kampania medialna i poszukiwanie wsparcia w renowacji papieskiego helikoptera. – Od razu powstała idea, żeby pokazać go ludziom dokładnie w takiej konfiguracji, z jakiej korzystał ojciec święty.

400 km do lakierni

W chwili zamykania tego numeru GN maszyna jest już po malowaniu. Teraz czeka ją ponowny montaż silników i innych elementów, a następnie – montaż „salonki” i tapicerowanie. Renowacja do prostych nie należy. Jak wyjaśnia dyrektor Muzeum Lotnictwa Polskiego, by usunąć stare powłoki lakiernicze, trzeba było zastosować wyłącznie środki chemiczne. Naruszenie mechaniczne (np. papierem ściernym) wierzchniej warstwy duraluminium, z którego wykonane są elementy śmigłowca, powoduje bowiem jego korozję. Tę z kolei trudno jest powstrzymać i w praktyce elementy takie nadają się do wymiany. – To wszystko zostało znakomicie, profesjonalnie wykonane. Śmigłowiec już wrócił i wygląda świetnie – podkreśla K. Radwan. Kadłub maszyny nieodpłatnie pomalowało Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych Artur Zys z miejscowości Pławce koło Środy Wielkopolskiej. – Czujemy się dumni z udziału w tej inicjatywie. Jednym z elementów narodowej pamięci jest właśnie ten papieski śmigłowiec. Uznaliśmy, że kultywowanie pamięci o przeszłości w tej właśnie formie stworzy nowym pokoleniom szansę poznania historii – mówił jej właściciel tuż przed przewiezieniem MI-8 do lakierni. Do pokonania (nocą) było ok. 400 km w jedną stronę. Profesjonalny transport tam i z powrotem zapewniła firma Panas Transport, wieloletni partner Muzeum Lotnictwa Polskiego. Odtworzenia pierwotnego wnętrza helikoptera podjęła się natomiast firma tapicerska MS Incognito z Wieliczki. – Jestem społecznikiem i patriotą. Po obejrzeniu w telewizji programu o papieskim śmigłowcu zadzwoniłem od razu do muzeum. Jan Paweł II jest dla mnie autorytetem i nie sposób było zachować się obojętnie wobec tak wspaniałej idei, jaką jest przywrócenie dawnego blasku maszynie, która służyła papieżowi Polakowi – mówił Mariusz Sosnowski, właściciel zakładu.

Egzemplarz z historią

Wyposażenie, które zostało zdemontowane podczas zmieniania wersji „Babci” z VIP-owskiej na pasażerską, odnalazło się w magazynach wojskowych. – Mamy nadzieję, że rychło do nas dojedzie – mówi K. Radwan. Udało się także zlokalizować oryginalne, przeznaczone do tego modelu łopaty śmigłowca (wcześniej do eksponatu zostały zamontowane części z bojowego śmigłowca MI-24, co – jak przyznaje dyrektor muzeum – przyprawiało specjalistów o ból głowy). Spośród elementów helikoptera brakuje jeszcze przekładni ogonowej, a dokładnie jej końcowej części, która jest konieczna do przymocowania śmigła tylnego. – Będziemy jej jeszcze szukać za granicą i być może uda się zdobyć jakiś egzemplarz z demobilu – zapewnia K. Radwan. Odrestaurowany śmigłowiec ma zostać udostępniony zwiedzającym wraz z towarzyszącą mu wystawą fotografii oraz okolicznościowym wydawnictwem jeszcze przed kanonizacją bł. Jana Pa- wła II 27 kwietnia. – Nie podchodzimy do tego w kategoriach zwiększenia frekwencji. Mamy niepowtarzalny eksponat, związany z największym z Polaków, a maszyna dopiero w połączeniu z człowiekiem zyskuje duszę – podkreśla dyrektor MLP. Dodaje, że takich eksponatów z własną historią jest w muzeum więcej. Jednym z nich jest pochodzący z czasów I wojny światowej angielski samolot „Camel”. – Jest ich na świecie kilka, ale są one bezimienne. Nasz ma pełną historię: liczbę zestrzeleń, kto nim latał, notatki o tym, że pilot lądował po stronie nieprzyjaciela, że trafił do niewoli. To nie tylko unikatowy eksponat, ale unikatowy eksponat z historią, a to dużo więcej – wyjaśnia K. Radwan. To samo dotyczy „Babci”, którą podróżował błogosławiony papież.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama