Nowy numer 44/2020 Archiwum

Kłopoty na granicy

W Krakowie każde miejsce do parkowania jest dobre, byle było darmowe. Taka filozofia zyskała na popularności po rozszerzeniu strefy płatnego parkowania.

Nowe obszary dołączyły do strefy z początkiem marca. Do tej pory za parkowanie trzeba było płacić na Starym Mieście, Kazimierzu i ulicach po wschodniej stronie Dworca Głównego. Teraz opłaty obowiązują także na całym Starym Podgórzu, części Grzegórzek, Zwierzyńca i Krowodrzy. Celem miało być udrożnienie parkingów w tych rejonach, by każdy, kto chce coś załatwić w centrum miasta, mógł bez problemu znaleźć miejsce dla swojego samochodu. To zdecydowanie się udało. Jednocześnie jednak rozpoczęła się walka o każdy wolny skrawek przestrzeni znajdujący się tuż za granicą płatnej strefy.

Rywalizują przede wszystkim kierowcy, którzy chcą zostawić samochody na dłużej, a nie są zameldowani w strefie – przyjeżdżający na cały dzień do pracy lub... na cały semestr, na studia. Zaparkowane samochody pojawiły się na krawężnikach, chodnikach i trawnikach. W trudnej sytuacji znaleźli się mieszkańcy osiedli położonych przy granicach nowej strefy. I tak wąskie drogi zostały dodatkowo ściśle „zaparkowane”. Mieszkańcy Krowodrzy, Zwierzyńca i Grzegórzek, które strefa podzieliła na dwie części, uznali taki stan rzeczy za niesprawiedliwy. Część z nich może bowiem wykupić abonament mieszkańca (za 10 zł) i swobodnie wybierać miejsce do zaparkowania. Mieszkańcy ulic, których strefa nie objęła, są skazani na zwykły abonament (250 zł) lub wymagające cierpliwości, refleksu i pomysłowości poszukiwania wolnego miejsca. Dlatego radni dzielnicowi z Krowodrzy postanowili złożyć do prezydenta Krakowa wniosek o dalsze poszerzenie strefy płatnego parkowania. Rozważają to także radni ze Zwierzyńca i Grzegórzek. W kolejnych wypowiedziach urzędnicy miejscy przekonują jednak, że nowa strefa działa zbyt krótko, by wyciągać wnioski. Przy okazji apelują, by uwagi i wnioski dotyczące położenia parkomatów i oznakowania strefy zgłaszać mejlowo (ekocentrum3@zikit.krakow.pl) lub telefonicznie (12/616 73 20). Przekonują, że kierowcy muszą wyrobić sobie nowe przyzwyczajenia i po jakimś czasie parkingowy horror na granicy strefy się skończy. Problemem jest jednak brak alternatywy. W Krakowie do tej pory uruchomiono tylko dwa parkingi typu „park & ride”, umożliwiające pozostawienie samochodu poza centrum miasta i przesiadkę do komunikacji miejskiej. W dodatku oba zlokalizowane są w zachodniej części miasta. W planach jest, co prawda, utworzenie kolejnych takich parkingów (m.in. na Krowodrzy-Górce, Górce Narodowej i w Małym Płaszowie), ale ich realizacja będzie zależała od władz powołanej w tym celu spółki, która formalnie zacznie działać... 1 kwietnia. Jeśli do zamieszania na granicy nowych części strefy płatnego parkowania dołożyć trwający remont ul. Mogilskiej i al. Jana Pawła II oraz wyłączenie z ruchu odcinka ul. Wita Stwosza, który 10 marca zamienił się w zastępczy dworzec autobusowy, trudno się dziwić, że ta sama liczba samochodów zaczyna się tłoczyć na coraz mniejszej przestrzeni.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama