Nowy numer 43/2020 Archiwum

Start do polityki

Mój przyjaciel postanowił zostać politykiem. Nic mu nie jest, nic go nie boli. Ma sukces biznesowy, nie potrzebuje władzy. Uważam, że ma ze sobą jakiś problem. Po co mu to?

Jak lekarz staram się postawić diagnozę, zdefiniować chorobę. W każdym razie już jest postęp. Niedawno przestał być politykiem i wrócił do swoich korzeni – chce być samorządowcem. Polityka to jednak coś innego. Zanim zacznie się walka o wyborców, trzeba walczyć o wpływy w partii. Więc narady, knucia, koalicje i ciągła walka. Nie do końca można zdefiniować, na jakich zasadach przebiega ta gra i dlaczego jeden wygrywa, a drugi przegrywa.

Samorząd to też polityka, ale jakby trochę mniejsza. Bliżej ludzi. W każdym razie mój przyjaciel ma ideały i ma wizję miasta przyjaznego ludziom. Ma w sobie to, co chyba każdy nosi w sercu – chęć zmiany świata na lepsze. Na moje namolne pytanie odpowiada: „Nie widzisz, ile jest do zrobienia? Zobacz, ile jest przed nami szans. Czy widzisz kogoś, kto ma chęć podjąć te wyzwania?”. Słucham go. Wciąż uważam, że wybiera trudną drogę. Dla niego to może gorzej. A dla nas? Sprawni idealiści na czele... Czemu nie? Mam w sobie taki ideał: do polityki powinni iść sprawni wolontariusze, społecznicy, a nie tylko wychowankowie partyjnych młodzieżówek. Niech pula sprawnych katolików, idealistów i społeczników zwiększa się, byśmy mieli z kogo wybierać.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama