Nowy numer 42/2020 Archiwum

Jezuita wyklęty

Gdyby dożył 2 kwietnia br., skończyłby 100 lat. 65 lat wcześniej zamordowali go jednak strzałem w tył głowy komuniści w krakowskim więzieniu przy ul. Montelupich.

Pamięć o nim przetrwała. W przeciwieństwie do wielu zamordowanych żołnierzy wyklętych, ks. Władysław Gurgacz, jezuita, kapelan antykomunistycznego oddziału Polskiej Podziemnej Armii Niepodległościowej, nie spoczął na szczęście w anonimowym grobie. Łatwo tę mogiłę rozpoznać w mrowiu betonowych nagrobków na krakowskim cmentarzu Rakowickim, bo stoi na niej prosty krzyż brzozowy. Zawsze leżą tu świeże kwiaty. „Nikt z przyjaciół czy znajomych o. Gurgacza nie przypuszczał nawet, że ten spokojny, zatopiony w Bogu człowiek, ten młody kapłan, myślący tylko o zbawieniu dusz, stanie się partyzantem, że będzie się ukrywał po lasach i walczył o istnienie wielu ludzi, będących nad brzegiem rozpaczy, dlatego że w ojczyźnie, którą ukochali, zapanowała obca przemoc” – napisał o. Stanisław Szymański, jezuita, przyjaciel i biograf ks. Gurgacza.

Urodził się 2 kwietnia 1914 r. w Jabłonicy Polskiej na Podkarpaciu. W 1931 r. wstąpił do nowicjatu jezuitów w Starej Wsi. W latach 1937–1939 studiował filozofię w kolegium jezuickim w Krakowie. Został wyświęcony na kapłana w 1942 r. na Jasnej Górze. Po wojnie niósł posługę kapłańską w szpitalu w Gorlicach.

Opiekun partyzantów

Od 1947 r. ks. Gurgacz, mieszkający wówczas w Krynicy, był w stałym kontakcie z działającą na Sądecczyźnie Polską Podziemną Armią Niepodległościową. Wspierał duchowo jej członków, odprawiając dla nich Msze św., spowiadając i udzielając sakramentów. Na wiosnę 1948 r., zagrożony aresztowaniem, sam zaczął się ukrywać. W maju 1949 r. został formalnym członkiem PPAN. Przyjął pseudonim „Sem” i funkcję kapelana oddziału partyzanckiego PPAN „Żandarmeria”, dowodzonego wpierw przez Jana Matejaka, potem zaś Mieczysława Rembiasza ps. „Orlik”. – Ksiądz Gurgacz nosił, jak prawdziwy kapelan, mundur wojskowy z dystynkcjami kapitana, dysponował także bronią krótką – pistoletem vis. Zaznaczyć należy, że nie musiał z tej broni korzystać. Mimo to na zainscenizowanych zdjęciach z czasów jego procesu przedstawia się go z pistoletem jako jego głównym atrybutem – twierdzą historycy Dawid Golik i Filip Musiał, autorzy opublikowanej niedawno przez Wydawnictwo WAM książki „Władysław Gurgacz. Jezuita wyklęty”.

Starty dla Boga i Ojczyzny

Z czasem ks. Gurgacz znalazł się w oddziale ppor. Stefana Balickiego ps. „Bylina”. Tropieni przez komunistyczną bezpiekę partyzanci zamierzali wyjść z lasu i zaszyć się na Ziemiach Odzyskanych. Potrzebowali pieniędzy, które postanowili zarekwirować w Krakowie. Nieudana akcja odbyła się 2 lipca 1949 r. Schwytano jej uczestników, w tym ks. Gurgacza, który był obserwatorem, gotowym w razie potrzeby, np. zranienia, nieść posługę partyzantom. Po ciężkim śledztwie nastał czas procesu pokazowego w Krakowie. Propaganda komunistyczna akcentowała, że „ksiądz był przywódcą bandy”. Ksiądz Gurgacz w trakcie samego procesu trzymał się dzielnie. „Jako kapelan organizacji starałem się wpływać na młodych i powstrzymywać ich od niepotrzebnego rozlewu krwi. Zdawałem sobie sprawę z tego, co robię i co mi za to grozi, skoro mnie schwytacie. Na śmierć pójdę chętnie. Cóż jest zresztą śmierć? To tylko przejście z jednego życia w drugie. A przy tym wierzę, że każda kropla krwi niewinnie przelanej zrodzi tysiące przeciwników i obróci się wam na zgubę” – powiedział.

14 sierpnia 1949 r. skazano go na karę śmierci wraz z por. Stefanem Balickim, st. sierż. Stanisławem Szajną i klerykiem jezuickim Michałem Żakiem. Żaka ułaskawiono i skazano na dożywocie, bo bezpieka chciała go jeszcze wykorzystać w prowadzeniu innych śledztw. Reszta skazańców znalazła się zaś w celach śmierci więzienia przy ul. Montelupich. Rozstrzelano ich 14 września 1949 r. pod murem podwórza więziennego. Ciała pochowano w wojskowej części cmentarza Rakowickiego przy ul. Prandoty. Ks. Gurgacz spoczywa wraz z por. Balickim. Obok zaś jest mogiła st. sierż. Szajny. Groby na szczęście nie zostały anonimowe. Ktoś umieścił na nich tabliczki z nazwiskami. Pochówki wpisano poza tym do ksiąg cmentarnych. Ogromne zasługi w utrwaleniu pamięci o jezuicie, który stał się żołnierzem wyklętym, położyli jego przyjaciele o. Stanisław Szymański i Michał Żak oraz Danuta Suchorowska, krakowska skrzypaczka, działaczka „Solidarności”, autorka kilku książek o żołnierzach podziemia antykomunistycznego. Szymański z Żakiem odnaleźli groby rozstrzelanych.

O. Szymański zebrał poza tym rozmaite dokumenty i relacje w ukończonej w 1970 r. dwutomowej, maszynopiśmiennej biografii ks. Gurgacza. „Zetknęłam się z nazwiskiem ks. Gurgacza w 1980 r. Po zamordowaniu w 1984 r. ks. Popiełuszki zaczęłam się zastanawiać, czy nie warto by utrwalić pamięci o zapomnianym »Popiełuszce czasów stalinowskich«” – wspominała D. Suchorowska w rozmowie z krakowskim GN. W rezultacie jej badań i rozmów z osobami, które znały ks. Gurgacza, powstała książka, która ukazała się w podziemnym obiegu wydawniczym pod dwoma tytułami: „Gurgacz – Popiełuszko lat stalinowskich” i „Postawcie mi krzyż brzozowy...”. Przez wiele lat ta książka, wznowiona w 1999 r. przez Wydawnictwo WAM, była głównym źródłem wiedzy o ks. Gurgaczu. Na jego grobie wyryto napis: „Attrius pro Deo et Patria” (Starty dla Boga i Ojczyzny). Stoi też na nim, zgodnie z życzeniem zmarłego, krzyż brzozowy. Pamięć zaś trwa, nie tylko okazjonalnie. W 2008 r. prezydent Lech Kaczyński odznaczył ks. Gurgacza Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, zaś pamiątki po nim, m.in. stułę i pistolet, można oglądać do 3 sierpnia w Fabryce „Emalia” Oskara Schindlera (Kraków, ul. Lipowa 4) na wystawie „Krakowscy Żołnierze Wyklęci”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama