Gdy zbliżał się do 80. roku życia, miał świadomość, że powoli musi żegnać się z duszpasterzowaniem pod Turbaczem. Martwił się tylko, że nie będzie miał następcy, bo życie w bacówce bez prądu, bieżącej wody, internetu i innych wygód nie wszystkim odpowiada. „Trzeba być tutaj twardym. Wiele razy zaciskałem zęby, jednak mimo wielu kłopotów, jakie przez lata napotykałem, czułem szczególną Bożą Opatrzność nad tym miejscem – zapewniał ks. Kazimierz. Zmarł 17 marca, mając 81 lat.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








