GN 43/2020 Archiwum

Kapelan dziennikarzy

Z obrazem Matki Boskiej Niegowickiej odwiedził już ponad 300 miejsc. 20 dni w ciągu miesiąca spędza w Rzymie, 10 dni podróżuje, głównie po Polsce.

Ksiądz Jarosław Cielecki to bardzo zapracowany duszpasterz. Spotykamy go w góralskiej parafii w Miętustwie, gdzie pomagał przygotować się góralom do przeżywania Wielkanocy i kanonizacji Jana Pawła II. Z ojcem świętym podróżował w ostatnim okresie pontyfikatu jako dziennikarz. Przez wiele lat był korespondentem telewizji Polsat i „Dziennika Polskiego” w Watykanie. – W zwyczaju ojca świętego było zawsze to, że odbywał z ludźmi mediów minikonferencję w samolocie. Byłem jakby „kapelanem dziennikarzy”, zwykle podróżowało ich około 60. Szczególnie zapamiętałem loty z Janem Pawłem II do Hiszpanii. W przestrzeni powietrznej tego kraju witało nas kilkanaście samolotów bojowych F16. Podlatywały do naszych okien bardzo blisko. Piloci tak sterowali samolotami, że układały się w pary, robiły jakby skłon swoimi dziobami, a Jan Paweł II je błogosławił. To była niepowtarzalna i bardzo wzruszająca chwila – wspomina ks. Jarosław.

Pierwsza miłość

W relacjonowaniu wydarzeń związanych ze Stolicą Apostolską jest profesjonalistą, bowiem studiował na Wydziale Mediów Uniwersytetu Świętego Krzyża w Rzymie. W swoich barwnych opowieściach pamięta też bardzo różne wesołe sytuacje z pokładów samolotu nr 1 w przestrzeni powietrznej. – Wracaliśmy z wizyty apostolskiej, była to chyba ostatnia podróż do Polski w 2002 r. Stewardessa podeszła do Jana Pawła II i zapytała, czego się napije. Proponowała wodę, białe lub czerwone wino. Ojciec święty, zanim udzielił odpowiedzi, chciał wiedzieć, na jakiej byliśmy wtedy wysokości. Stewardessa odpowiedziała, że na 10 tys. metrów. „A to żadnego wina, bo jesteśmy za blisko Szefa” – odrzekł z uśmiechem Jan Paweł II. Kapłan pochodzi z Niegowici i to właśnie on napisał książkę o Janie Pawle II pt. „Wikary z Niegowici”, którą wydano już w kilku językach. – Ta publikacja to dla mnie ogromna radość, bo uzupełnia oficjalną biografię Jana Pawła II. Nikt do tej pory nie pisał tak szczegółowo o okresie kapłaństwa ks. Karola Wojtyły w pierwszej parafii. Dodam jeszcze, że poprawki do książki osobiście nanosił Jan Paweł II – mówi ks. Cielecki. Na podstawie publikacji powstał niedawno film.

– Sądzę, że dla każdego kapłana pierwsza parafia to niemal taka pierwsza miłość. Zależało mi, aby pokazać to w szerszym i trwalszym kontekście. Dlatego od samego początku pisania książki zakładałem i marzyłem o tym, że na jej podstawie powstanie film. Nie zależało mi na jakiejś wielkiej produkcji. Mimo że film ukazuje tylko jeden rok życia Karola Wojtyły, jest świadectwem prawdziwego kapłaństwa, które może być także wezwaniem dla innych duchownych – tłumaczy autor. Ks. Jarosław założył we Włoszech stowarzyszenie modlitewne Jana Pawła II. Należy do niego już kilka tysięcy osób. Będąc na różnych spotkaniach w polskich parafiach, ks. Jarosław zbierał kwiaty i serca od dzieci dla Jana Pawła II, które w dzień beatyfikacji trafiły do jednej z rzymskich bazylik. Zaś płatki z kwiatów były sypane podczas uroczystej procesji rzymskimi ulicami z udziałem członków stowarzyszenia. – Chcemy też, żeby Włosi poznawali miejsca związane z ojczyzną Jana Pawła II. Zamierzamy organizować pielgrzymki do Krakowa, Wadowic, Zakopanego – dodaje kapłan.

Błogosławieństwo od Benedykta XVI

Jako dziennikarz ks. Cielecki pracował także w czasie pontyfikatu Benedykta XVI. To on poświęcił kopię Matki Boskiej z Niegowici, z którą kapłan peregrynuje po wszystkich miejscach, gdzie odbywa spotkania, prowadzi rekolekcje. Pamięta szczególnie jeden ważny moment swojej pracy, dotyczący śmierci matki. Był bardzo z nią związany. Do niej zawsze dzwonił z pokładu papieskiego samolotu. – Żartowaliśmy, że mama jako pierwsza na świecie dowiedziała się, że samolot papieski dotarł już do celu – uśmiecha się duchowny. – W dniu, w którym wiedziała, że zmarła, do Watykanu przybył jeden z polskich polityków. Przed podróżą na uroczystości pogrzebowe musiałem zatem pomóc w obsłudze tego wydarzenia dziennikarzom. Byłem bardzo smutny. Benedykt XVI to zauważył i poprosił, abym podszedł do niego. Zapytał, co się dzieje. Odpowiedziałem, że zmarła mi mama. Poprosił, abym mu wszystko dokładnie opowiedział. W pewnym momencie podszedł do nas sekretarz i delikatnie poinformował papieża, że czas na kolejne spotkanie. Ojciec święty oznajmił, że może ono poczekać. To była dla mnie bardzo wzruszająca chwila. Nietypowa audiencja. Na zakończenie rozmowy Benedykt XVI wręczył mi różaniec i powiedział, że wieczorem tego dnia będzie się modlił za moją mamę – wspomina ks. Jarosław.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama