Nowy numer 42/2018 Archiwum

Cena jedności

– By zamknąć ten rozdział, musimy być do końca solidarni – mówią klienci oszukani 7 lat temu przez nieuczciwego dewelopera.

Pod koniec kwietnia krakowski Sąd Rejonowy ogłosił, że zgadza się na przeniesienie praw własności do mieszkań z osiedla Wierzbowa na klientów spółki Leopard SA (umowy przedwstępne podpisane zostały w 2006 i 2007 roku) w ramach zwykłego postępowania upadłościowego. – Szansa na sukces jest, ale co będzie dalej, zależy tylko od nas. Sprawa nie jest prosta, bo oszukanych zostało ponad 180 osób, a to oznacza, że musimy znaleźć rozwiązanie, które wszyscy zaakceptują i zechcą zrezygnować z hipotek obciążających niewykończone mieszkania. Źle byłoby, gdyby ktoś zgodził się na mieszkanie z hipoteką, a ktoś inny nie. Spór o pieniądze mógłby oznaczać koniec jedności – mówi Barbara Mrózek ze Stowarzyszenia Poszkodowanych przez Deweloperów „Wierzbowa”. Problem w tym, że na wykończenie mieszkań, których część od 2006 r. jest w stanie surowym i niszczeje (budynki ucierpiały w czasie powodzi w 2007 i 2010 r.), a część, do których klienci Leoparda dostali klucze, jest wykończona prowizorycznie, potrzeba ok. 7 mln zł.

Na granicy prawa

Początki problemów oszukanych sięgają 2006 r., gdy nieświadomi kłopotów finansowych spółki deweloperskiej Leopard SA klienci zaczęli wpłacać pieniądze na poczet budujących się dla nich mieszkań. Firma działała od 1997 r., miała opinię jednej z najbardziej wiarygodnych spółek deweloperskich w Małopolsce. Nikt nie wiedział, że prowadzi transakcje, które były na granicy prawa. Prezesi firmy sprzedawali m.in. grunty własnej spółce, kupowali je od niej, nabywali wybudowane już mieszkania. Gdy spółka podjęła się budowy osiedla przy ul. Wierzbowej, na którym miały powstać 4 bloki (180 mieszkań), sukces znów wydawał się pewny. Niestety, zarząd firmy (Jacek P. i Grzegorz A. – obaj w 2012 r. trafili do aresztu, dziś przebywają już na wolności i przed sądem odpowiadają z wolnej stopy) poprzez emisję obligacji zaciągnął kredyt na realizację kolejnych inwestycji (w wysokości ponad 60 mln zł, oprocentowany na 25 proc. w skali roku) u amerykańskiej firmy Manchester Securities Corporation (MSC), będącej częścią nowojorskiego zamkniętego funduszu inwestycyjnego Elliott. Poręczeniem pożyczki stały się hipoteki mieszkań przy ul. Wierzbowej i al. Kijowskiej (tam budowa rozpoczęła się nieco wcześniej). Większość klientów podpisała wtedy (na żądanie dewelopera) klauzulę, na mocy której nie mogli dokonywać wpisu roszczeń w księdze wieczystej nieruchomości. Klienci mieszkania mieli dostać w 2008 r. Gdy tak się nie stało (a deweloper zażądał dopłat), zaczęli jednoczyć siły, założyli Stowarzyszenie Poszkodowanych przez Deweloperów „Wierzbowa”, a pod koniec 2008 r. złożyli wspólny pozew w krakowskim Sądzie Okręgowym – żądali uznania nieważności hipotek. W czerwcu 2009 r. sprawę wygrali, lecz w marcu 2011 r. Sąd Apelacyjny uchylił wyrok pierwszej instancji na korzyść Leoparda. W międzyczasie deweloper złożył w sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości. W maju 2009 r. stało się to faktem dokonanym, a masę upadłościową przejął syndyk. Batalia o odzyskanie mieszań trwała do dziś.

Wirtualne mieszkania

– Nasze marzenia prysły, gdy Leopard upadł, teraz powoli podnoszą się ze zgliszcz. Media często mówią, że „jesteśmy biedni, bo musimy spłacać kredyty”, ale nie w tym jest problem. Kredyty na mieszkania braliśmy świadomie, ale musimy je spłacać za coś, co jest wirtualną rzeczywistością – mówi Tomasz Kalinowski ze stowarzyszenia „Wierzbowa” i dodaje, że na razie wraz z żoną i dzieckiem mieszka u rodziców, a marzeniem na dziś jest to, by na Wierzbową mogli wprowadzić się, gdy syn będzie jeszcze mały. Przełomem w sprawie była wygrana przed Sądem Najwyższym, który 9 lutego 2012 r. uchylił hipoteki MSC, czyli głównemu wierzycielowi. – Do spłacenia pozostali jednak bank, podwykonawcy i my. Od początku bolesne było też „rozdwojenie” wymiaru sprawiedliwości, gdy jedna instancja przyznawała nam rację, a druga mówiła, że nie ma dowodów. Zostaliśmy oszukani w majestacie prawa, a państwo odwracało się od nas plecami. Wysłaliśmy 1000 listów do ministrów, posłów, radnych i prezydentów miast, rzeczników. Dostaliśmy ok. 20 odpowiedzi, że list został przekazany „do odpowiedniego departamentu”. Do obecnego etapu udało się doprowadzić tylko dzięki zaangażowaniu kancelarii prawnej mecenasa Michała Jaworskiego – podkreśla Barbara Mrózek.

Trudne decyzje

– Wyrok SN otworzył drogę do realnego uzyskania prawa własności do lokali mieszkalnych dla poszkodowanych lub też do odzyskania przez te osoby zainwestowanych pieniędzy, gdyby nieruchomość została sprzedana w całości (trzy przetargi nie odniosły jednak skutku, nabywca się nie znalazł). Wynika to z uprzywilejowania w takim przypadku osób poszkodowanych w postępowaniu upadłościowym – tłumaczy mec. Jaworski z kancelarii Jaworski Pogoda Gładki Langier, reprezentujący oszukanych. – Na obecny sukces złożyło się kilka czynników – przede wszystkim solidarność i determinacja poszkodowanych w poszukiwaniu sprawiedliwości. Ważna jest także ewolucja, jaka dokonała się w podejściu do upadłości deweloperskich, m.in. po wejściu w życie Ustawy o ochronie praw nabywców lokali mieszkalnych. W pracach nad nią w podkomisji sejmowej, na zaproszenie posła Andrzeja Adamczyka, brali udział przedstawiciele stowarzyszenia i ja. Dziękuję też moim współpracownikom z kancelarii, a szczególnie adwokatowi Łukaszowi Gładkiemu i radcy prawnemu Agnieszce Grzesiek-Kasperczyk. Jak podkreśla adwokat, w doprowadzeniu sprawy do końca ważna będzie dalsza solidarność, bo podejmowane decyzje finansowe będą trudne.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy