Nowy numer 47/2020 Archiwum

Listy od przyjaciela

Otwarte w pierwszą rocznicę śmierci kardynała niewielkie muzeum przypomina jego postać jako sercanina, profesora, ale też przyjaciela i towarzysza górskich wędrówek Jana Pawła II.

Urządzona w ośrodku „Domus Mater” placówka to na razie tylko kilka gablot. Wypełniają je jednak niezwykłe pamiątki. Są tam m.in. archiwalne zdjęcia, dokumenty (m.in. nominacje i bulle papieskie), Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski, nadany kardynałowi w 2008 roku przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, czy narty, podarowane przez Jana Pawła II. Znalazły się tam również listy pisane do kardynała przez ojca świętego.

– Wiele z nich papież zaczyna słowami: „Drogi Stanisławie, profesorze, przyjacielu” – mówi ks. Grzegorz Piątek, przełożony wspólnoty księży sercanów, w której domu przygotowano ekspozycję. – A wszyscy wiemy, że on nie rzucał słów na wiatr.

Wieloletnia sekretarka kardynała Janina Świeżyńska dodaje, że to właśnie te listy są najcenniejszą pamiątką po zmarłym 5 czerwca 2013 roku teologu. – Jeden był filozofem, a drugi bardziej eklezjologiem. Wzajemnie się uzupełniali. Ojciec święty często zwracał się do kardynała w sprawie różnych projektów czy podzielenia się myślami. Także wtedy, gdy przygotowywał wystąpienia na pielgrzymki do Polski – opowiada. – Musiałam pilnować ks. Grzegorza, żeby wziął pod uwagę wszystko – nie tylko tę stronę naukową, ale i to, że umiał tak pracować nad młodzieżą, że tak służył młodzieży.

O zachowanie części dokumentów i zdjęć zadbała właśnie ona, ponieważ kardynał często nie przykładał do tego wagi. – Wiedziałam, że to wielki człowiek, że należą mu się cześć i pamięć – mówi J. Świeżyńska.

Ks. Piątek podkreśla z kolei, że przyjaźń dwóch wybitnych postaci Kościoła ilustrują także zebrane na wystawie zdjęcia. – Kardynał często mówił, że zawsze pili z Karolem Wojtyłą herbatę z jednego termosu, i to jest tutaj udokumentowane – tłumaczy.

Wspominając turystyczne wypady młodzieży z ks. Stanisławem Nagym (w latach 60. i 70. ub. wieku, gdy nie był on jeszcze kardynałem ani biskupem), J. Świeżyńska mówi: – Pociągało nas bardzo to podróżowanie z nim, wycieczki, spacery w góry, wyprawy narciarskie.

Jak dodaje, nie były to wycieczki łatwe, ponieważ przyszły kardynał był bardzo silny. – Byłam najstarsza, więc zawsze wlokłam się na końcu – wspomina z uśmiechem. – Po drodze spadaliśmy z łańcuchów, mieliśmy też nieraz połamane nogi. Była kiedyś taka wycieczka, skąd trójka wróciła w gipsach – opowiada. Mimo to po tych spotkaniach pozostały piękne wspomnienia i szacunek do kardynała. – Był kierownikiem naszych serc i dusz – krótko charakteryzuje te relacje J. Świeżyńska.

Ekspozycja nosi tytuł: „Sercanin, patriota, przyjaciel św. Jana Pawła II”. Zebrane eksponaty można oglądać w budynku ośrodka „Domus Mater” przy ul. Saskiej 2c w Krakowie codziennie w godz. od 9 do 19 (wstęp bezpłatny). Wybór miejsca nie był przypadkowy. Tutaj bowiem przyszły kardynał rozpoczął swoją formację, jeszcze jako nastolatek, wstępując w 1934 r. do niższego seminarium duchownego. Tu też przez wiele lat pracował i tu zmarł. – To miejsce było jedynym, gdzie można było tę wystawę urządzić – uważa ks. Włodzimierz Płatek SCJ, dyrektor „Domus Mater”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama