Nowy Numer 29/2018 Archiwum

W mrokach nihilizmu

W wielu miastach Polski „oddolne inicjatywy” organizują akcję czytania tekstu „Golgota Picnic” i pokazy filmowe spektaklu.

Tym, którzy żyli w czasach PRL, jako żywo przypominają one wiece poparcia, organizowane spontanicznie przez świadomą swojej „twórczej siły” klasę polityczną. Co takiego jest w tym przedstawieniu, że aż trzeba go pokazywać w całej Polsce? Komu to ma służyć i jakie dobro ma z tego wyniknąć, skoro autor jasno deklaruje, że zdaje sobie sprawę, iż jego sztuka obraża katolików? Dla mnie odpowiedź jest dość prosta.

Spektakl jest wystarczająco mocno nasycony nienawiścią do tego, co święte i dlatego wspaniale nadaje się do zatrucia serc i umysłów wielu ludzi, w których tli się jeszcze miłość do Chrystusa, osobowego Boga, kochającego nas nieskończenie. Czytam, że ci, którzy odbierają spektakl jako obrazę uczuć religijnych, to „fundamentaliści katoliccy” i „zgorszeni szantażyści”. Cóż za pełne „miłości” słowa! Gratuluję. Takie określenia to nic innego, jak budowanie getta dla katolików. Kiedyś scena Starego Teatru była narodową świątynią sztuki, gdzie podziwiano kunszt wybitnych artystów. Dziś jest spowita mrokami nihilizmu.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma