Nowy numer 3/2021 Archiwum

W mrokach nihilizmu

W wielu miastach Polski „oddolne inicjatywy” organizują akcję czytania tekstu „Golgota Picnic” i pokazy filmowe spektaklu.

Tym, którzy żyli w czasach PRL, jako żywo przypominają one wiece poparcia, organizowane spontanicznie przez świadomą swojej „twórczej siły” klasę polityczną. Co takiego jest w tym przedstawieniu, że aż trzeba go pokazywać w całej Polsce? Komu to ma służyć i jakie dobro ma z tego wyniknąć, skoro autor jasno deklaruje, że zdaje sobie sprawę, iż jego sztuka obraża katolików? Dla mnie odpowiedź jest dość prosta.

Spektakl jest wystarczająco mocno nasycony nienawiścią do tego, co święte i dlatego wspaniale nadaje się do zatrucia serc i umysłów wielu ludzi, w których tli się jeszcze miłość do Chrystusa, osobowego Boga, kochającego nas nieskończenie. Czytam, że ci, którzy odbierają spektakl jako obrazę uczuć religijnych, to „fundamentaliści katoliccy” i „zgorszeni szantażyści”. Cóż za pełne „miłości” słowa! Gratuluję. Takie określenia to nic innego, jak budowanie getta dla katolików. Kiedyś scena Starego Teatru była narodową świątynią sztuki, gdzie podziwiano kunszt wybitnych artystów. Dziś jest spowita mrokami nihilizmu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama