Nowy numer 31/2020 Archiwum

Tu na razie jest demolka...

– Obecny stan bursy to krajobraz po bitwie – śmieją się siostry Maria i Edwina, sercanki odpowiedzialne za kampanię.

Wielki remont bursy, którą sercanki od 21 lat prowadzą w Krakowie i która w przyszłości ma stać się Szczęśliwym Domem dla Studentek, rozpoczął się w wakacje 2011 roku. Choć końca prac nie widać, to przez 3 lata dużo udało się już zrobić. Na pierwszy ogień poszły – rzec można – drobnostki: przebudowa pralni z suszarnią, dyżurki i pokoju gościnnego. Potem przyszedł czas na sprawy większego kalibru – zabezpieczenie przeciekającego i powodującego zagrzybianie całej ściany tarasu o powierzchni 82,5 mkw.

W wakacje 2013 r. ciężkie prace trwały w piwnicach, gdzie do stanu surowego została wykonana kuchnia do prowadzenia warsztatów kulinarnych oraz pomieszczenie do ćwiczeń muzycznych, odnowiono też szyb windowy, wymieniono kanalizację, instalację elektryczną i obniżono poziom całego pomieszczenia, by stworzyć kotłownię spełniającą wszelkie unijne (i nie tylko) normy. W tym roku zapadła decyzja, że trzeba zająć się zamontowaniem instalacji oddymiającej klatkę schodową oraz wykonaniem wentylacji budynku. Koszt tego przedsięwzięcia to ok. 180 tys. zł, a w trzecim etapie kampanii udało się zebrać jedynie 73 tys. zł.

– Kucie, wiercenie, murowanie i robienie ogromnych dziur we wszystkich pomieszczeniach rozpoczęło się 4 lipca. Od tego dnia jest tylko kurz, kurz i jeszcze raz kurz, który sprzątamy co wieczór, gdy tylko panowie idą do domów. Inaczej spod grubej warstwy pyłu niczego nie byłoby widać! Jedna osoba skomentowała to dobitnie: demolka – mówią sercanki, oprowadzając po zabezpieczonej foliami bursie. Wszystkie prace możliwe są dzięki wsparciu wielu darczyńców, którzy zaangażowali się w kampanię polegającą na wykupowaniu za pośrednictwem strony www.123456serc.pl symbolicznych serduszek. Gdyby udało się znaleźć taką właśnie liczbę szczodrych osób i każda wpłaciłaby na remont bursy 35 zł, udałoby się wyremontować ją tak, jak na XXI wiek przystało. – Od początku trwania akcji wykupionych zostało 9521 serc, do wzięcia jest więc ich jeszcze 113 935. Bardzo cieszy nas, że osoby, które wpłaciły swój datek nawet 3 lata temu, znów się do nas odezwały, a niektórzy darczyńcy wspierają nas regularnie, wpłacając małe kwoty. Za wszystkie ofiary mówimy serdeczne „Bóg zapłać!” – podkreśla s. Maria, a s. Edwina zdradza plany na przyszłość: – W następnym roku trzeba wymienić wszystkie 69 drzwi. Te, które są, nie spełniają wymogów przeciwpożarowych. Problem polega też na tym, że na każdym piętrze z głównych korytarzy wchodzi się do małych korytarzyków-przedpokoi, prowadzących do 3-pokojowych mieszkań. – Małe korytarze muszą zniknąć, a do każdego z pomieszczeń wchodzić się będzie osobnymi drzwiami. Przy okazji pokoje będą musiały zostać wydłużone i wyremontowane. To dopiero będzie demolka! – dodaje s. Edwina. Warto dodać, że w każdym roku akademickim w bursie mieszka 70 studentek (a wiele chętnych na miejsce czeka na liście rezerwowej). – To, co urzekło mnie tutaj, to rodzinna atmosfera – mówi Ewa Karpiel, studentka pedagogiki przedszkolnej i wczesnoszkolnej, bursowa weteranka. – Od października będę tu mieszkała piąty i ostatni rok, a gdybym miała cofnąć czas do początku studiów, też wybrałabym bursę. Wracam tu z radością. Siostry uczą nas odpowiedzialności za ten dom i przekazują nam najważniejsze wartości.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama