Nowy numer 32/2020 Archiwum

Na rocznicę cały pułk

Marsz Szlakiem I Kompanii Kadrowej. 100 lat temu młodzi polscy żołnierze wyruszyli z krakowskich Oleandrów w bój o niepodległość. Teraz ich śladami po Krakowie i na trasie z Krakowa do Kielc idą kolejne pokolenia.

Gwarno było na początku sierpnia 1914 r. w budynkach teatrzyku letniego „Oleandry” na krakowskim Zwierzyńcu. Kłębiły się tu tłumy młodych mężczyzn, ubranych w mundury strzeleckie i po cywilnemu. Chcieli się bić z Moskalami. 3 sierpnia z części z nich sformowano I Kompanię Kadrową.

Ze śpiewem na ustac

– Najmłodszy z nich – Adam Buczma – miał 15,5 roku, najstarszy zaś – Ignacy Boerner – 39 lat. Por. Tadeusz Kasprzycki, dowódca kompanii, miał zaledwie 23 lata. Ok. 165 żołnierzy kompanii tworzyło pierwszy od czasów powstania styczniowego oddział Wojska Polskiego, idący do walki z zaborcą. W kolejnych dniach sierpnia 1914 r. ich śladem podążyły kolejne kompanie strzeleckie – mówi prof. Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa, znawca tematu, autor monografii naukowej „Pierwsza Kompania Kadrowa. Portret oddziału”, której kolejne wydanie ukazało się kilkanaście dni temu.

Wyruszyli o świcie 6 sierpnia, mając w pamięci wypowiedziane do nich trzy dni wcześniej słowa komendanta Józefa Piłsudskiego, że będą „czołową kolumną Wojska Polskiego, idącego walczyć za oswobodzenie ojczyzny”. „Nocą z 5 na 6 sierpnia wyszliśmy, mijając pod parkiem Jordana salutującego w milczeniu Komendanta. Niepewność skończyła się niebawem: w końcu parku, zamiast pod Kopiec Kościuszki, skręciliśmy w prawo – w stronę granicy. Cicho obchodziliśmy Kraków, gdzie nas mogli zatrzymać Austriacy. Gdzieś koło Prądnika zatrzymał nas jadący bryczką nasz »intendent«, obecny gen. Litwinowicz, i uraczył bułkami i kiełbasą nasze puste od wczoraj żołądki. Nastrój poważny poweselał, rozłożyliśmy się na trawie, a na środek drogi, zagryzając bułkę, wystąpił Oster i z miejsca zaśpiewał nam piosenkę, która tak oddawała nasz nastrój w tej chwili, że raz podchwycona już nie zeszła z ust kompanii naszej i obiegła rychło pułk cały i całe Legiony” – wspominał w 1935 r. Wacław Graba-Łęcki. Ze śpiewem tej popularnej do dziś pieśni: „Raduje się serce, /Raduje się dusza, /Gdy Pierwsza Kadrowa /Na wojenkę rusza” żołnierze „Kadrówki” wyszli ku podkrakowskim Michałowicom, gdzie 6 sierpnia rano obalili zaborcze słupy graniczne, tym razem przy wtórze „Roty”. Potem przez Słomniki, Książ Wielki, Wodzisław, Jędrzejów, Chojny nad Nidą, Chęciny, Bolechowice pomaszerowali do Kielc, do których weszli 12 sierpnia 1914 r. Przeszli ponad 150 km.

Sztafeta pokoleń

100 lat później na Oleandrach, w budynku Schroniska PTSM zbudowanego w latach 30. ubiegłego wieku, obok Domu Józefa Piłsudskiego stojącego w miejscu, skąd w 1914 r. wyruszyła „Kadrówka”, znów jest gwarno. I znów kłębią się tu tłumy młodzieży, tym razem obojga płci, odzianych w mundury polowe lub po cywilnemu. Chcą się zapisać do udziału w Marszu Szlakiem I Kompanii Kadrowej, który w sierpniu każdego roku wyrusza z krakowskich Oleandrów do Kielc, śladami żołnierskich przodków sprzed lat. – Chcemy poczuć atmosferę tamtego czasu – mówią objuczeni plecakami, przybyli z Lublina, doktoranci psychologii KUL Przemysław Tużnik i Dariusz Zapała. –Przymierzałem się do udziału w marszu już od wielu lat, bo w mojej rodzinie są jeszcze przedwojenne tradycje udziału w nim – opowiada D. Zapała. 18-osobowa grupa młodzieży przyjechała z Chojnic na Pomorzu. – Już po raz czwarty biorę udział w marszu – mówi Kinga Osowska, tegoroczna maturzystka. Rozmawia z nią przyjaźnie 22-letni Mariusz Michałowski z Warszawy. – Poznaliśmy się z Kingą na trasie marszu. Ja biorę w nim udział już po raz 11. Tym razem pójdzie ze mną także mój 15-letni brat Przemysław – mówi. Marszowicze przyjechali ze wszystkich regionów Polski. Najwięcej jest wśród nich członków różnych organizacji strzeleckich, łączących szkolenie wojskowe i sportowe z działalnością wychowawczą w duchu patriotycznym. Są także żołnierze, harcerze, uczniowie. – 100. rocznica wymarszu I Kompanii Kadrowej powoduje, że w tym roku jej szlakiem nie maszerujemy już kompanią, batalionem, lecz niemalże pułkiem. Zgłosiło się prawie 700 uczestników. Wśród nich są zarówno osoby, które maszerowały z nami w ostatnich latach, jak i te, które brały udział w marszu w latach 80. ubiegłego wieku, w trudnych warunkach, gdy komunistyczna bezpieka starała się jak mogła, by przeszkodzić w kultywowaniu tradycji marszowej. Idą też młode osoby chcące z nami maszerować po raz pierwszy. To przejaw sztafety pokoleń – mówi Jan Józef Kasprzyk, prezes Związku Piłsudczyków, który już po raz 16. jest komendantem marszu.

Marszowi weterani

Pierwszy Marsz Szlakiem I Kompanii Kadrowej odbył się w 1924 r. Wybuch wojny w 1939 r. przerwał jego organizację. Próbowały go wskrzesić w 1978 r. krakowskie środowiska piłsudczykowskie, z płk. Józefem Herzogiem i studentem historii Wojciechem Pęglem na czele. Udało im się to dopiero w 1981 roku. W latach 80. uczestnicy marszu byli wielokrotnie zatrzymywani przez SB. – Mnie w 1982 r. po zatrzymaniu przekazano Wojskowej Służbie Wewnętrznej, bo byłem wówczas w Szkole Podchorążych Rezerwy. Na szczęście obyło się bez poważniejszych konsekwencji i szybko dołączyłem znów do kilkunastu osób kontynuujących maszerowanie – mówi Andrzej Stawiarski, znany krakowski dziennikarz i fotoreporter, biorący udział także w tegorocznym marszu. Już po raz 31. szli w nim także Andrzej Fischer i Adam Słupek z Krakowa. Z kolei Jerzego Bożyka, znanego krakowskiego wokalisty, wykonawcy piosenek jazzowych i patriotycznych, przed wyruszeniem na trasę marszu nie powstrzymały nawet kalectwo i wózek inwalidzki. Kolejne edycje Marszu Szlakiem I Kompanii Kadrowej zwane są potocznie „przygodą z ojczyzną”. Uczestnicy, pogrupowani w cztery plutony noszące imiona dowódców plutonów „Kadrówki” sprzed 100 lat – Kazimierza Herwina-Piątka, Jana Kroka-Paszkowskiego, Stanisława Burchardta-Bukackiego i Jana Kruka-Kruszewskiego, biorą udział na trasie w zawodach strzeleckich, grach terenowych, konkursach historycznych, spotkaniach z kombatantami, wykładach. Odprawiane są także przez kapelanów Msze św. Wielkim przeżyciem była dla uczestników marszu z 2004 r. wizyta złożona po jego zakończeniu 109-letniemu kpt. Franciszkowi Karwowskiemu z Nakomiadów, prawdopodobnie ostatniemu żyjącemu wówczas legioniście.

Młodzi, starsi i pies

W marszu nic nie może być przypadkowe. Program ustalany jest zawsze z dużym wyprzedzeniem. Działają służby organizacyjne i medyczne, zapewniające wyżywienie, zakwaterowanie i leczenie. Nad porządkiem czuwa Żandarmeria Strzelecka, dowodzona przez Michała Kamelę z Lublina. Komendantem placu, który wyprowadza m.in. kolumnę marszową, jest brygadier Zbigniew Kubieński z Krakowa, uczestniczący w marszu od lat 80. ub. wieku. Od dwóch lat w marszu towarzyszy mu piesek Aff. – To nic dziwnego, bo legioniści mieli także w swych oddziałach psy. Aff bardzo dobrze znosi trudy marszowe – mówi Z. Kubieński. Najstarszym uczestnikiem tegorocznego marszu jest ponad 90-letni Zygmunt Jędrzejczak z Tomaszowa Mazowieckiego, niegdyś harcerz Szarych Szeregów, uczestnik marszu „od zawsze”. Najmłodszy uczestnik nie ukończył jeszcze 2 lat. Nic jednak nie przebije ubiegłorocznego rekordu, gdy w nosidełkach na plecach rodziców, wieloletnich uczestników marszu, całą trasę przebyła 11-miesięczna Natasza Lesiak. Bardzo ważnym elementem dla marszowiczów jest, oczywiście, Kraków. – Tu, u źródeł, czerpią z bogatej tradycji niepodległościowej, chodząc po śladach żołnierskich poprzedników sprzed lat, stojąc na Oleandrach, gdzie „wszystko się zaczęło”, składając hołd pamięci Józefa Piłsudskiego przy jego trumnie w krypcie katedry na Wawelu, biorąc udział w Apelu Pamięci pod kopcem Józefa Piłsudskiego na Sowińcu. Tak było i teraz, w czasie jubileuszu 100. rocznicy wymarszu „Kadrówki” – mówi Jerzy Bukowski, wnuk legionisty, przewodniczący Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego, prowadzący część krakowskich uroczystości jubileuszowych.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama