Nowy numer 32/2020 Archiwum

Mamy Arenę,
nie mamy Orłów

Na ulicach Krakowa rzucają się w oczy wielkie reklamy siatkarskich mistrzostw świata.

Są powody do dumy, bo jesteśmy jednym z miast gospodarzy tej imprezy. Niestety, radość mąci fakt, że nie zobaczymy przy tej okazji pod Wawelem polskiej drużyny. Jak wielka to strata, mogli się przekonać ci, którzy oglądali biało--czerwonych w akcji podczas sierpniowego Memoriału Huberta Wagnera. Wielkie emocje, wysoki sportowy poziom i niepowtarzalna atmosfera. Tak jest wszędzie, gdzie grają polscy siatkarze, ale w nowo otwartej Kraków Arenie, mogącej pomieścić 15 tysięcy widzów, udało się stworzyć dla sportowego widowiska warunki niemal idealne. Tak twierdzą wszyscy – siatkarze, działacze i kibice.

Dlaczego zatem Polska zagra w starej (pamiętającej III Rzeszę) wrocławskiej hali, a w razie wyjścia z grupy w Łodzi, nie zaś w Krakowie? Gdy stolica Małopolski przegrała batalię o Euro 2012, tłumaczono, że Wrocław, Gdańsk i Poznań mają obiekty godne takiej imprezy, a Kraków nie. Dziś właśnie tu mieści się najpiękniejsza i najnowocześniejsza w Polsce hala, a mimo to biało-czerwoni w najważniejszej imprezie dekady w niej nie zagrają. Znów okazało się, że układy i kontakty są ważniejsze niż dobro sportowców i wygoda kibiców. Kwintesencją dziwnej polityki rządzącej polskim sportem jest fakt, że na miejsce inauguracji mistrzostw siatkarskich wybrano obiekt... piłkarski. Bo Warszawa nie ma dziś takiej Areny jak Kraków, ale ma Stadion Narodowy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama