Nowy numer 42/2020 Archiwum

Niż krajowy, wyż zagraniczny

O tym, jak dużą grupę mieszkańców Krakowa stanowią studenci, najłatwiej można się przekonać, gdy miasto wraca do normalności po akademickich wakacjach.

Pierwsze tygodnie października co roku upływają w stolicy Małopolski pod znakiem inauguracji roku akademickiego na kolejnych uczelniach. Zaczyna Uniwersytet Jagielloński – 1 października. Nietypowo, bo dopiero 16 października, oficjalnie rozpoczyna rok Uniwersytet Papieski Jana Pawła II. Powód jest prosty – to dzień wyboru patrona uczelni na Stolicę Piotrową. W tym samym czasie krakowscy studenci muszą też dotrzeć do swoich kwater: akademików, mieszkań, burs. To ok. 170 tys. osób, co w pewnym stopniu tłumaczy paraliż miasta, z jakim mieszkańcy musieli się zderzyć na przełomie wakacji i roku akademickiego. Tegoroczne opóźnienia autobusów MPK 1 października sięgnęły 1,5 godziny. Czy w takim razie niż demograficzny, o którym często mówi się i słyszy, to tylko plotka?

– Problem z niżem jest widoczny, ale bardziej odczuwają go uczelnie prywatne, w których jeszcze do niedawna obowiązywało dość wysokie czesne – uważa prof. Filip Musiał, prorektor ds. studenckich na jezuickiej Akademii „Igna- tianum”. Na wszystkich uczelniach, przekonuje prof. Musiał, jest jednak widoczne inne, być może równie groźne zjawisko. Zarówno oczekiwania studentów, jak i wymagania ministerstwa sprawiły, że coraz większy nacisk kładziony jest na „efekt zawodowy”. Chodzi o to, by absolwenci byli przede wszystkim dobrymi fachowcami w określonej branży. – Konsekwencją jest kryzys humanistyki i kierunków teoretycznych, erudycyjnych, które dawniej były fundamentem – uważa. – Widać to na przykładzie politologii, która zwykle w statystykach rekrutacyjnych wypada słabo. Tymczasem dość dobrze radzi sobie „administracja i polityka publiczna” – specjalność bazująca na politologii, ale obudowana przedmiotami kierunkowymi, które mają przygotować do zawodu – wyjaśnia. Podobnie sytuację diagnozuje prof. Wojciech Zyzak, rektor UPJP II w Krakowie (wywiad na sąsiedniej stronie). Konkluzja obu naukowców jest zbieżna – dobrze wykształceni humaniści nie tylko są potrzebni, by tworzyć elitę intelektualną kraju, ale także dobrze radzą sobie na rynku pracy. Głównie dzięki umiejętności twórczego i niestandardowego myślenia. Być może niż demograficzny nie jest aż tak bardzo odczuwalny na krakowskich uczelniach za sprawą studentów zagranicznych. W roku akademickim 2013/2014 na samym tylko UJ na 33 tys. studentów 1,5 tys. pochodziło z zagranicy. W tym roku liczba przyjętych cudzoziemców zwiększyła się tu o 60 proc. Połowa to kandydaci z Ukrainy.

– Mnóstwo osób wybiera się na studia do Polski. Tu są lepsze warunki i większa szansa na pracę. Tym bardziej w obecnej sytuacji – opowiada Ivan Kosarovicz, który studiuje na Uniwersytecie Ekonomicznym. – Na Ukrainie panuje moda na studiowanie za granicą, a najłatwiej jest się dostać właśnie do Polski – tłumaczy. Tylko na jego kierunku uczy się ok. 10 osób z Ukrainy. Ivan przyznaje, że studiowanie w Krakowie jest powodem do dumy, ale po powrocie do domu nie robi takiego wrażenia jak wyjazd na uczelnię do Anglii czy Niemiec. – Studiuje tu już masa osób z Ukrainy i to staje się całkiem zwykłą sprawą – mówi. On sam przyjechał do Polski już wcześniej i tu skończył liceum. Dlatego dziś jego najlepszymi kolegami są znajomi ze szkoły średniej. – Ci, którzy przyjechali prosto na studia, często trzymają się tylko razem i boją się zagadać do Polaków. Kończy się na „cześć, co słychać?” – opowiada. – Chciałam studiować obcy język, europejski i trochę mniej popularny – wspomina pochodząca z Chin Mao Rui. Wybrała licencjat z polonistyki na Pekińskim Uniwersytecie Języków Obcych (dzięki temu świetnie mówi po polsku). Dodaje, że na cztery miejsca było jak na tamte warunki niedużo, bo… 200 chętnych – potem filologia polska stała się jeszcze popularniejsza. Po studiach magisterskich z nauczania chińskiego jako języka obcego przyjechała do Krakowa, do pracy, jako lektorka w Instytucie Konfucjusza. Postanowiła jednak kontynuować studia, tym razem na UJ. – Chciałam dalej się uczyć, rozwijać. Mam sporo czasu, sił i chęci – mówi Mao. Obecnie pisze doktorat na Wydziale Polonistyki, w którym będzie się zajmować kompetencjami językowymi chińskich studentów polonistyki oraz egzaminami certyfikowanymi języka polskiego. Polubiła Kraków. – To miasto nigdy nie wydawało mi się nieznajome – mówi, choć przyznaje, że wcześniej w grodzie pod Wawelem bywała tylko na krótko.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama