Nowy numer 42/2020 Archiwum

Buntownik z duszą artysty

Jego przodek w XVII wieku uciął ponoć głowę osławionemu warchołowi „Diabłu” Stadnickiemu. On zaś, mimo łagodnego charakteru, też walczył – z „diabłem” komunistycznego kłamstwa i brzydoty.

Lwowiak mieszkający od dzieciństwa w Krakowie, świadek obrony krzyża w Nowej Hucie, rysownik „Przekroju”, twórca popularnych piosenek oazowych, współzałożyciel Konfederacji Polski Niepodległej i Chrześcijańskiej Wspólnoty Ludzi Pracy, współzałożyciel i prezes Instytutu Katyńskiego, internowany w stanie wojennym – 83-letni Adam Macedoński 29 października odbierze dyplom Honorowego Obywatela Miasta Krakowa.

Przechytrzyć bezpiekę

Wyniesione z domu rodzinnego umiłowanie wolności pchało go zawsze ku działaniom, które krąg tej wolności miały poszerzać. – Jako 15-letni uczeń gimnazjum zostałem zaprzysiężony na członka podziemnej organizacji antykomunistycznej Narodowy Ruch Oporu. Miałem pseudonim „Mściwój”. Po wsypie schroniłem się u rodziny w Głubczycach – mówi Adam Macedoński. Gdy wrócił, przyszło po niego UB, lecz znów udało mu się uciec. Ujawnił się w 1947 r. i próbował ułożyć sobie życie. Maturę zdał w Liceum Sztuk Plastycznych, studiował w Akademii Sztuk Pięknych i na Uniwersytecie Jagiellońskim. Bezpieka jednak o nim nie zapominała. – W 1952 r. zostałem aresztowany za „opowiadanie dowcipów antypaństwowych”. Przesiedziałem ponad miesiąc w więzieniu na Montelupich. Miałem zaświadczenie lekarskie o częściowej amnezji. „To jak ty k... studiujesz?” dziwili się ubecy – wspomina Macedoński. W poszukiwaniu stałej pracy trafił na budowę Nowej Huty, a w drugiej połowie lat 50. stał się bardzo popularnym rysownikiem „Przekroju”. Dawało mu to nie tylko zarobek. Gdy 27 kwietnia 1960 r. dowiedział się, że coś się dzieje w Nowej Hucie, wraz z kilkoma kolegami postanowił to sprawdzić. Trwały tam zamieszki wywołane próbą usunięcia krzyża, który stał w miejscu, gdzie miał powstać kościół. Dołączyli do protestujących. – Wziąłem kilka kawałków gruzu, którego było pełno na jezdni. Ruszyliśmy szybko w kierunku krzyża, wołając: „Won spod krzyża, won spod krzyża!” – mówi Macedoński. Udało mu się wymknąć z zablokowanej przez milicję Huty dzięki legitymacji „Przekroju”. Gorąco było również 20 lat później, gdy Macedoński postanowił urządzić manifestację rocznicową. – Widząc, że dom jest obstawiony tajniakami, postanowił im umknąć na kilka dni przed zaplanowaną akcją. Po dachach przedostał się do innej klatki schodowej, potem zaś trafił na Dębniki, a następnie do mnie, na nowohuckie os. Kalinowe – mówi Zbigniew Suflita, krakowski konserwator dzieł sztuki, przyjaciel Macedońskiego. W rocznicę obrony krzyża zjawił się w Bieńczycach przebrany za robotnika. – Dwukrotnie chciano mnie aresztować i dwukrotnie uratowały mnie dzielne kobiety nowohuckie – wspomina Macedoński.

Kopalnia pomysłów

W latach 1967–1977 wspierał swym piórem budowę Arki Pana, pierwszego kościoła w Nowej Hucie. „Budujemy wreszcie pierwszy kościół w Nowej Hucie/ A ty zamiast pomóc – tylko kiwasz palcem w bucie/ Powiedz, bracie, czy Ci nie wstyd – czy się nie rumienisz/ może słysząc tę piosenkę – swą postawę zmienisz” – pisał w jednej ze swoich piosenek. Stał się również autorem popularnych pieśni religijnych – m.in. do dziś śpiewanej na oazach „Tylko On – ubogi cieśla z Nazaretu” (melodię do niej napisał Jerzy Woy-Wojciechowski, autor „Kormoranów” Piotra Szczepanika). Nie ustawał w inicjowaniu kolejnych przedsięwzięć. – Poznałem go w 1979 r. w Nowej Hucie. Jego pomysłem było powołanie tam Chrześcijańskiej Wspólnoty Ludzi Pracy. Wszedłem w jej skład m.in. z inż. Franciszkiem Grabczykiem z Huty Lenina. Szybko zaczęliśmy wydawać czasopismo „Krzyż Nowohucki”. Adam był jego współredaktorem i autorem projektu graficznego strony tytułowej. Wydawaliśmy także literaturę katyńską, m.in. raport O’Malleya i słynny zbiór „Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów” – mówi dr Jan Franczyk, psycholog, dziennikarz, kierownik Katedry Psychologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, redaktor naczelny „Głosu – Tygodnika Nowohuckiego”.

Przypomina o ofiarach

Tematyka katyńska była Macedońskiemu szczególnie bliska, gdyż jedną z ofiar tej zbrodni był zamordowany w 1940 r. w Charkowie jego stryj Józef. Macedoński zbierał relacje, dokumenty, pamiątki. W 1978 r. został współzałożycielem Instytutu Katyńskiego w Krakowie. Wiele dobrego w propagowaniu prawdy o zbrodni katyńskiej zrobił kolportaż wizerunku Matki Bożej Katyńskiej w postaci odbitek linorytu Anny Danuty Staszewskiej. – Na przełomie lat 1979 i 1980 r. przyszedł do mnie młody kleryk Antoni Bednarz, dziś proboszcz parafii św. Józefa w Podgórzu. Nie znałem go wówczas, ale ujęła mnie jego uczciwa twarz – wspomina A. Macedoński. W seminarium razem z klerykami Tadeuszem Zaleskim i Andrzejem Zwolińskim zrobili w tajemnicy pocztówki z tym wizerunkiem, które rozdawali zaufanym osobom. Ta działalność zwracała na niego uwagę bezpieki. Był często przesłuchiwany i namawiany do współpracy. – Kiedy mi proponowano donoszenie na jakąś osobę, odpowiadałem przekornie, że mogę to zrobić jedynie za jej zgodą, gdyż tak zostałem wychowany – mówi Macedoński. – Gdy się spotyka kogoś na co dzień, wydaje się, że to, co robi, jest czymś zwykłym. Dopiero z perspektywy lat dostrzega się, że było to coś niezwykłego. Adam brał zaś udział w najważniejszych krakowskich wydarzeniach, które były zarzewiem buntu przeciw komunizmowi lub przyczyniały się do odnowy duchowej narodu – ocenia prof. Ryszard Terlecki, historyk, znający Macedońskiego od pół wieku. Sam zaś Adam Macedoński niewiele myśli o czekających go honorach. Bardziej absorbuje go zdrowie wnuków. – Może jednak jako Honorowy Obywatel Miasta Krakowa łatwiej uzyskam prawo do pracowni malarskiej. Chciałbym jeszcze namalować cykl dużych obrazów upamiętniających ofiary rzezi wołyńskiej – mówi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama