Nowy numer 2/2021 Archiwum

Biskup na manowcach

Z ks. bp. Tadeuszem Pieronkiem o kształtowaniu charakteru i kontrowersyjnych wypowiedziach w dniu jego urodzin rozmawia Grażyna Starzak.

A propos palenia. Pełniąc funkcję sekretarza i rzecznika KEP skazał Ksiądz Biskup na stos ks. prof. Józefa Tischnera.

Ha, ha, ha. Istotnie. A było tak. Dzwoni do mnie redaktor z „Trybuny Ludu”, która była organem PZPR, z pytaniem, czy to prawda, że ks. Tischner będzie ukarany za swoje krytyczne wypowiedzi na temat Kościoła. Ja do niego: „panie redaktorze, jeśli zapewni mi pan, że to, co powiem, ukaże się w „Trybunie” w całości, to odpowiem na to pytanie. Przyrzeka pan? „Tak” - ów redaktor na to. No to ja mówię: „z Tischnerem jest kłopot, dlatego, że mówi różne rzeczy. Trzeba go zdyscyplinować. Na pewno stanie przed Trybunałem Świętej Inkwizycji i spalą go na stosie. Tylko jest jedna trudność. We Włoszech nie ma smoły”. Nie przypuszczałem, że cokolwiek ukaże się w „Trybunie” następnego dnia. Proszę sobie wyobrazić, że wydrukowano tę moją wypowiedź w całości.

W całości wydrukowano na łamach wielu gazet wypowiedź Księdza Biskupa na temat pedofilii wśród księży. Wywołała wiele nieprzychylnych komentarzy.

Chodzi pani pewnie o moją wypowiedź na ten temat w telewizji. Dziennikarka pytała, czy zgadzam się z sugestią, że podłożem abdykacji Benedykta XVI są pedofilskie afery z księżmi w roli głównej. Odpowiedziałem, że Benedykt XVI zmagał się z o wiele większymi problemami niż pedofilia w Kościele. Najważniejszy to dbanie o to, by ludzie żyli zgodnie z przykazaniami bożymi. To jest o wiele większe zadanie, niż ukrócenie sprawy pedofilskiej, która była na świecie, jest i będzie. Opaczne rozumienie wolności nie jest jedynie wadą niektórych księży, ale całego świata i wszystkich ludzi. Dwa lata temu, na konferencji, którą organizuję w Tomaszowicach, posłanka do Bundestagu powiedziała, że w Niemczech jest 100 tys. pedofilii. Wśród nich ułamek procenta to księża.

Na „okrągłe urodziny” pięć lat temu życzył sobie Ksiądz Biskup „świętego spokoju”. A dzisiaj, czego sobie życzy?

Tego samego. To jest bardzo ważne zawsze. Ten „święty spokój”. Nie polega on na tym, że człowiek siedzi w kapciach przed telewizorem i nic nie robi. Chodzi o to, żeby robić to, co się lubi, ale z większym dystansem, nie napotykając na przeszkody, które są niegodne czy niesłuszne. Tego sobie życzę, bo ja muszę coś robić. Jeżeli się poddam, to będzie degrengolada. Aktywność jest człowiekowi w każdym wieku potrzebna.

 

Przeczytaj także relację z uroczystości na Wawelu - Sto lat dla Jubilata!

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama