Nowy numer 43/2020 Archiwum

Do czterech razy sztuka

Jacek Majchrowski już trzy razy z rzędu wygrywał wybory. Na czym polega tajemnica jego sukcesu?

Jest prawnikiem i historykiem doktryn prawnych. Nigdy nie krył swoich lewicowych sympatii, choć legitymację PZPR rzucił po wprowadzeniu stanu wojennego. W 1996 r. został wojewodą krakowskim z nominacji SLD, ale zapamiętano mu przede wszystkim sprawne przeniesienie grobów żołnierzy radzieckich spod Barbakanu na cmentarz Rakowicki. Czci regularnie dzień 18 stycznia, przyjmuje z honorami kombatantów LWP, ale też godnie zachował się podczas kryzysu związanego z pochówkiem Lecha Kaczyńskiego na Wawelu. Nie jest więc łatwo prof. Majchrowskiego zaszufladkować.

To miała być ostatnia kadencja

Od 12 lat skutecznie gra kartą „bezpartyjnego fachowca”. Zawsze dbał, by w jego komitecie honorowym pojawiały się osoby o solidarnościowym rodowodzie (jak Stefan Jurczak), ale na co dzień otacza się ludźmi z postkomunistyczną biografią. Podkreśla, że nie interesuje go krajowa ani tym bardziej międzynarodowa polityka, ale w 2003 roku doprowadził do skandalu, publikując w „Gazecie Krakowskiej” tekst krytykujący interwencje zbrojne w Iraku, w którym straszył Amerykanów nową Norymbergą. Najbardziej zaskakujące było jego pierwsze zwycięstwo w 2002 r., gdy pokonał Jana Rokitę, Zbigniewa Ziobrę i popularnego wówczas Józefa Lassotę. Zażarty bój o prezydenturę stoczył też 4 lata temu ze Stanisławem Kracikiem. Zapewniał wyborców, że to będzie jego ostatnia kadencja. Zmienił zdanie. Swoje 3 kadencje koronuje sfinalizowaniem wielkich inwestycji – hali widowiskowej i centrum kongresowego. Przed wyborami zdąży jeszcze otworzyć parking podziemny przed Muzeum Narodowym. W tej kadencji wydał ponad 2 mld zł na inwestycje miejskie i liczy, że to zapewni mu kolejną reelekcję. Pod warunkiem, że wyborcy zapomną o kompromitacji związanej z pomysłem zorganizowania w Krakowie zimowych igrzysk, które Jacek Majchrowski mocno wspierał.

Specjalista od wygranych bitew

W tej kampanii urzędujący prezydent stawia raczej na to, co już zrobił niż na obietnice. Może to wynikać z faktu, że jest przekonany o swoim zwycięstwie i nie chce sobie zbyt wysoko stawiać poprzeczki. Przy pisaniu programu wyborczego skorzystał za to z propozycji zgłaszanych wcześniej przez innych. Zapowiada wprowadzenie 5 godzin angielskiego w tygodniu dla uczniów podstawówek i gimnazjów oraz wykupowanie terenów pod parki. Pod presją społeczną obiecuje wreszcie ograniczenie punktów sprzedaży alkoholu i zorganizowanie sieci punktów wsparcia dla seniorów (co najmniej po trzy w każdej dzielnicy). Wiele wskazuje na to, że w drugiej turze (jeśli do niej dojdzie) prezydent otrzyma wsparcie Platformy Obywatelskiej. Byłoby to zwieńczenie trudnej koegzystencji z największym klubem w Radzie Miasta. Jacek Majchrowski pokazał w ciągu minionej dekady, że potrafi być bardzo zręcznym dyplomatą. Nie mając własnego zaplecza w radzie, stał się wręcz specjalistą od wygrywania bitew, czyli głosowań w konkretnych sprawach. Budował wyłącznie sojusze taktyczne. Przyciągał radnych „renegatów” z innych klubów. Przez lata nie budował strategicznej koalicji na rzecz Krakowa, wolał dzielić i rządzić. Na tyle skutecznie, że zaczynał jako polityczny singiel, izolowany i zwalczany przez dwie główne partie, a trzecią kadencję kończył, dogadując się (nieoficjalnie) i z PiS, i z PO.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama