Nowy numer 25/2018 Archiwum

Cnoty pod zbroją

W Nowym Targu św. Jadwiga Królowa ma swoich osobistych rycerzy, gotowych do walki w obronie krzyża.

Mają zbroje, jeżdżą konno, walczą na miecze, szable i kopie. Rycerz Andrzej Popławski herbu Trzaska ma nawet swojego własnego rumaka, szlachetnej krwi konia rasy trakeńskiej, o imieniu Jurand, a na swoim koncie całkiem imponujący wynik w walce konnej na kopie: trzecie miejsce w Polsce.

- Powalczyłbym o pierwsze, ale przeszkodziła kontuzja. Sercem chciałem walczyć, ale ciało nie pozwoliło – wspomina pojedynek podczas rekonstrukcji bitwy pod Grunwaldem w 2010 roku. Ale myli się ten, kto sądzi, że rycerstwo to jedynie niezobowiązująca rozrywka dla nieżyciowych fantastów. Wręcz przeciwnie. Jadwiżańscy rycerze przysięgi dokonują na Ewangelię. Pierwszym wymogiem reguły jest codzienne słuchanie Mszy św. z rozpamiętywaniem Męki Pańskiej. A dalej jest tylko trudniej: „życie nienaganne wobec Boga i ludzi, w sercu – miłość, na ustach – prawda”. – Rycerz to człowiek honoru – cnoty, której bardzo nam dziś potrzeba w życiu zarówno społecznym, jak i religijnym. To człowiek prawy, szlachetny. Człowiek, który może być fundamentem społeczeństwa – mówi ks. kan. Henryk Paśko, proboszcz parafii św. Jadwigi Królowej w Nowym Targu. – Gdy otrzymałem polecenie od kard. Macharskiego, żeby zbudować kościół, wiedziałem, że od tych ludzi uzyskam moralne wsparcie. W efekcie powstał kościół prawdziwie rycerski. Oprócz tego, że działają tu rycerze, sam wystrój budynku zawiera elementy rycerskie. A. Popławski mówi natomiast o nieustannej opiece nad nimi ich patronki. – Zawsze pamiętamy, żeby oddać jej cześć w modlitwie, żeby codziennie chociaż na chwilę wejść do kościoła i uklęknąć. Dzięki temu wierzymy, że to właśnie św. Jadwiga ratowała nas już z wielu opresji. Na przykład podczas wyprawy w obronie krzyża, prawdziwej współczesnej krucjaty.

Non possumus!

To była ich odpowiedź na wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który orzekł, że w szkołach nie ma miejsca na krzyże. Ich „nie pozwalam” na usuwanie krzyża z przestrzeni publicznej – tak to tłumaczą na swojej stronie internetowej. Ruszyli we dwóch. Trasa biegła od krzyża na Giewoncie pod pomnik Trzech Krzyży na placu przed Stocznią Gdańską. Przejechali konno ponad 400 km. Po drodze zbierali podpisy w proteście wobec decyzji Trybunału. – Wyprawa była poważnym wyzwaniem zarówno dla nas, jak i dla koni. Codziennie nie mieliśmy pewności, czy znajdziemy jakieś miejsce na nocleg. Dla nas była to po prostu pielgrzymka, tylko bardziej ekstremalna. Ponadto finansowaliśmy ją w całości z naszych skromnych funduszy rodzinnych, co też było dodatkowym wyzwaniem – wspomina pan Andrzej. Siłę i wiarę w to, że przedsięwzięcie się uda, dawała im wewnętrzna świadomość, że cała ich walka opiera się na modlitwie. Modlą się za wszystko: za całą codzienność, za planowane akcje i o to, żeby nie zabrakło spadkobierców spuścizny rycerskiej. I kandydatów na rycerzy jak na razie nie brakuje. Ale wyrażenie chęci dołączenia do rycerskiej braci to jedynie pierwszy krok na długiej i trudnej drodze.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma