Nowy numer 47/2020 Archiwum

Doktorzy Kościoła dawniej i dziś

Specjaliści od procesów beatyfikacyjnych i kanonizacyjnych dyskutowali w Krakowie o historii i procedurach nadawania tytułu doktora Kościoła.

Taki był bowiem temat zorganizowanego już po raz ósmy Ogólnopolskiego Kursu dla Postulatorów i ich Współpracowników w sprawach kanonizacyjnych. Jak wyjaśniał o. prof. Wiesław K. Kiwior OCD z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, do uznania świętej czy świętego za doktora Kościoła wymagane są trzy rzeczy: świętość życia, „eminens doctrina” (łac. doniosła doktryna, czyli element nowości, który teksty świętego wniosły do nauczania Kościoła) oraz urzędowe potwierdzenie ze strony Kościoła.

Nie zawsze jednak tak było. – W pierwszym tysiącleciu tytuł doktora Kościoła był przyznawany spontanicznie – mówił w swoim referacie o. prof. Kiwior. Pierwszą listę doktorów ogłosił dopiero Bonifacy VIII w 1298 roku. Zaliczył on do tego grona świętych: Ambrożego, Augustyna, Hieronima i Grzegorza Wielkiego. Aż do 1970 roku tytułu doktora nie otrzymała jednak żadna kobieta. Jak oceniał podczas wykładu ks. prof. Henryk Misztal z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, długo pokutowało błędne odczytanie słów św. Pawła o tym, że kobieta powinna milczeć w Kościele (por. 1 Kor 14,34). – Można jednak być charyzmatykiem, mistykiem i w sposób nowy interpretować obowiązujące w Kościele dogmaty – przekonywał ks. prof. H. Misztal. Taka właśnie zmiana myślenia otwarła drogę do godności doktora Kościoła św. Teresie z Ávila, św. Katarzynie ze Sieny, a później także św. Teresie z Lisieux oraz Hildegardzie z Bingen. Dlatego dziś wśród kandydatów do tego miana jednym tchem można wymienić zarówno św. Ludwika Grignon de Montfort i św. Jana Pawła II, jak i św. Teresę Benedyktę od Krzyża (Edytę Stein) oraz św. Faustynę Kowalską.

Zbieranie podpisów pod prośbą o uznanie za doktora Kościoła Apostołki Miłosierdzia z krakowskich Łagiewnik już się rozpoczęło i było kontynuowane m.in. podczas ostatniego Kongresu Bożego Miłosierdzia. To cenna inicjatywa, ponieważ – co zgodnie podkreślali biorący udział w konferencji specjaliści – im więcej osób i instytucji skieruje do Stolicy Apostolskiej taką prośbę, tym lepiej. Ważne jest również dbanie o popularyzację postaci i przesłania kandydata do tytułu doktora. Tym m.in. zajmuje się działająca w Łagiewnikach Akademia Bożego Miłosierdzia. Na razie trudno jednak przewidzieć, kiedy oficjalne pismo w sprawie uznania św. Faustyny Kowalskiej trafi do Watykanu. Często dopiero dziesiątki i setki lat pozwalają zweryfikować, czy nauka danego świętego rzeczywiście „jest zdolna wywierać wpływ poza konkretnym środowiskiem i poza epoką, z których się ona wywodzi” (tak o sensie terminu „eminens doctrina” mówił o. prof. W. Kiwior). – Może my tego nie doczekamy, ale na pewno do tego dojdzie – dodał jednak z nadzieją ks. prof. Henryk Misztal.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama