Nowy numer 48/2020 Archiwum

Serce na leczeniu

Sto lat temu – 18 listopada – 16-letnia dziewczyna oddała życie, walcząc o zachowanie dziewictwa. Dziś bł. Karolina Kózkówna jest patronką młodzieży zrzeszonej w ruchu promującym czystą miłość.

Można mieć 15 lat i być bardzo nieszczęśliwym – zaczyna swoją opowieść o tym, jak trafiła do Ruchu Czystych Serc (RCS), Tosia Nowicka, studentka II roku w Collegium Medicum UJ. – Ruch był alternatywą wobec tego, co proponował mi świat, jak żyli moi znajomi i jak ja żyłam jako nastolatka. W RCS spodobało mi się to, że wreszcie ktoś zaczął mi stawiać wymagania – dodaje Tosia.

Ruch Czystych Serc wymaga od działaczy przede wszystkim życia w czystości, czyli zgodnie z prawdą, że współżycie seksualne tylko w małżeństwie jest doświadczeniem wzajemnej miłości i miłości Boga. Poza nim staje się nie tylko zupełnym zaprzeczeniem miłości, ale może być też wielką krzywdą. Na fakt ten zwraca uwagę wielu duchownych, m.in. o. Adam Szustak OP, który w krakowskim klasztorze dominikanów wygłasza konferencje dla młodzieży o miłości damsko-męskiej. W nawiązaniu do „najpiękniejszego erotyku wszech czasów” stwierdził: – „Pieśń nad pieśniami” zaczyna się zwrotem nie do ukochanego, ale do Boga: „Niech mnie pocałuje pocałunkami ust swoich”. To zdanie „ustawia” całą Księgę i całą relację duchowo-cielesną – bez Boga nic nie może się udać, sam człowiek wszystko zepsuje. Wiedzą o tym dobrze uczestnicy ruchu. – RCS nazywamy inaczej Kliniką Złamanych Serc. Jest tu wiele osób, które w swoim życiu podjęły złe decyzje i to je poraniło. Tutaj leczymy nasze rany i uczymy się, jak żyć, żeby nie dopuszczać do nowych zranień – dodaje T. Nowicka.

Dobre dobrego owoce

W RCS nie chodzi jednak wyłącznie o sferę seksualną, ale generalnie o czystość serca wyrażoną także w postawie pro life. RCS organizuje w Krakowie m.in. pikiety antyaborcyjne. W ten sposób do ruchu trafiła Maria Szuba, właścicielka firmy motocyklowej. – Zawsze byłam przeciwko aborcji i na pikiecie pod szpitalem im. Rydygiera spotkałam jedną z animatorek RCS. Opowiedziała mi o idei ruchu. Poszłam na pierwsze spotkanie i już zostałam – wspomina. Maria jest w Ruchu od roku. Dziś dostrzega, jak pozytywnie RCS wpływa na nią całą. – Zawsze byłam taką chłopczycą, a dzięki Ruchowi zaczęłam rozwijać w sobie kobiecość – wyznaje nieśmiało. Tosia Nowicka też zauważa owoce wzrastania emocjonalno-duchowego w RSC: – Jestem teraz lepiej zorganizowana, nauczyłam się dyscypliny. W moim życiu nie ma już chaosu, jest porządek, zgodnie z powiedzeniem: „Gdy Pan Bóg jest na pierwszym miejscu, cała reszta jest na swoim miejscu” – mówi. Czystość oznacza też wolność od wszelkich nałogów. Na stronie internetowej RCS można przeczytać świadectwa osób, które z pomocą łaski Bożej chcą uwolnić się lub już uwolniły się od uzależnienia alkoholowego, narkotykowego czy pornograficznego. Na przykład Andrzej wyznaje: „Poznałem Jezusa, gdy miałem 23 lata. Wędrowałem z Nim cztery lata, a potem zgubiłem Go na dziewięć długich lat. Wpadłem w bagno nieczystości – pisma i filmy pornograficzne – i w alkoholizm. Od roku gnębi mnie depresja, ale dzięki niej znowu odnalazłem Jezusa, a raczej pozwoliłem Mu się odnaleźć. Oddaję Mu swe serce, przystępuję do RCS, proszę o błogosławieństwo”. Takie głosy do Ruchu dochodzą z wszystkich stron Polski.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama