Nowy numer 49/2020 Archiwum

Nie jestem królikiem doświadczalnym

W Łagiewnikach zaprezentowano film dokumentalny o dr Wandzie Półtawskiej.

Znana wszystkim dr Wanda Półtawska nieustannie stara się dotrzeć do młodego pokolenia. Jednym ze środków może być film "Kein Kaninchen. Nie jestem królikiem doświadczalnym".

- Pani dr Półtawska zgodziła się, abyśmy towarzyszyli jej w podróżach po Polsce, które są podróżami niemalże misyjnymi. Myślę, że przez to pani Wanda wielu ludziom otwiera oczy, pomaga w życiu, stwarzając własnym życiem i własną postawą punkt odniesienia, który pozwala innym zorientować się w świecie - tłumaczył reżyser filmu Grzegorz Braun.

Film opowiada historię dr Wandy Półtawskiej związaną z jej pobytem w obozie w Ravensbrück. Wspomina ona losy aresztowanych harcerek, mówi o ich nieludzkim traktowaniu.

Jednak obok wspomnień i materiałów archiwalnych nawiązuje do współczesności. Pokazane są jej przemówienia skierowane do młodzieży m.in. na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Zwraca też uwagę na różnice w stylu życia dawniej i obecnie. W trosce o młodsze pokolenie podkreśla m.in. jak ważne jest wychowanie młodych ludzi.  

Tytuł filmu pochodzi od słów pani dr Półtawskiej, które skierowała do lekarza z obozu w Ravensbrück: "Nie jestem królikiem doświadczalnym".

- Jest to cytat, który w jakiś sposób oddaje postawę pani dr Półtawskiej. Ona nie płynie z prądem, nie podporządkowuje się normie, którą dyktują czasy - tłumaczy Grzegorz Braun.

Nie jestem królikiem doświadczalnym   - Pani Wanda wielu ludziom otwiera oczy - mówi reżyser filmu Grzegorz Braun Paulina Smoroń Film jest bardzo wyrazisty i niesie  jasne przesłanie, jak powinno wyglądać życie, co jest dobre, a co nie. Ponadto wywołuje w odbiorcy wiele emocji i skłania do refleksji nad własnym życiem, co zresztą było celem twórców.

- Jest to film nie tylko dla młodych, ale przede wszystkim dla tych, którzy cokolwiek rozumieją z tego, co się dzieje na świecie. To przesłanie, któremu ona jest wierna, które jest zapoczątkowane przez św. Jana Pawła II, jest tym bardziej aktualne dzisiaj - komentuje o. Krzysztof, jeden z widzów pokazu w Łagiewnikach.

Na projekcji w sanktuarium Bożego Miłosierdzia byli także obecni bliscy pani Wandy, jej rodzina i przyjaciele.

- Znam bardzo dobrze historię babci, ale za każdym razem, gdy się to ogląda, towarzyszą temu emocje - mówi Adam Zaleski, wnuk dr Półtawskiej.

Mimo, że samej bohaterki filmu nie było na sali, skierowała ona do wszystkich zebranych przesłanie. Mówiła, że film powstał po to, by "namówić ludzi do świadomej refleksji: skąd człowiek się wziął, kim jest i dokąd zmierza".

- Jeżeli oglądając  te tragiczne czyny ludzi z tamtego okresu jakiś młody człowiek zastanowi się nad tym, jakie są jego czyny, to już pan Braun będzie wygrany, bo ten film ma posłużyć temu, żeby poruszyć to w człowieku, co jest jego duchem - mówiła dr Wanda Półtawska w nagranym przesłaniu, skierowanym do publiczności.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama