Nowy numer 49/2020 Archiwum

Duchowe SPA

Dzielne Niewiasty. Jaka jest współczesna kobieta? Silna, piękna, wykształcona, przebojowa? A może także rozmodlona i prosząca o Boże błogosławieństwo?

Najlepiej: dwa w jednym. – Kobieta jest na tyle silna, na ile ufa Bogu. A jeśli powierza Mu wszystkie swoje sprawy, zaczynają się dziać cuda. Z kolei gdy moja relacja z Bogiem z jakichś powodów słabnie i jest mniej modlitwy, czuję, że brakuje mi Jego łaski – mówi Alicja Jewuła, współzałożycielka Dzielnych Niewiast. Jej zdaniem to dobrze, że kobiety chcą się kształcić, rozwijać i spełniać marzenia, ale żadna z nich nie ma niczego, czego nie dostałaby od Boga. – Chcemy więc być niewiastami, które odważnie idą przez życie i stawiają czoła różnym problemom. Zadbanymi, eleganckimi, a jednocześnie mocno trzymającymi się Jezusowego krzyża. Wiemy, że nasze korzenie są w Biblii – przekonuje.

Przez Maryję do Boga

W maju 2012 r. redemptoryści z parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy na krakowskim Podgórzu postanowili, że warto stworzyć coś ciekawego dla kobiet, które w Kościele chcą znaleźć „coś więcej”. Szukali pomysłu, który byłby odpowiedzią na to, co oferuje współczesny świat, zakotwiczoną w chrześcijańskiej tradycji. O. Paweł Drobot CSsR zaproponował majówkę dla kobiet, na którą – jako gościa specjalnego – zaprosił Dorothy Cummings, autorkę bestsellerowej książki „Anielskie single”. Hasłem spotkania nawiązał do słów z Księgi Przysłów: „Niewiastę dzielną któż znajdzie…”. Na majówkę przyjechało ponad 80 kobiet z całej Polski, a nawet z zagranicy. Okazało się, że na jednym spotkaniu skończyć się nie może. Kilkanaście pań powiedziało, że tak bardzo się im stwierdziło, że na kolejne spotkanie nie chcą czekać rok. Poprosiły o więcej, a o. Paweł zdecydował, że trzeba zacząć działać. W czerwcu panie zjechały znów do Krakowa. Była Msza św., tematyczna konferencja (pierwszy cykl poświęcony był ewangelizacji, drugi – o uzdrowieniu wewnętrznym), adoracja Najświętszego Sakramentu, uwielbienie, kerygmat, zawierzenie życia „dzielnych” Jezusowi, możliwość spowiedzi i rozmowy z kapłanem. W tym samym czasie Alicja zaczęła prowadzić blog – www.dzielneniewiasty.blogspot.com. Szybko przyciągał sporo kobiet spragnionych wiedzy oraz duchowości, która poprzez Maryję przybliża do Boga. Cały czas drążyła też temat spotkań, a pomagały jej słowa, które padły podczas Soboru Watykańskiego II i które na jednej z pierwszych konferencji dla „dzielnych” przypomniał o. Paweł: „Nadeszła już godzina, w której powołanie niewiasty realizuje się w pełni. Godzina, w której niewiasta swoim wpływem promieniuje na społeczeństwo i uzyskuje władzę nigdy dotąd nie posiadaną. Dlatego też w tej chwili, kiedy ludzkość przeżywa tak głębokie przemiany, niewiasty przepojone duchem ewangelicznym mogą nieść wielką pomoc ludzkości, aby nie upadła”. Powoli wszystko stawało się jasne…

Dla ciała i dla ducha

Spotkanie we wrześniu było jeszcze skupione na duchowości, ale już miesiąc później test pomyślnie przeszedł nowy pomysł – by program dnia podzielić na dwie części, dołączając do niego blok warsztatowy. Bo kobieta Kościoła powinna rozwijać się wszechstronnie – nie tylko dbać o ducha, ale także o wygląd, zachowanie, sposób chodzenia, mówienia… Dobrze też, jeśli potrafi tańczyć, zrobić masaż, dobrze przeżywać swoje emocje. Niewiasty uczestniczyły najpierw w warsztatach z tańca żydowskiego, a potem m.in. w zajęciach z wizażu, dyplomacji, pracy z emocjami, savoir-vivre’u, muzyki liturgicznej, tańca uwielbienia, florystyki. To był strzał w dziesiątkę. – Warsztaty psychologiczne czy z choreoterapii można znaleźć wszędzie, ale nie wszystkie są bezpieczne. Czasem nawiązują do wschodniej medytacji, jogi. U nas dziewczyny trafiają do specjalistów, którzy pracują w zgodzie z wartościami Kościoła katolickiego, dbają o ciało i o ducha. Warsztaty otwierają przestrzenie, które potem wypełnia Ktoś najważniejszy. Bo psycholog robi jedno, ale efekty szlifuje Bóg – przekonuje A. Jewuła. By tak mogło się dziać, przyjęta została zasada, że żadna z „dzielnych” nie może uczestniczyć tylko w części przedpołudniowej, warsztatowej. Trzeba przecież razem zjeść obiad, a później spróbować, jak wspaniałe efekty daje wizaż duchowy. Bo adoracja połączona z Eucharystią i radosnym uwielbieniem to takie modlitewne spa, po którym problemy stają się lżejsze, a serce zaczyna śpiewać Bogu chwałę.

Piękno promieniuje

Urszuli o spotkaniach Dzielnych Niewiast powiedział kolega, który należy do Mężczyzn św. Józefa. Gdy opowiadał, jak wyglądają te męskie spotkania, żałowała, że nie ma czegoś podobnego dla kobiet. Okazało się, że są Niewiasty. – Po raz pierwszy na spotkanie przyszłam w lutym tego roku i staram się być co miesiąc. Odkrywam tu w sobie inną kobietę, której odnaleźć nie mogę np. w pracy. Tu jestem kobietą-koleżanką, promieniującą swoim wewnętrznym pięknem, a nie kobietą-rywalką – cieszy się Ula. – Podczas warsztatów zawsze dowiaduję się czegoś nowego np., że nie mam problemu ze złością samą w sobie, ale tylko z jednym jej rodzajem. Nie miałam o tym pojęcia – mówi. Choć spotkania trwają od godz. 9 do 18, to Urszuli nie żal poświęcać na nie wolnej soboty. – To czas dla mnie, z którego czerpię pełnymi garściami. To także czas, w którym w ciszy serca mogę porozmawiać z Bogiem, powiedzieć Mu coś ważnego. Zaprzyjaźniam się z Nim, bo na co dzień mam trochę problemów z modlitwą, nie zawsze też jestem na niedzielnej Mszy – opowiada. Na spotkaniach czasami jest prawie 90 kobiet. Przyjeżdżają z całej Polski, m.in. z Lublina, Gliwic, Tarnowa, Rzeszowa, Gdańska, Sosnowca. Pozornie dzieli je wszystko: miejsce zamieszkania, wiek, zawód, wykształcenie, zainteresowania, a także stan – pojawiają się panny, narzeczone, mężatki, wdowy, matki, babcie. Wszystkie jednak odnajdują wspólny język. – Dla mnie to zaszczyt, że zaprzyjaźniłam się z panią, która jest już na emeryturze. Jest bardzo mądra życiowo i to, czym się dzieli, jest dla mnie bardzo cenne – mówi Ula.

Zaufaj, a On będzie działał

– Ten brak barier to fenomen, który można wytłumaczyć tylko w jeden sposób. Obdarowujemy się tu dobrymi rzeczami, o nikim nie mówimy źle, nie krytykujemy się, ale patrzymy na siebie poprzez pryzmat wiary. Łączy nas Bóg – zauważa Irena. Na spotkania Dzielnych Niewiast przyjeżdża z Oświęcimia ze swoją przyjaciółką Danutą, która jest… teściową jej dziecka. – Obalamy też stereotypy – teściowe naprawdę mogą się lubić, a Dzielne Niewiasty bardzo nam w tym pomagają – śmieje się Danuta. Jak przekonuje, uczestnictwo w spotkaniach odwróciło jej życie do góry nogami. Na plus, rzecz jasna. – Byłam w dołku, a teraz jestem na dużej górce. Nagle wszyscy inaczej na mnie patrzą, bo nabrałam pewności siebie, co bardzo liczy się w pracy. Wiem już, że warto podkreślać swój styl, dobierać strój do wyglądu, pokazywać swe piękno, bo to przecież Pan Bóg tak pięknie nas namalował! – tłumaczy Danuta. Z kolei Zuzanna z Sosnowca do Krakowa trafiła, szukając rekolekcji uzdrowienia wewnętrznego. Zamiast tego znalazła Dzielne Niewiasty. Ale i tu Bóg mocno dotyka, a uzdrowienie tego, co poranione, dokonuje się etapami. –  Doświadczyłam przebaczenia, akceptacji, gotowości do pojednania, czuję się prowadzona przez dłoń Boga i czuję Jego moc, która w mojej słabości się doskonali i jest siłą do przezwyciężenia problemów codzienności. Spotkania pozwalają odkryć i wydobyć piękno i dobro płynące z przeżywania kobiecości – mówi dziewczyna. – Wszystko Mu tutaj przekazujemy i całą sobą oddajemy Mu chwałę. A gdy powierza się Jezusowi swe sprawy, zaczyna działać. Wiem coś o tym. Kiedyś na siłę chciałam zmieniać dzieci i nic z tego nie wychodziło. Gdy dałam Bogu wolną rękę, zaczął uzdrawiać i naprawiać te relacje. Bez Bożego błogosławieństwa nic się nie da zrobić – przekonuje też Irena. Dla Sylwii z Krakowa ważne jest też to, że w końcu znalazła wspólnotę, w której czuje się jak u siebie w domu, czyli na właściwym miejscu. – Życzliwa atmosfera i otwartość wszystkich „dzielnych” muszą urzekać. Byłam już w wielu grupach i wspólnotach, które bardziej przypominały „kółko wzajemnej adoracji”, mam więc porównanie. Tu tego nie ma. Jest za to wzajemna służba – podkreśla.

Godność i kobiecość

– Spotkania można nazwać kółkiem adoracji, ale nie wzajemnej, tylko Jezusa. Bo to On jest tu najważniejszy i wokół Niego wszystko się kręci. Nie na darmo nazwa tej grupy pochodzi z Pisma Świętego. Bo niewiasta dzielna to ta, która wychodzi poza swoje kółko, jest delikatna i wrażliwa na Boga i drugiego człowieka, zna swoją godność i docenia swoją kobiecość. Jest Bożą feministką, a nie taką, która krzyczy i niszczy – mówi o. Paweł Drobot. Zdaniem duchowego opiekuna Dzielnych Niewiast ich istnienie ma wielki sens. – Współczesny świat z jednej strony dużo kobietom oferuje. Z drugiej – trudno odnaleźć w nim Ducha, a On przenika przecież całe życie. Dlatego cieszę się, widząc, jak te niewiasty otwierają się na Boga i na siebie nawzajem. Chętnie przychodzą, bo czują, że nie są zamykane w ciasnych ramach swoich emocji i problemów. W bloku popołudniowym, duchowym – obok adoracji, Eucharystii i uwielbienia – ważna jest też możliwość rozmowy z kapłanem, z której chętnie korzystają, oraz dzielenie się w małych grupach osobistym doświadczeniem działania Boga. One wspierają się świadectwem i to jest piękne – zauważa o. Paweł. Dzielne Niewiasty spotykają się zazwyczaj w pierwsze soboty miesiąca. Najbliższe spotkanie Dzielnych Niewiast odbędzie się 6 grudnia, kolejne – 10 stycznia. Więcej informacji i szczegóły dotyczące zapisów można znaleźć na  www.dzielneniewiasty.blogspot.com.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama