Nowy numer 49/2020 Archiwum

Kąpali je długo

Za kilka dni do kościoła benedyktynów w Tyńcu wrócą zabytkowe figury, zdemontowane kilkadziesiąt lat temu. Uratowano je od zniszczenia.

Na rusztowaniach wewnątrz świątyni Świętych Apostołów Piotra i Pawła konserwatorzy starannie wymierzają już miejsca, w których zostaną ustawione odnowione figury. Ze względu na duże zniszczenie struktury drewna, z którego są wykonane, będą one umieszczone na specjalnych podporach.

Drewno przypominało gąbkę

W XVII i XVIII w. w romańskim i gotyckim wnętrzu kościoła benedyktynów w Tyńcu pojawiło się drewniane wyposażenie: ołtarz z figurami świętych, ambona, rzeźby patronów świątyni, apostołów Piotra i Pawła, posągi dobrodziejów klasztoru: księcia Kazimierza Odnowiciela i księżnej Judyty Szwabskiej, żony Władysława Hermana, oraz cztery figury będące alegoriami: Roztropności, Wstrzemięźliwości, Męstwa i Sprawiedliwości. Po wojnie ambona i posągi, wykonane z drewna lipowego, które jest najlepszym materiałem snycerskim, zostały zdemontowane. – Uznano, że nie pasują do średniowiecznego wnętrza – mówi Jarosław Kazubowski, krakowski historyk sztuki. Przez kilkadziesiąt lat rzeźby były przechowywane w różnych pomieszczeniach podkrakowskiego klasztoru. Toczyły je drewnojady, butwiały od wilgoci. – Przez 12 lat pracy w zawodzie nie spotkałem się z tak dużymi zniszczeniami od drewnojadów. Przez wyżłobione przez nie kanaliki wciskała się wilgoć. Zbutwiałe drewno przypominało nasączoną wodą gąbkę – mówi Marcin Ciba, konserwator prowadzący wraz z kilkuosobowym zespołem prace renowacyjne. Stan rzeźb pogorszył się znacznie w ostatnich kilkunastu latach. Paradoksalnie stało się to w czasie, gdy zostały przeniesione w nowe, wydawałoby się, lepsze miejsce. Po zakończeniu w 2008 r. remontu południowego skrzydła klasztoru, tzw. Wielkiej Ruiny, zostały przeniesione do pomieszczeń dawnej biblioteki. – Ponieważ było tam ogrzewanie, drewniane figury zostały bardzo szybko „przesuszone” i zaczęły się rozpadać. Nie były bowiem wykonane z jednego kawałka drewna. Poszczególne fragmenty były łączone klejami białkowymi, które stały się przysmakiem dla drewnojadów. Zabrakło więc naturalnego spoiwa – wyjaśnia M. Ciba.

Została tylko głowa

W ubiegłym roku rozpoczęto ratowanie rzeźb. Nie było łatwo. Pierwszym etapem prac była kąpiel rzeźb w impregnacie. Wykonano drewniane skrzynie szczelnie wyłożone folią. – Przed pracownię konserwatorską zajechał TIR, wypełniony puszkami zawierającymi 1600 litrów impregnatu. W sumie drewno figur wchłonęło 1300 litrów. Impregnaty odparowują od 2 do 4 miesięcy. Rzeźby wchłaniały go więc przez cały rok – mówi M. Ciba. Największym wysiłkiem konserwatorskim była rekonstrukcja brakujących fragmentów. – W 1996 r. figura księcia Kazimierza Odnowiciela miała jeszcze całą twarz. Gdy rozpoczynano konserwację, z twarzy została jedynie część brody. Z jednego z posągów z nawy głównej została tylko głowa. Na szczęście dawny wygląd rzeźby widać było na zdjęciu wnętrza kościoła, wykonanym w latach 20. XX w. – wyjaśnia M. Ciba. Niełatwo było znaleźć odpowiednie drewno lipowe. Przez pół roku konserwatorzy szukali odpowiednich desek. Drugie pół roku poświęcili na dosuszanie wybranych desek o 7-centymetrowej grubości. Z ośmiu dłoni, które miały niegdyś cztery figury z nawy głównej, zachowała się tylko jedna. – Rekonstrukcja dłoni była bardzo ważna, gdyż w rzeźbie barokowej ich gesty nadają całej postaci dynamikę – mówi szef konserwatorów. Rzeźby wrócą w końcu na swoje dawne miejsca. XVII-wieczne figury Kazimierza Odnowiciela i Judyty Szwabskiej staną na krużgankach. Posągi Piotra i Pawła będą wisiały na chórze, zaś cztery błyszczące złotem figury alegoryczne będą, tak jak niegdyś, podtrzymywały dwa kartusze wiszące po obu stronach nawy kościoła.

Pokaz i koncert

Prace konserwatorskie kosztowały prawie 250 tys. zł. Finansowano je m. in. z Narodowego Funduszu Rewaloryzacji Zabytków Krakowa. Nadal brakuje jednak kilkunastu tysięcy złotych. – Być może uda się je zebrać za pomocą portalu www.polakpotrafi.pl. Rozstrzygnie się to 30 listopada – mówi br. Michał T. Gronowski OSB, historyk monastycyzmu średniowiecznego, kustosz tynieckiego muzeum klasztornego. – Prezentacja odnowionych rzeźb odbędzie się w niedzielę 7 grudnia o godz. 16. w tynieckim kościele. Będzie to oficjalne zakończenie wieloletnich prac konserwatorskich w tej świątyni, które zwieńczy obchody 970-lecia fundacji klasztoru oraz 75-lecie powrotu benedyktynów do Tyńca – mówi Marta Sztwiertnia z Benedyktyńskiego Instytutu Kultury. Wydarzeniu będzie towarzyszył koncert utworów Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego i Antonia Vivaldiego w wykonaniu Akademickiego Chóru „Organum” i Zespołu Instrumentalnego „Ricercar” pod dyr. Bogusława Grzybka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama