GN 28/2018 Archiwum

„Halniak” już wieje!

To jedyny taki oddział, w którym burmistrz wykonuje polecania podwładnego.

Grupę OT „Halniak” tworzą studenci, przedsiębiorcy, urzędnicy i pracownicy myślenickich firm Działają niecałe trzy miesiące. Ćwiczą strzelanie, musztrę, terenoznawstwo, łączność, taktykę. Można ich spotkać zarówno w myślenickim „Sokole”, jak i w lasach wokół miasta. Nie czekają na wojnę. Mają zamiar współpracować z policją np. przy szukaniu zaginionych osób. Przygotowują się również do pomocy w przypadku wystąpienia klęsk żywiołowych. W sytuacji wojennej mogli by zostać użyci do rozmaitych funkcji pomocniczych.

– Całość baczność! – słychać w sali „Sokoła” gromki głos Pawła Lemaniaka. Ten myślenicki historyk, pasjonat militariów, był pomysłodawcą powstania „Halniaka”. Wraz z Bartoszem Gałkowskim z Kalwarii Zebrzydowskiej są instruktorami grupy. – Najpierw działałem w Małopolskim Plutonie OT w Krakowie. Gdy pojawiły się możliwości utworzenia grupy w Myślenicach, przeszedłem tutaj – mówi 39-letni Bartosz Gałkowski, z zawodu rzemieślnik obuwnik. Celują z „gumikałacha” Teraz czas na zaprawę przed czekającym ich wkrótce ostrym strzelaniem. Najpierw ostro biegają, potem zaś chwytają za karabiny. – Leżąca! Klęcząca! Klęcząca wysoka! Stojąca! – komenderuje Paweł Lemaniak. „Halniacy” w mundurach polowych, z karabinami w ręku, zmieniają szybko postawy strzeleckie. Do szkoleń używają karabinów ćwiczebnych. – To karabinki AKM Kałasznikowa, pozbawione cech użytkowych – mówi P. Lemaniak. – Ja zaś używam tzw. gumikałacha. To model AKM, wykonany z gumy i wyposażony w metalowy szkielet – dodaje 38-letni Marcin Święch z Krakowa, dowódca jednej z sekcji „Halniaka”. Ma za sobą służbę wojskową. – Zawsze interesowałem się wojskiem. Służyłem w 10. Batalionie Desantowo-Szturmowym w krakowskiej Rząsce, potem zaś w 18. Batalionie D-S w Bielsku-Białej. Przyszedłem do grupy, bo zatęskniłem za karabinem – mówi M. Święch. – O naborze do grupy dowiedziałem się z „Gazety Myślenickiej” i od razu przyszedłem się zapisać – dodaje 26-letni Mikołaj Słomka, z wykształcenia inżynier instalacji sanitarnych. „Halniacy” mają już za sobą strzelanie z karabinków sportowych na strzelnicy w Myślenicach. Wkrótce czeka ich ostre strzelanie z „kałasznikowów” na strzelnicy w Bochni. Nie ma niewiast Początkowo do „Halniaka” zgłosiło się 40 osób. Część z nich się wykruszyła. Teraz grupa liczy 23 osoby w wieku od 25 do 40 lat. – Rekrutujemy pełnoletnich mężczyzn posiadających obywatelstwo polskie. Górny wiek członków naszej grupy jest weryfikowany bezlitośnie w trakcie ćwiczeń terenowych w Beskidach – mówi P. Lemaniak. Podzieleni są na dwuosobowe roty, sekcje składają się z dwóch rot, a drużyny z dwóch sekcji. Wciąż przybywa chętnych do działania. Na ćwiczenia w „Sokole” przyszedł 28-letni Grzegorz Kaczor, pracownik krakowskiego hotelu. – O istnieniu „Halniaka” dowiedziałem się z Facebooka – mówi pan Grzegorz. Na razie nie ćwiczy jeszcze z innymi. Musi przejść szkolenie wstępne. Na wiosnę przyszłego roku planowany jest kolejny nabór do grupy. Nie ma w niej żadnych kobiet. – Jak w „Strasznym dworze” Moniuszki: „Nie ma niewiast w naszej chacie” – żartuje P. Lemaniak. Żony, matki, siostry i przyjaciółki jednak wspierają swych mężczyzn. – Moja żona zdaje sobie sprawę, że to jest ważne nie tylko dla mego zadowolenia osobistego. Ze względu na komplikującą się sytuację na świecie szkoleń obronnych nigdy dosyć – mówi M. Święch. Nic przeciw zaangażowaniu męża w „Halniaku” nie ma również żona Mikołaja Słomki. – Jesteśmy zaledwie dwa miesiące po ślubie. Żona cieszy się, że zajmuję się czymś tak sensownym jak działanie w oddziale obrony terytorialnej – mówi M. Słomka. „Halniacy” sami finansują swe umundurowanie i podstawowe wyposażenie. Trzeba zaś wydać niemało. – Mundur – 200 zł, buty – 300 zł, plecak – 200 zł, ćwiczebny AKM – ok. 1200 zł, „gumikałach” – 100 zł – wylicza przykładowo M. Święch. Członkiem „Halniaka” jest  m.in. Maciej Ostrowski, burmistrz Myślenic. Jako członek oddziału wykonuje jednak komendy wydawane przez Pawła Lemaniaka, na co dzień jego podwładnego w myślenickim magistracie. Na pierwsze miejsce ćwiczeń terenowych „Halniacy” wybrali przełęcz Suchą w Beskidzie Wyspowym k. Myślenic. Tutaj we wrześniu 1944 r. stacjonowali żołnierze AK ze zgrupowania „Murawa”, którzy stoczyli zwycięską potyczkę z Niemcami. Co roku w połowie września na znajdującej się tam Suchej Polanie jest odprawiana Msza św. w intencji poległych i zmarłych partyzantów. W przyszłości termin jej odprawiania stanie się świętem „Halniaka”.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma