Nowy numer 25/2018 Archiwum

To cud, że przeżył

Ratowanie tego dziecka wymagało odwagi. Adaś był „po drugiej stronie” – mówi prof. Janusz Skalski, który od samego początku opiekuje się chłopcem.

Gdy do nas trafił, temperatura jego ciała wynosiła 12 stopni. Temperatura skóry była znacznie niższa. On przekroczył granicę życia i śmierci. Są sytuacje, w których lekarze muszą zastanowić się, czy nie szargają majestatu śmierci i godności człowieka. W tym przypadku widać jednak, że naruszenie tego majestatu było w pełni uzasadnione – przekonuje prof. dr hab. med. Janusz Skalski, kierownik Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej i Intensywnej Opieki Kardiochirurgicznej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu. Jak dodaje, to, że Adaś przeżył i z całej historii wychodzi bez szwanku, z pełnym przekonaniem uważa za cud.

W stanie półsnu

Ten medyczny cud z Krakowa poruszył lekarzy i media na całym świecie – m.in. w Dubaju, Emiratach Arabskich, Stanach Zjednoczonych. W ostatnich dniach o historii małego Adasia z małopolskich Racławic, która weszła już do medycznych annałów, mówiły telewizje BBC, Euronews, pisały różne agencje, a także dzienniki „The Guardian”, „Le Parisien”, „Daily Mail”, „Sun Herald”. Do tej pory najniższa temperatura ciała człowieka uratowanego z głębokiej hipotermii wynosiła bowiem 13,7 stopnia Celsjusza. Dwuletni Adaś, ubrany tylko w piżamę i skarpetki, na mrozie spędził kilka godzin. W nocy z soboty 29 na niedzielę 30 listopada, między godziną 3 a 5 rano, prawdopodobnie sam wyszedł z domu dziadków i w półśnie szedł w stronę swojego domu. Wraz z rodzeństwem był pod opieką babci, która położyła dzieci do snu, a potem w nocy doglądała je. Gdy nad ranem zauważyła zniknięcie jednego z wnuków, zawiadomiła policję i straż pożarną. Nieprzytomne dziecko leżące w liściach, nad rzeką, w odległości ok. 600 metrów od domu, ok. godz. 8 rano, znalazł policjant Michał Godyń, zastępca komendanta komisariatu w Krzeszowicach. Zdaniem neurochirurgów i prof. Skalskiego, można przypuszczać, że chłopiec był w stanie tzw. somnambulizmu. – To norma rozwojowa małych dzieci, z której szybko się wyrasta, podobnie jak i z innych procesów fizjologicznych, charakterystycznych dla tego wieku. Niektóre dzieci wstają po prostu w środku nocy i idą przed siebie, bez pełnej świadomości tego, gdzie są – tłumaczy prof. Skalski.

Lawina modlitwy

Na cud złożyło się mnóstwo czynników – także lawina modlitwy, która w całej Polsce ruszyła spontanicznie za pośrednictwem różnych portali internetowych, gdy tylko media obiegła wiadomość, że dwuletnie dziecko walczy o życie w prokocimskim szpitalu. W tej sprawie maksymalnie profesjonalnie zadziałały też wszystkie ogniwa, wszystkie służby ratujące chłopca – zaczynając od policjanta, który natychmiast rozpoczął reanimację. I choć ze względu na mgłę do Racławic nie mógł dolecieć śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a Adaś przez 1,5 godz. był transportowany do szpitala karetką, to jej załoga ani przez moment również nie zaprzestała reanimacji. – Ratując pacjenta w głębokiej hipotermii warto pamiętać, że nie wolno go przykrywać kocami czy rozgrzewać w inny sposób. Reanimację trzeba rozpocząć w takim stanie, w jakim pacjent jest, a nawet obłożyć głowę lodem. Stan hipotermii, w przeciwieństwie do szoku wywołanego nagłym ogrzaniem, chroni bowiem mózg i narządy wewnętrzne – wyjaśnia prof. Skalski.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma