GN 43/2020 Archiwum

Zamknięte przychodnie na Podhalu

- Nam naprawdę nie chodzi o pieniądze. My czujemy się szkalowani przez ministra zdrowia - mówi dr Grażyna Jurek z Nowego Targu, która szefuje jednej z aktualnie zamkniętych przychodni.

Na Podhalu zamkniętych jest kilka przychodni i to nie tylko w Nowym Targu, ale także np. w Czarnym Dunajcu czy Maniowach. Powodem zamknięcia ośrodków jest niepodpisanie kontraktów lekarzy z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Zdaniem dr Grażyny Jurek z Nowego Targu, przygotowana propozycja pakietu onkologicznego i kolejkowego nie została uzgodniona ze środowiskiem lekarskim co do zakresu i finansowania nowych rozwiązań. - Te rozwiązania wprowadzają dodatkowe obowiązki dla lekarzy Podstawowej Opieki Zdrowotnej w zakresie diagnostyki i pracochłonnej administracji bez wskazania źródeł finansowania, a także mogą skutkować gorszą opieką dla pozostałych, nieonkologicznych, pacjentów - zaznacza lekarz.

Dr Jurek wskazuje, że w sytuacji obciążenia przychodni dodatkowymi kosztownymi badaniami wynikającymi z pakietu onkologicznego może nastąpić realny spadek nakładów na prowadzenie zakładów, co w konsekwencji doprowadzi do ich zapaści finansowej.

Na stronach tych samorządów podhalańskich, których nie wszystkie przychodnie pracują, widnieją informacje o miejscach, gdzie mogą zgłosić się pacjenci leczący się na co dzień w aktualnie zamkniętych ośrodkach.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama