Nowy numer 44/2020 Archiwum

ECMO znaczy życie

Medycyna. Święty Piotr pewnie nas kiedyś prześwięci, bo pacjenci, którzy do nas trafiają, pukają już do bram nieba, A my ściągamy ich z powrotem na ziemię – śmieje się dr Sylweriusz Kosiński, współtwórca Centrum Leczenia Hipotermii Głębokiej.

Doktor Kosiński, człowiek o ogromnym sercu dla pacjentów, na co dzień pracuje w Zakopanem, na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Specjalistycznym Chorób Płuc im. dr. O. Sokołowskiego. Jest też ratownikiem Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, naczelnym lekarzem TOPR i członkiem jego zarządu. Uratowanie każdego życia to miód na jego serce, największa radość i potężny zastrzyk energii. Święty Piotr „winowajców” będzie miał jednak dwóch, bo bez młodego i pełnego zapału dr. Tomasza Darochy, lekarza pracującego na Oddziale Anestezjologii i Intensywnej Terapii w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II, działające od grudnia 2013 roku Centrum Leczenia Hipotermii Głębokiej pewnie by nie powstało. Z kolei bez specjalistycznej pomocy, jaką daje Centrum, szanse na uratowanie w ostatnich 14 miesiącach 13 dorosłych pacjentów i jednego dziecka byłyby bliskie zeru.

Bezdomność i wypadki

Hipotermia, czyli zagrażające życiu wychłodzenie ciała, zimą może przytrafić się każdemu, nie tylko ludziom wędrującym po górach. Gdy temperatura głęboka organizmu spada do 32, a nawet 28 stopni Celsjusza, świadomość człowieka obniża się (pojawia się apatia, zaburzenia mowy, koordynacji ruchowej). Jeśli wynosi od 28 do 24 stopni, wychłodzony człowiek traci przytomność, często towarzyszą temu zaburzenia rytmu serca, czynności tętna i oddechu. Poniżej 24 stopni następuje zatrzymanie krążenia, co – w przypadku braku pomocy – prowadzi do śmierci. W grudniu 2014 roku ratunek w centrum znaleźli np. turyści idący w bardzo trudnych warunkach na Babią Górę. Jednym z nich był 28-letni mężczyzna z Mysłowic. Gdy znaleźli go goprowcy, temperatura jego ciała wynosiła 22 stopnie Celsjusza. Dziś powoli wraca do zdrowia, a gdy ten numer „Gościa” trafi do rąk Czytelników, prawdopodobnie będzie mógł już wyjść ze szpitala do domu. Wcześniej do Centrum trafiały również osoby bezdomne znalezione w altanach lub na ulicy. Trafił też starszy mężczyzna, który po ataku padaczki i utracie przytomności wyziębił się w swoim mieszkaniu, bo były w nim otwarte okna. Lekarze pomogli też 83-letniej kobiecie, która wyszła na spacer z psem. W lesie pies tak mocno ją pociągnął, że upadła i o własnych siłach nie była w stanie się podnieść. Gdy została odnaleziona, była w stanie głębokiej hipotermii. W pierwszych dniach stycznia br. do centrum trafił mężczyzna, który w mroźną noc w nieogrzewanym pustostanie pił z dwoma kolegami alkohol. Rano odnaleźli ich znajomi. Po przyjeździe karetki okazało się, że stan dwóch mężczyzn jest w miarę dobry, ale temperatura trzeciego wynosiła tylko 24 stopnie. Najbardziej medialnym, skrajnie wychłodzonym pacjentem, o którym usłyszał cały świat, był 2-letni Adaś z małopolskich Racławic. W nocy z 29 na 30 listopada sam wyszedł z domu. Na mrozie spędził kilka godzin. Gdy nad ranem został odnaleziony, temperatura jego ciała wynosiła zaledwie 12 stopni! To, że przeżył, jednogłośnie zostało uznane za medyczny cud. Początkowo był leczony w Klinice Kardiochirurgii Dziecięcej i Intensywnej Opieki Kardiochirurgicznej Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu, kierowanej przez prof. Janusza Skalskiego. Obecnie dziecko jest rehabilitowane w Klinice Neurologii.

Co możemy zrobić?

Centrum Leczenia Hipotermii Głębokiej jest częścią Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II. Dorośli pacjenci trafiają na świetnie wyposażone oddziały: kliniki chirurgii serca, naczyń i transplantologii oraz anestezjologii i intensywnej terapii. Pierwszym kieruje prof. dr hab. n. med. Jerzy Sadowski, jeden z najlepszych kardiochirurgów w Polsce, drugim dr hab. n. med. Rafał Drwiła. Z kolei mali pacjenci kierowani są do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu. Jaka jest w tym wszystkim rola zakopiańczyka Sylweriusza Kosińskiego? – Pomysł stworzenia takiego centrum pojawił się kilka lat temu, ale przełomem były wydarzenia, które rozegrały się dwa lata temu. Lawina w Tatrach przysypała kilka osób. Dwie w stanie krytycznym trafiły do szpitala w Zakopanem. Koledzy zapytali mnie wtedy: „Kosa, co w takiej sytuacji możemy zrobić?” – opowiada dr Kosiński. Jak tłumaczy, o powodzeniu akcji ratunkowej, która często trwa kilka godzin, decyduje wiele czynników. Po odnalezieniu człowieka przysypanego przez lawinę najważniejsze jest jednak to, co wydarzyło się jako pierwsze – uduszenie pod śniegiem czy wyziębienie organizmu. – Jeśli pierwsze było uduszenie, to nic już nie da się zrobić. Jeśli wychłodzenie, to może ono podziałać jako czynnik ochronny organizmu i jest szansa na sukces – wyjaśnia lekarz. Doktor Kosiński temat hipotermii zgłębia od wielu lat. Należy do Międzynarodowego Komitetu Ratownictwa Alpejskiego i korzystając z takiego doświadczenia, postanowił skontaktować się z krakowskim Szpitalem im. Jana Pawła II. – Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że na wyposażeniu jest tam ECMO, czyli sztuczne płucoserce – mówi. Po wstępnych rozmowach prof. Sadowski i dr. Drwiła do dalszych negocjacji wyznaczyli dr. Tomasza Darochę. – Znaliśmy się już wcześniej z kursu ratownictwa medycznego. Ja byłem na nim instruktorem, a Tomek pojętnym kursantem. To, że nasze drogi skrzyżowały się ponownie, uważam za duże szczęście, bo choć inicjatywa Centrum wyszła ode mnie i od TOPR, to Tomek, będąc w Krakowie, zorganizował to wszystko i jest duszą przedsięwzięcia – opowiada S. Kosiński. Doktor Tomasz Darocha: – Żeby wszystko mogło dobrze zadziałać, wymieniliśmy z Sylweriuszem ok. 1600 mejli. Ile czasu spędziliśmy na rozmowach telefonicznych, trudno policzyć. Do tej pory kontaktujemy się każdego dnia, konsultując wiele spraw. W efekcie udało się stworzyć projekt pro publico bono, system, którego nie ma w żadnym innym miejscu w Polsce.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama