Nowy numer 42/2020 Archiwum

Wyzwolenie czy zniewolenie?

70 lat temu, 18 stycznia 1945 r., Armia Czerwona wkroczyła do Krakowa. Przez wiele lat w propagandzie komunistycznej przedstawiano to jako rezultat manewru, który miał ocalić miasto.

Była to jednak wyłącznie operacja militarna, by zdobyć Kraków. Niemcy wycofali się z miasta nie dlatego, że zostali zaskoczeni manewrem przeciwnika, ale dlatego, że zmusił ich do tego niekorzystny układ sił militarnych w tym rejonie – mówi Grzegorz Jeżowski, kurator wystawy „Wyzwolenie czy zniewolenie? W 70. rocznicę bitwy o Kraków”.

Marszałek Iwan Koniew, dowódca wojsk sowieckich, był przygotowany na to, że Niemcy stawią w Krakowie silny opór. Do jednostek uderzających włączył więc dywizję ciężkiej artylerii o dużej sile ognia. – W razie oporu Niemców użyto by tej jednostki i wówczas Kraków zostałby zniszczony mniej więcej tak jak oblegany Wrocław. Kraków nie był zdobywany automatami. Użyto lotnictwa, artylerii i czołgów. W trakcie sowieckiego bombardowania ucierpiała m.in. katedra wawelska – mówi G. Jeżowski. Propaganda komunistyczna stworzyła zniekształcony obraz tamtych wydarzeń. Książka Ryszarda Sławeckiego „Manewr, który ocalił Kraków” i film Jana Łomnickiego „Ocalić miasto” odegrały dużą rolę w powstaniu mitu o wyzwolicielskiej roli Armii Czerwonej i ocaleniu miasta, które miało być wysadzone w powietrze przez Niemców. – Nasza ekspozycja jest skonstruowaną na podstawie fotografii, dokumentów i pamiątek opowieścią o historii tego niezwykle żywotnego mitu stworzonego przez propagandę komunistyczną, a wykorzystywanego jako narzędzie w bieżącej polityce. To także opowieść o trzech ważnych dla Krakowa powojennych latach, o jego mieszkańcach, zdobywcach i mechanizmie zakłamywania historii – mówi kurator wystawy.

Krakowianie cieszyli się, że Niemcy zostali przegnani, ale obawiano się, co będzie dalej. – Czerwonoarmiści pili i rabowali. W nocy słychać było strzały i krzyki. W Pałacu pod Baranami zainstalowała się komenda wojsk sowieckich. W piwnicach budynku była katownia, w której trzymano m.in. uwięzionych akowców – wspomina Adam Macedoński, poeta i plastyk, świadek ówczesnych wydarzeń w Krakowie. – Sowieckie organy bezpieczeństwa niemal natychmiast po zajęciu miasta rozpoczęły aresztowania żołnierzy AK, którzy trafili potem do łagrów w Związku Sowieckim. Taki los spotkał choćby dowódców krakowskiej AK: płk. Przemysława Nakoniecznikoffa-Klukowskiego i ppłk. Antoniego Hniłkę, a także prof. Witolda Kieżuna z Warszawy, wówczas podporucznika AK ps. „Wypad” – dodaje dr Jarosław Szarek z krakowskiego oddziału IPN.Wystawę „Wyzwolenie czy zniewolenie? W 70. rocznicę bitwy o Kraków” można oglądać od 19 stycznia do 30 sierpnia w Fabryce Emalia Oskara Schindlera przy ul. Lipowej 4, Oddział Muzeum Historii Miasta Krakowa.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama