Nowy numer 44/2020 Archiwum

Oszust w owczej skórze

Na wnuczka, gazownika, urzędnika, a nawet na policjanta – każdy sposób jest dobry, by wyłudzić pieniądze.

Zaczyna się niewinnie. Starsza osoba słyszy w słuchawce telefonu miły głos, który proponuje wspaniałą, promocyjną ofertę. Pozwoli ona zaoszczędzić dużo pieniędzy, które można dać dzieciom albo wnukom. Która babcia się na to nie skusi? 
Jest też wariant „B”: atrakcyjna kobieta lub sympatyczny mężczyzna puka do drzwi i tak przekonująco kusi niższymi stawkami za prąd czy telefon, że nie sposób nie wpuścić gościa do mieszkania. Wystarczy podpisać umowę „last minute” i… witajcie kłopoty. 
I na tym właśnie polega podstęp.

– Domokrążcy wiedzą, że seniorzy czekają na odwiedziny, więc są tak szkoleni, by wzbudzić ich zaufanie. Rzadko kto myśli wtedy, że mordercy i inni przestępcy bardzo często wyglądają sympatycznie, jak np. Andreas Breivik, uśmiechnięty blondyn o niebieskich oczach. Z kolei szef fundacji pomagającej niepełnosprawnym dzieciom, który ma gołębie serce, może wyglądem przypominać kloszarda. Taki ktoś nie ma jednak szans na bycie akwizytorem, bo nikt nie otworzy mu drzwi – przestrzega red. Michał Fajbusiewicz podczas spotkań „Nie znasz, nie otwieraj”. 
Z myślą o seniorach organizowane są one w całej Polsce. Ich krakowska odsłona odbyła się na Uniwersytecie Ekonomicznym i pokazała, jak bardzo ten temat jest ważny. Nie ma bowiem dnia, by ktoś nie odebrał podejrzanie brzmiącego telefonu, ani tygodnia, by kilkanaście osób nie podpisało umowy z nieuczciwą firmą. 
– Zadzwonili do mnie z firmy telekomunikacyjnej. Myślałam, że to ta sama, z której usług korzystam od lat. Ale to była ich konkurencja. Powiedzieli, że mają dla mnie świetną propozycję – mogę płacić o połowę niższe rachunki! Początkowo nie dowierzałam, ale w końcu dałam się nabrać. Kilka dni później przyszedł ktoś, kto dał mi do podpisania kilka papierów. Podpisałam – opowiada ok. 80-letnia kobieta. 
Oszustwo wyszło na jaw, gdy niebawem do tej pani zadzwoniła „jej” firma z pytaniem, dlaczego chce zerwać dotychczasową umowę. – Nie chciałam! Okazało się, że to ci oszuści wysłali tam pismo w moim imieniu. Dodatkowo dostałam od nich faktury z zaległościami w płatnościach, bo choć przyszli do mnie w czerwcu, to na umowie wpisali marzec. Przez kilka miesięcy nie można się było z tego wyplątać. Udało się, bo dzieci mi pomogły – dodaje.
Najwięcej osób daje się oszukać firmom proponującym tańszy prąd. – Na rynku istnieje bardzo wiele firm energetycznych, dlatego żeby pozyskać klientów, próbują wmawiać ludziom, że to właśnie ich oferta jest najlepsza. Haczyk zawsze jest jednak tak zakopany w umowie, by nie można było łatwo go znaleźć. Dopiero później okazuje się, że coś rzeczywiście było za darmo na jakiś czas. Po upływie tego czasu drożeje jednak podwójnie – zauważa M. Fajbusiewicz. I przypomina, że nawet jeśli zdarzy się nam się podpisać taką umowę z domokrążcą, to zgodnie z prawem mamy 14 dni na odstąpienie od niej. 
– Niedawno odebrałam telefon od firmy energetycznej, która chciała „obniżyć” moje rachunki. Powiedzieli, że ich pracownik jest w terenie, niedaleko miejsca mojego zamieszkania, i nawet za kilka chwil może być u mnie, żeby podpisać umowę. Chcieli tylko, żebym szybko znalazła ostatnią fakturę i potwierdziła wszystkie dane. Na szczęście nie dałam się oszukać i powiedziałam, że skoro do mnie dzwonią, to przecież znają moje dane, więc niczego nie będę potwierdzać. I lepiej, żeby nikt do mnie nie przychodził – cieszy się pani Maria, uczestniczka spotkania na UE.Spotkania „Nie znasz, nie otwieraj!” organizowane są przez firmę Tauron Polska Energia.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama