Przed przyjazdem na studia do Krakowa chciała zamieszkać u sióstr zakonnych, ale nigdzie nie było już miejsc. Zamieszkała więc na stancji, ale po kilku miesiącach została okradziona. Dwa dni później trafiła do akademika urszulanek. – Do dziś nie wiemy z mamą, kim był człowiek, który dał jej telefon do sióstr, ale dobrze się stało. Siostry bardzo ciepło mnie przyjęły i czuję się u nich bezpiecznie jak w domu. A na dodatek tuż obok mnie mieszka Jezus i w każdej chwili mogę wpaść i się z Nim przywitać – opowiada Joasia.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








