Nowy numer 49/2020 Archiwum

Bezdomne dzieci Boże

Albertynki. – Jeśli nie dajemy ubogim Boga, to dajemy za mało – mówi z przekonaniem s. Agnieszka Koteja.

Istnieje wiele instytucji, które w statucie mają wpisane pomaganie bezdomnym. Robią to również na co dzień siostry albertynki. Ich działalność wyróżnia troska o sprawy duchowe tych, którym pomagają zaspokoić głód ciała.

Tajemnica charyzmatu

W 1891 roku brat Albert założył w Krakowie Zgromadzenie Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim. Obłóczyny pierwszych siedmiu albertynek odbyły się w prywatnej kaplicy kard. Albina Dunajewskiego przy ul. Franciszkańskiej 3. Od tego dnia siostry, na wzór świętego założyciela, służą ubogim materialnie i duchowo. Dziś mają swoje domy zakonne w całej Polsce, a także poza jej granicami – w Argentynie, Boliwii, USA, na Ukrainie, na Syberii, we Włoszech. Wszędzie, gdzie przyjdzie im pracować, starają się żyć duchem swojego założyciela i służyć z albertyńską miłością, zaangażowaniem, oddaniem. – Nasze życie powinno być piękne, na chwałę Pana Boga. Tajemnica albertyńskiego charyzmatu polega na tym, aby umieć w człowieku ubogim i bezdomnym odkryć oblicze Chrystusa. Do tego trzeba mieć nadprzyrodzone spojrzenie na drugiego człowieka. Obojętnie, jak się ktoś zachowuje, jak ktoś wygląda, on zawsze jest dzieckiem Bożym. Gdy to się odkryje, wtedy bez większych trudności można posługiwać tym ludziom – tłumaczy s. Edyta. Pierwszymi skojarzeniami, jakie nasuwają się, gdy myślimy o św. bracie Albercie, są ubóstwo i miłość ubogich. – To musi iść w parze. U św. brata Alberta ubóstwo nie jest tylko wolnością dla Pana Boga, ale jest to ubóstwo solidarności. Trzeba żyć ubogo, aby być wiarygodnym. Czy ubogi uwierzyłby nam, że Bóg go kocha, gdybyśmy same nie cierpiały żadnych braków? – pyta retorycznie s. Agnieszka.

Zdecydował list papieża

Albertynki starają się odpowiadać na wyzwania, jakie niosą ze sobą czasy współczesne. Przy ul. Woronicza w Krakowie prowadzą dom opieki i małą jadłodajnię. Dziś chcą również swój dom rekolekcyjny przeznaczyć na nowe dzieła dla ubogich. Ta myśl, która dojrzewała od kilku lat, znalazła mocne potwierdzenie w liście papieża Franciszka, skierowanym do osób konsekrowanych. Prosi on w nim zakony, aby swoje duże domy przeznaczyły dla ubogich. Krakowskie albertynki podjęły konkretne decyzje. Teraz czekają już tylko na zarejestrowanie fundacji, która będzie organizacyjnie i finansowo odpowiedzialna za prowadzenie nowego dzieła. – Diagnoza pomocy społecznej pokazuje, że obecnie pilną potrzebą jest tworzenie mieszkań chronionych dla osób wychodzących z bezdomności – wyjaśnia siostra Agnieszka.

Mieszkania treningowe

W budynku rekolekcyjnym sióstr znajdują się obecnie pokoje z łazienkami oraz duża jadalnia. Po przebudowie powstanie tam kilkanaście samodzielnych mieszkań. Każde z osobnymi licznikami mediów. To w nich będą mogły zamieszkać kobiety, które są już na etapie wychodzenia z bezdomności. Tego typu mieszkania mają być pomostem pomiędzy życiem w placówce dla bezdomnych kobiet i dla matek z dziećmi a samodzielnym życiem w społeczeństwie. Siostry albertynki, pracując w domu samotnej matki w Wadowicach, w przytulisku i w domu matki i dziecka w Krakowie, wiedzą, że niektóre spośród bezdomnych rokują nadzieje, że mogłyby prowadzić własne gospodarstwo domowe. Jednak przejście z placówki zbiorowego zamieszkania do całkowicie samodzielnego życia jest niezwykle trudne, nie tylko z powodów finansowych. Dlatego, zdaniem sióstr, dobry wydaje się pomysł tzw. mieszkań treningowych. Można w nich mieszkać tylko przez określony czas, płacąc zaniżony czynsz, a media opłacając w zależności od ich zużycia. Takie reguły dają możliwość nauczenia się gospodarowania i oszczędności. Warunkiem przyjęcia kogoś do mieszkania jest podjęcie pracy. – Pomysł jest też taki, aby czynsz za mieszkanie był odkładany do depozytu i oddawany na start w całkowitą samodzielność już poza mieszkaniem treningowym. Chodzi o to, by użytkowniczki mieszkań uczyły się żyć odpowiedzialnie. Ich samodzielność na tym etapie musi być monitorowana. Dlatego potrzebne są też etaty trenerów, którzy będą im towarzyszyć w wychodzeniu z bezdomności. W Krakowie kilka mieszkań wspieranych dla bezdomnych matek prowadzi z powodzeniem Dzieło Ojca Pio. Chcemy się uczyć i korzystać z doświadczeń tych, którzy już przetarli szlaki w takiej formie pomocy potrzebującym – wyjaśnia s. Agnieszka. Siostry planują część z kilkunastu mieszkań wynająć po cenie rynkowej po to, aby mieć za co utrzymywać mieszkania treningowe. Remonty mają się zacząć już latem tego roku. Mieszkania treningowe zaczną funkcjonować od jesieni 2016 r. Do tego czasu będzie dopracowywany regulamin domu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama