Nowy numer 25/2018 Archiwum

Prezydent z Prądnika

Najbliżsi sąsiedzi nie kryli dumy, że mają teraz na osiedlu głowę państwa.

Powszechnie wiadomo, że najtrudniej być prorokiem we... własnej małej ojczyźnie. Kraków, rodzinne miasto Andrzeja Dudy, było jedynym dużym ośrodkiem w Małopolsce, w którym wygrał Bronisław Komorowski, choć niewielką różnicą, uzyskując 52,58 proc. głosów. Nowy prezydent RP miał najwięcej zwolenników w Podgórzu i Nowej Hucie, a Krowodrza, z którą jest od lat związany, opowiedziała się w większości za B. Komorowskim. Nawet okręgowa komisja, w której głosował zwycięzca wyborów, nie była dla niego szczęśliwa – dostał w niej o 65 mniej głosów niż kontrkandydat.

Polityka polityką, ale już po wszystkim najbliżsi sąsiedzi z Białego Prądnika nie kryli dumy, że mają teraz na osiedlu głowę państwa – wraz z rodziną. „Przywitali mnie bardzo sympatycznie. Zawiesili balony na poręczy schodów, koło naszych drzwi, z gratulacjami. Bardzo miły gest” – zwierza się prezydent elekt dziennikarzom. Sympatia sąsiadów jest uzasadniona, bo A. Duda faktycznie jest lokalnym patriotą. Kolejne życiowe awanse – na ministra, potem posła i eurodeputowanego – nie skłoniły go, by wyprowadził się do jakiejś modnej dzielnicy willowej. Co więcej, z mieszkania w bloku z wielkiej płyty wraz z żoną i córką uczynił pewną życiową filozofię. Uparcie twierdził, że po prostu dobrze się tam czuje.

O tym, że teraz już nic nie będzie takie samo, przekonał się jednak dość szybko. Ekipy wszystkich telewizji zarejestrowały pod „prezydenckim blokiem” mężczyznę, który po protekcji szukał ratunku u najsławniejszego dziś mieszkańca Prądnika, bo ma problemy z komornikiem, który zaniżył wartość jego majątku. A. Duda w świetle kamer odesłał go do słynnego Biura Pomocy Prawnej, kierowanego przez Janusza Wojciechowskiego.

Powyborczy poniedziałek chciała też normalnie spędzić nauczycielka języka niemieckiego w II Liceum Ogólnokształcącym Agata Kornhauser-Duda. Przyszła jak zwykle do pracy... ale tam czekał na nią komitet powitalny z kwiatami i brawami. Tomasz Podgórski, anglista i członek „Solidarności”, do czerwonych róż dołączył rysunek marszałka Piłsudskiego – dla męża pani Agaty, by kierował się wskazówkami Naczelnika.

Ale prezydentowi elektowi zapewne tego typu podpowiedzi nie są potrzebne. Dał jasny sygnał, że Kraków z jego świętymi miejscami będzie mu bliski także w nowej roli. Nieprzypadkowo pierwsze kroki po powrocie do miasta skierował na Wawel, by złożyć kwiaty na grobie Lecha i Marii Kaczyńskich. Nie ma też przypadku w tym, że w tym hołdzie towarzyszyli mu rodzice – Jan Tadeusz i Janina Milewska-Duda. Przez cały miniony tydzień wszystkie media wędrowały krakowskimi ścieżkami rodziny nowego prezydenta. Jak szybko ustalono, wśród uczniów popularnej Dwójki Agata Kornhauser-Duda cieszy się opinią bardzo wymagającego pedagoga. I tak jest w rzeczywistości, bo nawet w tej niezwykłej sytuacji osobistej postanowiła nie odpuszczać i oznajmiła, że będzie prowadzić lekcje do końca roku szkolnego. Marek Stępski, dyrektor II LO, oznajmił, że bardzo byłby zaskoczony inną decyzją swej podwładnej, która nawet w czasie kampanii prezydenckiej wzięła wolne tylko na jeden dzień. Przy okazji dyrektor Stępski ujawnił dziennikarzom, że tak znakomitą germanistkę znalazł dzięki swojemu byłemu uczniowi... Andrzejowi Dudzie, który 17 lat temu przyszedł do niego i zarekomendował swoją żonę. Sprawdziła się. Ale od września przyjdzie jej już występować przed zgoła innym audytorium.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma