Ale trzeba też czerpać radość z tego, co się robi, trzeba czasem poczuć się wolnym – dodaje kapłan. Jego pasja zaczęła się bardzo zwyczajnie, jak to u młodego chłopaka. – Najpierw mały motocykl i pierwsze fascynacje. Po seminarium można było wrócić do tego, co się w sercu nosiło. I teraz, mimo wielu obowiązków, staram się w miarę możliwości jeździć i włączać się w życie motocyklistów – cieszy się ks. Tomasz.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








