Nowy numer 42/2020 Archiwum

Ewangelizacja po katolicku

Jedno jest pewne. W XX wieku nikt nie pobił w ewangelizacji Matki Teresy z Kalkuty.

800 tys. wolontariuszy na całym świecie – wyobraźmy sobie, jaki ta rzesza ludzi ma wpływ na swoje otoczenie. A jej model polegał na tym, żeby nie mówić ludziom, w co mają wierzyć, ale żeby z nimi być i kochać ich do ostatnich chwil życia – tak mocno, jak Jezus. Karol de Foucauld, który przez lata żył wśród muzułmanów, żył dla ewangelizacji. Ale nigdy nikogo nie „nawrócił”. Czyli nie namawiał na chrześcijaństwo. Ci, którzy za nim poszli, zmienili nasz świat.

Jan Paweł II miał przyjaciół innej wiary. Nie nawracał, ale był taką osobowością, że tłumy chciały z nim być, spotkać go, słuchać i skorzystać z podpowiedzi. Św. Franciszek biegał i krzyczał: „Miłość nie jest kochana!”. Nie namawiał, ale był tak wielkim płomieniem, że zmienił średniowieczną Europę. Czy wreszcie Mała Tereska, która tylko się modliła i stała się sercem ewangelizacji. W tym wszystkim chodzi tylko o jedno: o świadomość wielości modeli ewangelizacji. Bo czy nasze modele ewangelizacji są gorsze niż protestanckie? Jasne, możemy i powinniśmy się od nich uczyć. Ale czy my sami wiemy, czym możemy się podzielić jako Kościół katolicki?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama