Nowy numer 43/2020 Archiwum

Dar języków


Zacznijmy od św. Pawła: „Chciałbym, 
żebyście wszyscy mówili językami” (wszystkie cytaty z 1 Kor 14, 5–15). 


Więc każdy, kto czyta Biblię, powinien wziąć to sobie do serca. Każdy. A nie jest to jakaś przypadkowa nauka, ale Apostoła Narodów. Na czym więc polega ta modlitwa? „Jeśli bowiem modlę się pod wpływem daru języków, duch mój wprawdzie się modli, ale umysł nie odnosi żadnych korzyści”. O to właśnie chodzi: jeśli ktoś posiada dar języków, modli się jego duch.

Zwykle do modlitwy musimy się skupić, pomyśleć, znaleźć dobre warunki do medytacji. Ona wymaga wysiłku. W tym przypadku jednak modlitwa nie przypomina czerpania wody ze studni, ale posiadanie w sercu źródła. Jakby „modliło nam się samo”. Taka modlitwa jest darem Ducha. Tak modlili się pierwsi chrześcijanie. Później może to był rzadszy dar, ale są na przykład przekazy, że tak modlił się św. Dominik. Tak modlą się charyzmatycy. Sam wiele razy, właściwie nieustannie od lat, czułem w sobie taką modlitwę. Robię coś, nagle wchodzę w siebie, a tam trwa modlitwa. Mówi się coś we mnie. To nie są moje słowa. Nie rozumiem ich. Mój jest duch, umysł, ale słowa daje Bóg. Wtedy modlę się o to, co dla Boga ważne. Nie kalkuluję. Bo żeby tak się modlić, trzeba właśnie pozbyć się kontroli na rzecz zaufania Bogu. Dla mnie ta modlitwa jest zwykła. A według św. Pawła – powinna być powszechna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama