Nowy numer 44/2020 Archiwum

Skoki... polityki

Letnie Grand Prix w skokach narciarskich nie odbędzie się. Tymczasem zaplanowane na 2 sierpnia rozgrywki byłyby niewątpliwie sporą atrakcją dla turystów.

Po ogłoszeniu decyzji przez Tatrzański Związek Narciarski o odwołaniu zawodów rozpoczęła się burza medialna. Pojawiły się oświadczenia, wzajemne oskarżenia, a internauci w swoich komentarzach piszą, że górę nad sportem po raz kolejny wzięła polityka. I chyba, niestety, mają rację. Najpierw Wielka Krokiew nie otrzymała od Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) pozwolenia na organizację konkursu. Jak podkreśla Andrzej Kozak, prezes TZN, czas na uzyskanie przez organizatorów certyfikatu minął w połowie lipca. W oficjalnym piśmie informującym o odwołaniu zawodów czytamy, że została ona podyktowana względami bezpieczeństwa i nieodpowiednim stanem technicznym obiektu – rozbiegu i torów najazdowych.

„Organizator prosi wszystkich, którzy kupili bilety, o składanie pism z numerami kont bankowych – pieniądze zostaną zwrócone. Istnieje też możliwość zamiany biletów na styczniowy Puchar Świata w skokach” – brzmi treść oficjalnego komunikatu. TZN przeprasza też wszystkich za niezależną od związku sytuację. Właścicielem Wielkiej Krokwi, obiektu, który w tym roku obchodzi jubileusz 90-lecia, jest Centralny Ośrodek Sportowy w Zakopanem. Argumentacji TZN o odwołaniu zawodów z powodów technicznych dyrektor Jacek Bartlewicz nie przyjmuje do wiadomości. Lokalni dziennikarze dotarli nawet do raportu FIS po wizytacji obiektu przez jego członka, który stwierdza, że skocznia jest w dobrym stanie.

– TZN do tej pory nie podpisał umowy z miastem dotyczącej przejęcia obiektu. Prezes Andrzej Kozak od początku nie chciał organizować GP. Odgrażał się, że certyfikatu z FIS nie będzie. Tymczasem w czerwcu czeski delegat FIS wizytował skocznię i stwierdził, że jest ona w dobrym stanie, wystąpił nawet o certyfikat, na który do tej pory czekamy, ale to tylko TZN, jako członek FIS, może zorganizować zawody – wyjaśnia J. Bartlewicz, dyrektor zakopiańskiego COS. Dyrektor COS dodaje, że skocznia nie jest może w stanie idealnym, ale najlepszym w historii. W ostatnim czasie COS wydał na modernizację obiektu 60 tys. zł. Tymczasem – jak twierdzi A. Kozak – problemy techniczne obiektu sygnalizowała od jakiegoś czasu polska kadra skoczków, jednak jak zapewnia trener polskich skoczków Łukasz Kruczek, nie wspominał on nigdy o tym, że nie mogą się tam odbyć zawody.

Bardzo zaskoczony odwołaniem zawodów był też zakopiański burmistrz Leszek Dorula. – Zależało nam na tym, aby się odbyły. Mieliśmy nawet zarezerwowane pieniądze na ten cel. Nie chcę wchodzić w szczegóły techniczne – zaznacza zakopiański włodarz. Komentarze internautów orientujących się bardzo dobrze, co w sportowym świecie piszczy, nie pozostawiają suchej nitki na działaczach i – jak piszą – wszelkiej maści prezesach. Niestety, po raz kolejny górę nad sportem wzięła wielka polityka. Na odwołanych zawodach ucierpi też niewątpliwie wizerunek polskiej stolicy Tatr i tak już bardzo nadszarpnięty w ostatnim czasie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama