To krzyż, w którym nie ma pasyjki, a siła zmartwychwstania wyryła go wręcz w srebrnym medalionie. Nie ma on równej powierzchni. Ma za to bruzdy oznaczające cierpienie, czyli swoisty „megafon” Boga, za którego pomocą Pan rzeźbi nas na swoje podobieństwo. Pod krzyżem widać też małe stopy i głowę. To znak, że każdy z nas ma wziąć swój krzyż i iść za Jezusem, by być Go godnym – tłumaczy s. Anna Bodzińska NDS, przełożona krakowskiego, jedynego w Polsce domu bezhabitowych sióstr, które „oparły się na Syjonie”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








