Nowy numer 48/2020 Archiwum

Zawód: żebrak

Niedawno wierni odwiedzający bazylikę św. Floriana w Krakowie mieli okazję wysłuchać skierowanego do nich niecodziennego komunikatu, bardziej przypominającego fragment kroniki policyjnej niż ogłoszenie parafialne.

Oto przed świątynią doszło do bójki dwóch żebrzących. Jeden z nich trafił do szpitala. Może stracić oko. Obaj byli pod wpływem alkoholu. Informację uznano za istotny pretekst, by przypomnieć, że osoby znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej mogą w Krakowie liczyć na wsparcie. Na ciepły posiłek, dach nad głową, możliwość zaopatrzenia się w odzież. Żebranie nie jest więc formą walki o przetrwanie, ale sposobem na życie. Niestety, w bardzo wielu przypadkach – głównym źródłem zdobywania pieniędzy na alkohol.

Jak pokazuje przywołana na wstępie historia, sposobem na tyle skutecznym, że mamy już do czynienia z brutalną walką o „miejsca pracy”. Każdy, kto regularnie odwiedza świątynie w centrum Krakowa, zna już większość tych twarzy. Niektórzy z nas próbują więc nawiązać dialog, wskazać adres, gdzie można liczyć na pomoc. Zazwyczaj spotyka się to z nieprzyjemną reakcją. Żebrzący stają się coraz bardziej natarczywi, w ciągu dnia zaczepiają także wiernych modlących się wewnątrz kościoła. Zwracanie uwagi niewiele pomaga. Kampanie społeczne także. Być może powód jest banalny: pomaganie sprawia przyjemność, a moneta rzucona żebrakowi poprawia samopoczucie. Można je sobie jednak poprawić na sto innych sposobów. A wspierać tych, którzy faktycznie tego potrzebują.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama