Nowy numer 3/2021 Archiwum

Migawki z długiego życia

Biografią znanego działacza nowohuckiej „Solidarności”, współzałożyciela Duszpasterstwa Hutników, można by obdzielić kilka aktywnych osób.

Mijając na ulicach Nowej Huty tego starszego, szczupłego pana w okularach, trudno uwierzyć, że ma już 90 lat, niegdyś był dzielnym żołnierzem armii podziemnej, a w latach 80. ub. wieku z nie mniejszą dzielnością uczył w praktyce, czym jest chrześcijańska solidarność. Zbigniew Ferczyk jest związany z Nową Hutą od ponad 60 lat. Przyjechał tu w 1953 roku. Wcześniej był m.in. kasjerem, dziennikarzem sportowym, piłkarzem i bokserem. – Jego życiorysem można by obdzielić kilka bardzo aktywnych osób – mówi zaprzyjaźniony z nim od lat Edward Nowak, kiedyś legendarny przywódca nowohuckiej „Solidarności”, obecnie prezes Stowarzyszenia „Sieć Solidarności”, wspomagającego znajdujących się w potrzebie solidarnościowców i działaczy opozycji z lat 80.

Ukochane Wilno

Zbigniew Ferczyk urodził się 1 października 1925 r. w podwileńskiej Nowej Wilejce, w rodzinie wojskowego, byłego żołnierza II Brygady Legionów. Wychował się jednak w Wilnie. – To miasto było dla mnie wszystkim. Przez 13 lat mieszkania tam przemierzyłem je wzdłuż i wszerz, znałem wszystkie zakątki wileńskie. Pamiętam przyjazd do Wilna marszałka Rydza-Śmigłego. Rozentuzjazmowany wskoczyłem na stopień jego samochodu i jechałem przez pewien czas – wspomina. Już wówczas budziła się w nim żyłka do działania społecznego. – Wyrabiałem sobie pozytywny stosunek do tego, co polskie, co nasze, co patriotyczne. Zacząłem „politykować” w wieku 9 lat, po śmierci marszałka Piłsudskiego. Zawieszono wówczas lekcje w szkole. Siedliśmy w gronie kolegów i zastanawialiśmy sie, co dalej będzie się działo w kraju – opowiada. W czasie wojny przebywał wraz z rodziną w Kielcach, gdzie pracował w Hucie „Ludwików”. Został wówczas żołnierzem armii podziemnej. – Przysięgę składałem w Narodowych Siłach Zbrojnych – mówi. Brał udział m.in. w rozmaitych akcjach dywersyjnych Pogotowia Akcji Specjalnej NSZ. Po utracie kontaktu z tą organizacją został w 1944 r. żołnierzem oddziału partyzanckiego 4. Pułku Piechoty Legionów Armii Krajowej. – Dostałem najpierw stary karabin typu mannlicher, potem zaś mały karabinek kawaleryjski. Wędrowałem wraz z innymi na pomoc walczącej Warszawie – opowiada Z. Ferczyk.

Idea pomocy wzajemnej

Po wojnie imał się rozmaitych zajęć. Przyjechawszy do Krakowa, znalazł pracę w ówczesnej Hucie im. Lenina. Przepracował tutaj 30 lat. Nie rezygnował przy tym z działań antykomunistycznych. Brał udział m.in. w krakowskich demonstracjach w latach 1956 i 1968, w 1980 r. był współzałożycielem nowohuckiej „Solidarności”, uczestnikiem strajków hutniczych w 1981 i 1988 roku. W 1983 r. był zaś jednym z głównych organizatorów Duszpasterstwa Hutników przy kościele cystersów na nowohuckim os. Szklane Domy. Stało się ono nie tylko aktywnym środowiskiem modlitewnym, lecz także ośrodkiem pracy społecznej w trudnym okresie po stanie wojennym. Z. Ferczyk dwoił się i troił, organizując m.in. pomoc dla więźniów politycznych, paczki i kolonie dla dzieci. – Trudno uwierzyć, że udało mu się zgromadzić wokół idei pomocy wzajemnej tak dużo osób. Działali na tak wielką skalę, że dzisiaj pewnie musiałoby się tym zajmować 10 organizacji. Zaczęli od pomocy dla internowanych i innych pokrzywdzonych. Organizowali kolonie, obozy wakacyjne i zimowiska. W sezonie uczestniczyło w nich nawet 200 dzieci. Jeździli do Zawoi, Kasinki, Rabki, Białego Dunajca, nad Wigry... Warunki były trudne: w Zawoi dzieci nocowały na strychu, gdzie wchodziły po drabinie, a obiad jadły w stodole. Na wozie drabiniastym rozłożono deski, a na nich położono białą ceratę – mówi Andrzej Stawiarski, publicysta, w latach 80. dokumentujący aparatem fotograficznym strajki i „zadymy” w Nowej Hucie.

Szabla dla pielgrzyma

– Nie ja byłem tu najważniejszy. Niewiele byśmy osiągnęli, gdyby nie liczne osoby, czasem bezimienne, które wspierały działalność Duszpasterstwa Hutników. Zależało nam, by wszyscy uczestnicy naszych działań czuli, że są członkami wspólnoty. To było chyba ważniejsze niż nakarmienie czy ofiarowanie paczki. Podtrzymywało na duchu – mówi Z. Ferczyk. Nie utracił żyłki społecznej również po 1989 roku. Był m.in. członkiem Komitetu Obywatelskiego „S”, radnym Krakowa oraz pierwszym przewodniczącym Sejmiku Samorządowego Województwa Krakowskiego. Jest aktywny do dziś. Organizuje m.in. coroczne Pielgrzymki Ludzi Pracy do grobu św. Rafała Kalinowskiego w Czernej. Nie zapomnieli o tym jego przyjaciele z „Sieci Solidarności”. Na 90. rocznicę urodzin wręczyli mu w nowohuckim Muzeum PRL-u szablę pamiątkową. – Należała mu się, jako dzielnemu żołnierzowi armii podziemnej i temu, który walczył o wcielenie w życie ideałów „Solidarności” – mówi E. Nowak.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama