Nowy numer 2/2021 Archiwum

Po drugiej stronie słuchawki

Kilka tygodni temu pracownica banku udaremniła próbę wyłudzenia od starszej osoby 30 tys. zł. To pierwszy taki przypadek w Krakowie.

Wydarzenia rozegrały się na Prądniku Czerwonym, gdzie do oddziału PKO BP przyszła starsza kobieta. – Pani miała ok. 80 lat, prosiła o kredyt na ok. 30–40 tys. zł. To bardzo dużo. Zaskoczyło mnie, że nie pytała o wielkość rat, oprocentowanie. Zapytałam więc, do czego jest jej potrzebna taka wielka gotówka, czy ma systematyczny dochód i czy posiada u nas rachunek – wspomina Renata Henc, kierowniczka Zespołu Oddziału Klienta w oddziale banku.

Odpowiedź była zaskakująca. Starsza kobieta nie tylko nie miała konta w banku, bo skromną emeryturę listonosz przynosi jej do domu. Okazało się też, iż odebrała telefon udowadniający, że pomysłowość przestępców nie zna granic. – Dzwoniła płacząca i roztrzęsiona kobieta podająca się za jej wnuczkę. Mówiła, że spowodowała wypadek i przekazała telefon „policjantce”, a ta poinformowała zszokowaną babcię, że „wnuczka” trafi do więzienia, jeśli w ciągu kilku godzin nie wpłaci... 80 tys. zł – opowiada R. Henc.

Starsza pani powiedziała, że nie ma aż tylu pieniędzy, jednak oszuści, zadając kolejne pytania, dowiedzieli się, że kobieta ma w domu 10 tys. zł i pobiera ok. 1,6 tys. emerytury. Zaproponowali, by poszła do najbliższego oddziału banku wziąć kredyt, bo przecież „wnuczkę” trzeba ratować. Zabronili jej też niepokoić syna i nakazali, by na czas nieobecności w domu nie rozłączała rozmowy, tylko odłożyła słuchawkę telefonu stacjonarnego gdzieś na bok. – Gdy pani to opowiedziała, poprosiłam, by poczekała, a z innego pomieszczania zadzwoniłam do naszej centrali, która przekierowała sprawę na policję. Delikatnie powiedziałam staruszce, że ktoś chce ją oszukać i że za chwilę wszystko się wyjaśni – mówi pani Renata.

Po przyjeździe policja przekonała kobietę, że dzieje się poważne przestępstwo. Niestety, ostatecznie oszustów nie udało się ująć. Jak wyjaśnia R. Henc, pracownicy banków są regularnie szkoleni po to, by zapobiegać dramatom starszych osób. – Są one mniej czujne i łatwo wierzą, że ktoś, kto podaje się za rodzinę, rzeczywiście nią jest. Dlatego musimy wyczuć, kiedy klient jest zdenerwowany, nie chce rozmawiać, i odpowiednio zareagować, gdy osoba, która co miesiąc wypłaca np. tysiąc złotych, nagle prosi o ogromną kwotę. Warto wtedy nawiązać rozmowę. W mediach trzeba też powtarzać, by seniorzy nie wierzyli osobom znajdującym się po drugiej stronie słuchawki – przekonuje kierowniczka Zespołu Obsługi Klienta.

Choć policja nie prowadzi statystyk dotyczących oszustw popełnianych na osobach starszych, faktem jest, że ich liczba gwałtownie rośnie, a przestępcy są coraz bardziej wyrachowani. Niestety, często odnoszą sukces i tylko część z nich udaje się potem zatrzymać. – Często przestępcy próbują się uwiarygodnić, przekonując starszą osobę, że np. rozmawia z policjantem, który właśnie namierza oszusta i żeby go ująć, potrzebuje kogoś, kto przekaże pieniądze. Zapewniają też, że po „akcji” wrócą one do właściciela. Policja nigdy tak nie działa – przestrzega Anna Zbroja z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. Bywa też, że przestępcy wywierają na starszej osobie presję czasu i grają na jej emocjach, opowiadając np. historię o śmierci kogoś bliskiego. Proszą wówczas o pieniądze na opłacenie spraw związanych z pogrzebem. – W razie odebrania podejrzanego telefonu nie wolno działać w pośpiechu. Trzeba powiadomić prawdziwą rodzinę oraz policję, dzwoniąc pod numer 112 lub 997.

Więcej na: krakow.gosc.pl.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama