Nowy numer 3/2021 Archiwum

Świętością można się dzielić

Korowody świętych. Pomysł, by w ostatnie dni października przebrać się nie za strzygi i wampiry, ale za św. Maksymiliana, św. Jadwigę, św. Ritę czy św. Jana Pawła II przebojem zdobywa koleje miejscowości i parafie.

W krakowskim Prokocimiu Nowym zaczęło się od przejścia od klasy do klasy. W Libiążu korowód dzieci przebranych za świętych (choć byli też prawdziwi święci, obecni w znaku relikwii) od razu przemaszerował między dwoma kościołami parafialnymi. Najważniejsze jednak, że idea poznawania życiorysów świętych – czy to przez przebrania, czy konkursy, czy przedstawienia – okazała się atrakcyjna dla najmłodszych. Z roku na rok organizowane przed uroczystością Wszystkich Świętych imprezy nabierają rozmachu.

Balonowy finał

„Holy Wins” – bo pod takim hasłem korowód świętych odbywa się w Libiążu – najpierw połączyło dwie parafie – św. Barbary i Przemienienia Pańskiego. W zeszłym roku trafili do nich dwaj neoprezbiterzy – ks. Tomasz Jarosz i ks. Sebastian Kozyra. Razem przygotowali plan i tak się zaczęło. – Na sam pomysł wszyscy reagowali entuzjastycznie, o czym świadczy chociażby frekwencja z zeszłorocznego orszaku – mówi ks. Tomasz. Ulicami Libiąża przeszło wtedy bowiem ok. 300 osób. W tym roku zaangażowany ma być już cały dekanat, a wśród gości specjalnych będzie metropolita krakowski kard. Stanisław Dziwisz. – Wystosowaliśmy też zaproszenie do prezydenta RP, ale nie ma jeszcze jednoznacznej i oficjalnej odpowiedzi – mówi ks. Tomasz. Pojawią się także przedstawiciele władz miasta i powiatu, a sam orszak poprowadzą... harleyowcy na swoich maszynach. Początek korowodu, który odbędzie się 31 października, zaplanowano na godz. 11 w kościele Przemienienia Pańskiego. Po powitaniu i obejrzeniu krótkiej sztuki teatralnej o św. Rozalii orszak wyruszy w kierunku kościoła św. Barbary. Tam w niebo poleci 1049 balonów z cytatami polskich świętych (w zeszłym roku „Holy Wins” odbywało się wieczorem i zakończył je pokaz sztucznych ogni). Będzie ich dokładnie tyle, bo w tym roku przypada 1049. rocznica chrztu Polski.

Święci na ŚDM

Co tak przyciąga w „Holy Wins”? Świętość. A co to takiego? – Moją definicją świętego człowieka jest ktoś, kto – mimo przeciwności losu – pomaga innym. Żeby nim być, trzeba nauczyć się pokory i cierpliwości. Takiego świętego opisuje idealnie zdanie: „Bogu na chwałę, ludziom na pożytek” – mówi Dawid Słowikowski, jeden z ponad 200 wolontariuszy, którzy w tym roku włączyli się w organizację libiąskiego przemarszu. – Będziemy koordynować przebieg orszaku, a także zajmiemy się niespodzianką przygotowaną na koniec. Zdecydowałem się zostać wolontariuszem, bo lubię pomagać, szczególnie że jest to wydarzenie na dużą skalę, a lubię wyzwania – dodaje. Jak zaznacza ks. Jarosz, wolontariusze z gimnazjów dbają także o promocję wydarzenia w internecie, a podczas marszu, ubrani w specjalne koszulki z logo „Holy Wins”, będą nieść ok. 50 flag z napisem: „Święty Zwycięża” oraz 10 z wizerunkami świętych. Będą też flagi Światowych Dni Młodzieży oraz symbole ŚDM – krzyż i ikona. Uczestnicy korowodu poniosą relikwie patronów ŚDM w Krakowie – św. Faustyny i św. Jana Pawła II. – Zależało nam na zaakcentowaniu Światowych Dni Młodzieży. To bardzo ważne wydarzenie religijne, które odbędzie się w naszej ojczyźnie, ale będzie dotyczyło całego świata – zaznacza ks. Tomasz. Dodaje, że związek korowodu świętych z przyszłorocznymi dniami młodzieży jest prosty. – ŚDM nie są wydarzeniem samym w sobie, mają młodym ludziom pomóc m.in. w odnalezieniu sensu życia, czyli powołania. A do świętości wszyscy jesteśmy powołani – wyjaśnia.

Z małej szkoły w świat

W Krakowie pomysł na korowód świętych pojawił się w 2010 r., w osiedlowej szkole w Prokocimiu, o której istnieniu wie już dzisiaj cała Polska. – Smuciło mnie, że dzieci nie wiedzą nic o swoich patronach, nie znają pięknych, polskich zwyczajów, a są przesiąknięte czymś, co całkowicie odbiega od naszych chrześcijańskich tradycji – wspomina Wioletta Oświecińska-Szwej, katechetka w Zespole Szkół Ogólnokształcących Integracyjnych nr 4 w Krakowie. Gdy zbliżał się 1 listopada, dzieci ze szkoły podstawowej dostały zadanie: miały się przebrać, ale już nie za duchy i czarownice, tylko za świętych. – Ku mojej radości, przebrało się całkiem sporo dzieci i w małym korowodzie przeszliśmy przez szkołę, zaglądając do każdej z klas i opowiadając pozostałym uczniom, o co w tym wszystkim chodzi – opowiada pani Wiola.

W 2013 r., gdy w nauczycielskim gronie toczyła się rozmowa o polskiej kulturze i o tym, co dzieje się przed ważnym dla chrześcijan świętem, wniosek był jednogłośny: zabawa w magię oraz żartowanie z upiorów i demonów są dla dzieci szkodliwe i niebezpieczne. – Chciałyśmy więc zrobić coś, by zapobiegać modzie na Halloween i tak w 2013 roku pojawił się pomysł, by ze szkolnego korowodu zrobić ogólnopolski konkurs fotograficzno-literacki – mówi Katarzyna Niedziewicz-Sarba, polonistka, która w korowód i w promowanie świętości zaangażowała się z całych sił. Dzieci pomysł kupiły, a w korowód, który połączył zabawę ze zdobywaniem wiedzy o świętych, włączyły się też ich rodziny. Trzeba było przecież przygotować przebranie (uszycie stroju, np. św. Jadwigi, wymaga o wiele więcej wysiłku niż zarzucenie czarnej peleryny i pomalowanie twarzy) i nauczyć się chociaż kilku faktów o „swoim” świętym. – Nasi uczniowie zaczęli to wszystko przeżywać, a gdy do konkursu zgłaszały się kolejne szkoły, także z wielu miast, sprawa nabrała rozmachu. Okazało się, że świętością można się dzielić – cieszy się W. Oświecińska-Szwej.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama