Nowy numer 43/2020 Archiwum

Orła WRONa nie pokona

Wiele książek o najnowszej historii Polski, konferencje, wystawy, gry edukacyjne, spotkania z młodzieżą, koncerty, udostępnianie archiwaliów. To dorobek oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

Krakowianie i turyści mogli się z nim zapoznać, odwiedzając między 9 a 11 listopada namiot jubileuszowy na Rynku Głównym. – Pokazaliśmy tutaj w pigułce to, czym się zajmowaliśmy przez ostatnie 15 lat. Wiele naszych inicjatyw przecierało szlaki dla innych oddziałów IPN. To, czego dokonaliśmy, to przede wszystkim zasługa naszych 160 pracowników z Biura Edukacji Publicznej, Biura Archiwizacji i Udostępniania Dokumentów oraz Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu – mówi dr Marek Lasota, od 8 lat szefujący krakowskiemu oddziałowi IPN.

– Przez ten czas wydaliśmy ponad 160 publikacji: monografii naukowych, zbiorów wystąpień na konferencjach, książek popularnonaukowych, albumów. Zorganizowaliśmy ponad 30 konferencji naukowych, 60 wystaw, które były następnie pokazywane w wielu miejscach – dodaje szef oddziału, który jest wnikliwym badaczem inwigilacji Karola Wojtyły przez komunistyczną bezpiekę, m.in. autorem książki „Donos na Wojtyłę”.

Krakowską specjalnością było wyciąganie z niepamięci żołnierzy podziemia niepodległościowego oraz działaczy „Solidarności” z lat 1980–1989. Żywi i zmarli pojawiali się na łamach publikacji, wystaw, w trakcie koncertów i spotkań z młodzieżą. Sporo uwagi poświęcono również dziejom Kościoła w czasach PRL. W seriach wydawniczych „Niezłomni” oraz „Kościół w okowach” omawiano m.in. postawy duchowieństwa oraz skierowane przeciw niemu działania komunistycznej bezpieki. Najnowszą książką dotyczącą tego tematu jest praca zbiorowa „Komunistyczny aparat represji wobec Polskiej Prowincji Dominikanów”.

– Krakowski IPN wykonał ogromną pracę. Cenne jest szczególnie zebranie dokumentów pozwalających prześledzić m.in. inwigilację środowisk niepodległościowych w Małopolsce. Gdyby nie IPN, dotarcie do prawdy o czasach PRL byłoby znacznie bardziej utrudnione i rozłożone w czasie – mówi Krzysztof Bzdyl, przewodniczący Związku Konfederatów Polski Niepodległej 1979–1989.

Nie tylko dla uczonych

Prezentacja przeszłości dokonywana przez krakowski oddział IPN nie była przeznaczana tylko dla uczonych. – Monografie naukowe, zbiory relacji, archiwalia stawały się potem kanwą artykułów popularnonaukowych w prasie, wystaw, gier miejskich dla młodzieży, filmów – mówi dr Jarosław Szarek, historyk. Dobrym przykładem mogą być zorganizowane przez IPN obchody 30. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Małopolsce. Ukazał się wówczas nie tylko poświęcony „Solidarności” tom dokumentów, gdzie na przykład na podstawie odnalezionego w zbiorach krakowskiego oddziału IPN dziennikowi decyzji Sztabu Komendy Wojewódzkiej MO można minuta po minucie zrekonstruować wydarzenia z 12 i 13 grudnia po wprowadzeniu stanu wojennego. – Odbyły się także debaty młodzieżowe, pokazy filmów i albumów fotograficznych, wystawa „586 dni stanu wojennego”, plenerowa gra miejska dla młodzieży „Orła WRONa nie pokona”. Chcieliśmy, jak w słynnej solidarnościowej „Piosence dla córki”, „opowiedzieć im o tych wypadkach”. Szukali w centrum Krakowa siedmiu miejsc związanych ze stanem wojennym. Znajdowali przy nich osoby z opornikami na ubraniu (ten elektroniczny podzespół noszono w stanie wojennym jako symbol oporu wobec komuny), które opowiadały im, co działo się tu 30 lat temu. Odwiedzili również AGH i, tak jak 13 grudnia 1981 r., autobusem MPK zostali przewiezieni do kombinatu w Nowej Hucie, gdzie historyczni przywódcy ówczesnego strajku dzielili się wspomnieniami – wylicza dr Szarek.

Wizja Janusza Kurtyki

Podstawy pod to wszystko stworzył prof. Janusz Kurtyka, pierwszy szef oddziału krakowskiego IPN, który w 2010 r. zginął pod Smoleńskiem. – Rola J. Kurtyki w powstaniu krakowskiego oddziału IPN była kluczowa. Miał od razu jasno sprecyzowaną koncepcję jego funkcjonowania. Był znany w środowisku historycznym, orientował się dobrze, jakich historyków chciałby mieć wokół siebie, miał wizję badań, jakie powinny być prowadzone. Miał przy tym całościowy pomysł na to, czym powinien zajmować się IPN. Pomogło mu to na pewno wówczas, gdy w 2005 r. został prezesem całego instytutu. Przywiązywał duże znaczenie do archiwum, uważając je za serce instytutu, będące podstawą działań badawczych i edukacyjnych. Rozpoczął pierwsze działania promocyjne IPN, tu powstała pierwsza seria wydawnictw, tutaj organizowano prezentacje książek, które odbijały się echem w całym kraju. Będąc wybitnym uczonym, rozumiał jednak doskonale funkcje popularyzacji wiedzy o przeszłości, wychodzenia na zewnątrz – mówi Dorota Koczwańska-Kalita, współpracownica J. Kurtyki, obecnie naczelnik delegatury IPN w Kielcach.

– Kraków od początku odgrywał dużą rolę w działaniu IPN. Trzeba przypomnieć, że stąd wywodzili się politycy, m.in. Jan Rokita, którzy mocno zaangażowali się w powstanie instytutu. Wybór J. Kurtyki na szefa oddziału miał – jak się okazało – znaczenie dla działalności całego IPN. Mocną stroną oddziału w minionych 15 latach była praca badawcza i edukacyjna. Ogromną zasługą Filipa Musiała, Henryka Głębockiego i Ewy Zając było wykonanie prac metodologicznych, które ułatwiły badania innym historykom. Tutaj zainicjowano też akcję „Twarze bezpieki”, która potem rozszerzyła się na cały kraj – podsumowuje prof. Ryszard Terlecki, historyk, wicemarszałek Sejmu, były szef krakowskiego oddziału IPN.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama