Nowy numer 42/2020 Archiwum

Od 70 lat na cztery głosy przejdź do galerii

Chór Męski im. ks. Józefa Hajduka z Mszany Dolnej obchodzi jubileusz 70-lecia. Pierwszy raz zaśpiewali podczas Mszy św. przy ekshumowanych ciałach partyzantów AK rozstrzelanych w Kasinie Wielkiej. W niedzielę 22 listopada chórzyści podziękują za tyle lat pięknej historii podczas jednej z Mszy św. w kościele św. Michała Archanioła. To parafia "matka" dla śpiewaków.

Uroczysta Msza św. z udziałem chórzystów, którzy podziękują Bogu i ludziom za 70 lat pięknej służby odbędzie się w niedzielę 22 listopada o godz. 15 w kościele św. Michała Archanioła w Mszanie Dolnej.

Tuż po Eucharystii zaplanowano wyjątkowy koncert, tym razem nie z wysokości chóru, ale sprzed ołtarza.

Chór powstał w 1945 roku. Po raz pierwszy mszańscy chórzyści zaśpiewali podczas Mszy św. żałobnej odprawionej przy ekshumowanych ciałach partyzantów AK rozstrzelanych w Kasinie Wielkiej przez hitlerowskie gestapo.

- Pewnie chór by nie powstał, gdyby nie młody, mszański wikary ks. Józef Hajduk. Kończył się powoli czas wojennej pożogi i młody kapłan wpadł na kapitalny pomysł, aby założyć chór. Wiedział, że śpiew daje radość, wypełnia czas, pozwala zapomnieć o trudnych przeżyciach, jednoczy ludzi. Choć sam nie miał muzycznego przygotowania, zadbał, by początkującymi chórzystami zajął się profesjonalista - wspomina Tadeusz Filipiak, dawny burmistrz Mszany Dolnej, a przez wiele lat także członek chóru.

Pierwszym dyrygentem chóru został krakowianin Stanisław Maraszewski. Niewątpliwie chór męski w tamtej części naszej archidiecezji to rzadkość.

Po dyrygencie z Krakowa, batutę przejął Władysław Mokwa. Zaczynał przygodę w mszańskim chórze śpiewając w tenorach. Dyrygenturę łączył z pracą organisty w mszańskiej parafii.

- Swoim mistrzowskim kunsztem towarzyszył nam kilkadziesiąt lat - zawsze pełen elegancji, nawet w dni powszednie za manuałem organów zasiadał w garniturze i białej koszuli pod krawatem - opowiada Tadeusz Filipiak.

Władysław Mokwa zmarł w niezwykłych okolicznościach. - Podczas corocznego spotkania opłatkowego dyrygował skomponowaną przez siebie kolędą. Uniósł ręce w górę, by dać sygnał do rozpoczęcia utworu i wtedy jego serce nie wytrzymało. Upadł na podłogę, nie pomogła długa reanimacja. Władysław Mokwa zmarł pośród swoich przyjaciół chórzystów, ich rodzin, rzeszy przyjaciół i sympatyków chóru - przypomina niezwykłe fakty z historii chóru i jego dyrygentów Tadeusz Filipiak.

Pod kierownictwem Stanisława Ziębli z Nowego Targu chór koncertuje, śpiewem uświetnia uroczystości kościelne, wyjeżdża poza granice parafii, a także dzięki przemianom ustrojowym po raz pierwszy poza granice Polski.

Spotkanie z Janem Pawłem II, serdeczne rozmowy z rodakiem na Stolicy Piotrowej, to bez wątpienia najważniejsze chwile w całej, długiej historii chóru spod Lubogoszczy.

Po Ziębli chór przejmuje Kazimierz Piętoń - niezwykle pracowity i uzdolniony organista. To pod jego batutą mszańscy chórzyści śpiewają napisane przez Haendla dla zespołu mieszanego słynne oratorium "Mesjasz".

Mszański chór jest zapraszany na koncerty do sąsiednich parafii, co roku uczestniczy w słynnych mszach partyzanckich w kościele w Szczawie.

Kazimierza Piętonia zastępuje młody absolwent krakowskiej szkoły organistów Piotr Wójcik. Jego dyrygowanie początkowo nie było łatwe.

- Oto młokos staje przed historią - wielu chórzystów ma dzieci w wieku nowego dyrygenta. Z czasem zespół i dyrygent "dopasowują" się. Z chóru wybrzmiewają coraz to nowe, niełatwe utwory - wspomina dawny burmistrz Mszany Dolnej.

Chór Męski im. ks. Józefa Hajduka to dziś ponad trzydziestu śpiewających mężczyzn w różnym wieku. Panowie podzieleni są na cztery głosy. Szczególny deficyt odczuwany jest w tenorach, basy mają się dobrze.

Chórzystów można posłuchać na wszelakich uroczystościach o charakterze religijnym i państwowym. Koncertowali w Budapeszcie i Wiedniu, w Ostrej Bramie i Lwowie, na grobach polskich żołnierzy na Monte Casino i w krakowskich Łagiewnikach, przed Czarną Madonną na Jasnej Górze i u Gaździny Podhala w Ludźmierzu.

W roku jubileuszowym mszańskiego chóru zmarło dwóch jego członków - Władysław Popiołek oraz Stanisław Rataj. W chórze śpiewali od początku.

 

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama