GN 43/2020 Archiwum

Terenowa reklama idei

W Strumianach powstają koła koronkowe, a na osiedlu Teatralnym wchodzących na wieczorną niedzielną Mszę św. młodzi ludzie witają uśmiechem i uściskiem ręki. Pomysły są różne, cel jeden.

Liderzy ŚDM mają zarazić jak najwięcej osób ideą spotkania młodych. Mogą, co prawda, liczyć na wsparcie – i swoich duszpasterzy, i św. Jana Pawła II, który Światowe Dni Młodzieży wymyślił i zapoczątkował – ale to na nich spoczywa główna odpowiedzialność. Dla o. Macieja Majdaka, cystersa z krakowskiego opactwa w Mogile, lider to przede wszystkim „twarz” ŚDM. – To nie baner, który stoi koło ołtarza, tylko prawdziwi ludzie, zaangażowani w ważną sprawę – podkreśla zakonnik. Dlatego ważne jest, by był to ktoś z dobrą opinią, autorytetem, pomysłowy, pełen energii, który chce i może poświęcić swój czas. – Żeby coś dawać, trzeba najpierw to mieć – podkreśla o. Maciej, który jest jednocześnie rejonowym koordynatorem przygotowań do ŚDM.

Jego zdaniem jednym z największych wyzwań dla liderów jest przełamywanie schematów i niepoddawanie się narzekaniom, że „nigdy tak nie było”. – To prawda. Ameryki nie odkrywamy. Nigdy nie było ani w Krakowie, ani w Polsce Światowych Dni Młodzieży w takiej formie i na taką skalę. W Częstochowie w 1991 roku były zupełnie inne realia – mówi o. Maciej. Liderzy z os. Teatralnego (parafia NSPJ) wprowadzają „nowe”. Przed wieczorną niedzielną Eucharystią wychodzą przed kościół i każdego z wchodzących witają uśmiechem i uściskiem ręki. – Często w kościele stoimy obok siebie, ale brakuje między nami relacji – mówi Piotr Piechowicz, jeden z nich. Powstała tu też niewielka (kilkuosobowa) grupka, która spotyka się, by podyskutować, pomodlić się, a czasem po prostu wspólnie zrelaksować, choćby grając w gry planszowe. – Kiedyś naszła mnie taka myśl, że może jestem jakiś dziwny, bo chodzę do kościoła, a Bóg jest dla mnie ważny. Te nasze spotkania pozwoliły mi odkryć, że tak nie jest, że jest mnóstwo osób, które myślą podobnie – cieszy się P. Piechowicz. – W czasie ŚDM będzie tak samo, tylko na znacznie większą skalę – dodaje. W Strumianach, parafii, z której w kwadrans można na piechotę dotrzeć na Campus Misericordiae, sporo się dzieje. Od października odbywają się tam m.in. wieczory uwielbienia (powstała przy tej okazji schola GTU – Grupa Twoje Uwielbienie). W zorganizowanej peregrynacji miniatur symboli ŚDM wzięło udział 19 rodzin. – To całkiem sporo, ponieważ „pobyt” symboli w każdym domu trwał tydzień, a na każdy dzień zaplanowane były konkretne modlitwy – mówi Jerzy Konarski. Wraz z żoną Katarzyną są liderami ŚDM w parafii Niepokalanego Serca NMP. W parafii udało się zebrać deklaracje zakwaterowania 700 pielgrzymów (w domach i ogródkach, gdzie młodzi mogą rozbić namioty). Kolejne 800 miejsc znajdą oni w miejscowej szkole.

Liderzy ze Stumian myślą także o tym, co pozostanie po ŚDM. Po lipcu przyszłego roku działalności nie zamierza na pewno kończyć Grupa Twoje Uwielbienie. W planach jest także stworzenie kół koronkowych (działających podobnie do róż różańcowych, ale opartych na Koronce do Miłosierdzia Bożego). – Chcemy też, by sam parafialny komitet ŚDM przetrwał i był grupą, o której wiadomo, że jest na miejscu i można na nią liczyć – zapewnia J. Konarski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama