Nowy numer 42/2021 Archiwum

Pusty talerz? Nie w Krakowie

Maciej Chart-Olasiński zasiada ze swoją rodziną do wigilii. 
W tym roku przy jego stole nie ma pustego nakrycia, jest za to niezwykły gość.

Nebras Othman przyjechał do Krakowa w środę 23 grudnia razem z 7 innymi syryjskimi uchodźcami. Trafił tu dzięki Hani Hakiel, psychoterapeutce, która prowadzi warsztaty w ośrodku
w Berlinie, gdzie Syryjczycy czekają na nadanie statusu uchodźcy. Na swojej stronie Illegal Friends kilka tygodni przed Bożym Narodzeniem Hania szukała rodzin, które w święta ugościłyby jej syryjskich przyjaciół. Znalazła ich aż sześć.


Nebras ma 23 lata i pochodzi z Syrii, gdzie studiował teleinformatykę. Zaangażował się w protest przeciwko rządom Baszara al-Asada, przez co został aresztowany. Na szczęście jego rodzinie udało się wykupić chłopaka. Ze względów bezpieczeństwa postanowił jednak opuścić kraj. W Libii mieszkał prawie 2 lata. Gdy tam także zrobiło się gorąco, Nebras uciekł do Włoch, skąd dostał się do Hamburga. Tam przez 7 miesięcy w obozie czekał na wydanie paszportu genewskiego. Wreszcie trafił do ośrodka w Berlinie. Po 6 miesiącach, dzięki Hani Hakiel, dzień przed tegoroczną Wigilią przyjechał do Krakowa
i właśnie tu spędził 3 niezwykłe dni.


Pod swój dach przyjął go Maciej Chart-Olasiński. To właśnie w towarzystwie 15 członków jego rodziny Nebras spędził prawdziwie polską Wigilię. Młodemu Syryjczykowi opowiadano o świątecznych polskich tradycjach. Co ciekawe, nie zabrakło nawet wspólnego kolędowania. – Nebras całkiem nieźle potrafił czytać teksty i asystować nam przy śpiewaniu – uśmiecha się Maciej.


W Boże Narodzenie wszyscy syryjscy goście w towarzystwie krakowian zwiedzali miasto. Wieczorem zaś zebrali się w domu Hani, gdzie z kolei młode małżeństwo – Mallake i Mohammad – przygotowało prawdziwy syryjski obiad. Po posiłku przyszedł czas na wspólne śpiewanie. Był to moment, który Maciejowi zdecydowanie najbardziej utkwił w pamięci.


– My śpiewaliśmy polskie kolędy, a nasi goście – głównie syryjskie piosenki rewolucyjne. To była naprawdę piękna chwila, bo wszyscy się bardzo wczuli. Dla Syryjczyków ten moment był specjalny, dlatego że muzyka jest mocno obecna w ich kulturze, jednak zazwyczaj są to śpiewy solowe. Tutaj z kolei po raz pierwszy wszyscy śpiewali razem. Te emocje zdecydowanie udzieliły się nam wszystkim – wspomina Maciej.


Święta w towarzystwie wyjątkowych gości to w domu Macieja już niemal tradycja. Dawniej jego mama pomagała repatriantom w ramach Polskiej Akcji Humanitarnej. Także w tym roku bez wahania jego rodzina przyjęła gościa z Syrii.


– Temat uchodźców wzbudza strach w osobach, które mało wiedzą na ten temat. A przecież to są ludzie tacy jak my, z tą różnicą, że byli zmuszeni opuścić swój kraj. Teraz są w nowym, obcym środowisku, czują się samotni i tęsknią za domem – tłumaczy Maciej. – Jeżeli ktoś nie zatrzymał się jedynie na nagłówkach w mediach i potrafi włączyć trochę empatii i pomyśleć, jaka jest sytuacja tych osób, to taki człowiek na pewno się nie boi. Nie ma czego – przekonuje krakowianin. Dodaje też, że z przyjemnością zaprosiłby jeszcze kiedyś do siebie takich niecodziennych gości.


– Większości z nich brakowało tego, co my w Krakowie mieliśmy do zaoferowania – po prostu ciepła i rodzinnej atmosfery. W Niemczech są przecież sami, bez swoich rodzin. To był właśnie pomysł Hani, żeby namiastkę takiego rodzinnego ciepła im zapewnić – mówi Maciej.


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama