Nowy numer 44/2020 Archiwum

Chłodna ocena

Krzysztof Orzechowski nie będzie się ubiegał o kolejną kadencję. Wiosną poznamy nazwisko nowego dyrektora.

Zarząd Województwa Małopolskiego podjął uchwałę o ogłoszeniu konkursu na stanowisko dyrektora Teatru im. Juliusza Słowackiego. Takie jest prawo Zarządu i nie zamierzam z tym dyskutować. Dobrze, że podjęto ostateczną decyzję. Zakończy ona zadziwiającą i przykrą kampanię prasową. Z całego serca życzę Teatrowi, który przez szereg lat był moim drugim domem, żeby pod nowym kierownictwem rozwijał się wspaniale. Dziękuję tym, którzy lojalnie towarzyszyli mi przez minione lata. Dziękuję tym, którzy wspierali mnie w ostatnim czasie. Dziękuję Widzom, którzy tak licznie przychodzili na nasze spektakle – takim oświadczeniem na stronie teatru pożegnał się jego wieloletni dyrektor K. Orzechowski.

Sprawę postawił jasno już dawno. Zapowiedział, że ogłoszenie konkursu na zajmowane przez siebie stanowisko potraktuje jako wotum nieufności od zarządu województwa, któremu teatr podlega, i zakończenie swojej misji. Jest w tym jakaś logika. W ciągu 16 lat kierowania sceną przy pl. Świętego Ducha K. Orzechowski pokazał, jaką ma wizję teatru. Każdy mógł poznać jego sposób pracy z zespołem, stosunek do mód i trendów. To więcej, dużo więcej niż przedstawienie w konkursie swojego CV oraz koncepcji na najbliższe sezony. Rezygnacja z rywalizacji ogłoszonej przez zarząd nie jest więc kaprysem czy gestem urażonej dumy, ale chłodną oceną sytuacji.

Na decyzję zarządu pewien wpływ miała zapewne opinia aktorów teatru, którzy w wewnętrznym głosowaniu także opowiedzieli się za ogłoszeniem konkursu. Zaznaczając przy tym, że nie jest to gest przeciw obecnemu dyrektorowi, ale raczej chęć sprawdzenia, jakie są inne możliwe scenariusze rozwoju sceny. To też naturalna postawa. Dyrektor Orzechowski zawsze zachęcał swój zespół do otwartości i nieustannych, twórczych poszukiwań. I za to między innymi obsypano go kwiatami (i orderami) przy okazji niedawnego jubileuszu 45-lecia pracy artystycznej.

Władze Małopolski konkurs rozpisać mogły, ale... nie musiały. Nie zrobiono tego w przypadku szefów innych placówek kultury podlegających marszałkowi. Na kolejne trzy sezony mandat zaufania otrzymali: Bogusław Nowak, dyrektor Opery Krakowskiej, Tadeusz Konieczny, dyrektor Teatru Scena STU, oraz Andrzej Dziuk, dyrektor zakopiańskiego Teatru im. S.I. Witkiewicza. Nie ma nic dziwnego w tych rekomendacjach, bo działalność wszystkich trzech scen oceniana jest wysoko, zarówno przez krytyków teatralnych, jak i publiczność. Tyle że dokładnie to samo można powiedzieć o Teatrze im. J. Słowackiego.

Czy zatem wszystko potoczyło się tak, jak powinno? Co miał na myśli dyrektor, pisząc o „zadziwiającej i przykrej kampanii”? Być może to, że za sprawą niezawodnej „Gazety Wyborczej” w sprawę konkursu wplątano polityków oraz... samego kard. Stanisława Dziwisza. Zdaniem gazety, miał on jakoby dzwonić do zarządu i naciskać, by dyrektor pozostał na swoim stanowisku. Z tego samego, czysto plotkarskiego źródła pochodziły spekulacje, jakoby za K. Orzechowskim miało lobbować też PiS. Dowód? To właśnie na scenie tego teatru odbyła się w grudniu prezentacja rządowej polityki historycznej. Autor tych spekulacji dyskretnie pominął drobny szczegół, że ustępujący dyrektor był członkiem honorowego komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego w ostatnich wyborach prezydenckich, zaś podczas niedawnego jubileuszu peany na jego cześć wygłaszali marszałek Marek Sowa i wojewoda Jerzy Miller. Zaiste, zadziwiające to i przykre, jak można człowieka z taką klasą jak dyrektor Orzechowski żegnać bez klasy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama