GN 43/2020 Archiwum

Miłosierdzie 2.0

Aplikacja na Rok Jubileuszowy. – Chcemy połączyć doświadczanie miłosierdzia z jego wyświadczaniem i kultem – mówi ks. Rafał Wilkołek ze Skawiny. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ma się to dziać za pomocą... smartfonów.

Jest specjalna aplikacja i można „szerować”, czyli udostępniać treści innym użytkownikom (od ang. „share”, czyli „dzielić się”). Innymi słowy – to, co internauci lubią najbardziej. Nowość tkwi w tym, czym dzielą się użytkownicy „Misericors”, bo tak nazywa się owa aplikacja. Szymon pisze: „Oddałem swoje śniadanie potrzebującemu”; Jakub: „Pomagam przeprowadzić wózek przez przejazd kolejowy”; Kasia: „Odwiedzam chorą koleżankę w domu”; Agnieszka: „Ofiarowałam dzisiejszą Eucharystię w intencji koleżanki, by odbudowała swoją relację z Panem Bogiem”. Co na to inni użytkownicy? Sześć osób chce zrobić podobnie jak Agnieszka, a trzy obiecały swoją modlitwę. Jakuba chcą naśladować trzy osoby. Trzy kolejne wspierają go modlitwą. Tak to mniej więcej działa.

Uczynki w telefonie

„Misericors” (łac. „miłosierny”) to prosta aplikacja, której główną osią są uczynki miłosierdzia – zarówno względem duszy, jak i względem ciała. Katechizmowy katalog użytkownicy aplikacji uzupełniają sami (wystarczy pobrać program na telefon i zalogować się), dopisując pomysły na ich konkretną realizację w codziennym życiu. „Nieumiejętnych pouczać” to nie tylko dzielić się swoją wiedzą, ale też dawać dobry przykład, przyznać rację komuś innemu czy przeczytać dobrą książkę. Lista takich propozycji to jedna część aplikacji. Druga to „Tablica”, na której można podzielić się tym, jaki uczynek zrobiło się danego dnia. Pod każdym takim wpisem są dwie ikonki (zamiast znanego z Facebooka „Lubię to!”), w które mogą klikać pozostali użytkownicy. Dłonie złożone do modlitwy oznaczają wsparcie duchowe – np. dziękczynienie za to, co się udało. Dłonie rozłożone to krótkie świadectwo: „Chcę zrobić tak samo”. – Jedna z kolejnych aktualizacji ma umożliwić także zaproponowanie innym użytkownikom z okolicy (aplikacja będzie wykorzystywać geolokalizację) przyłączenie się do jakiegoś uczynku miłosierdzia, któremu jedna osoba nie może sprostać – wyjaśnia ks. Rafał Wilkołek, współtwórca projektu „Misericors”, doktorant UPJPII w Krakowie. – W ten sposób powstanie grupa „miłosiernych”, działających wspólnie – wyjaśnia. Jak dodaje, to właśnie do łączenia działania w rzeczywistości z wirtualnym świadectwem ma służyć przygotowana aplikacja. Dodatkową inspiracją mają być publikowane codziennie o godz. 15 grafiki z krótkimi tekstami poświęconymi miłosierdziu Bożemu. Chodzi o to, by połączyć trzy wymiary – doświadczanie miłosierdzia, jego wyświadczanie i kult. – Najpierw otrzymujemy łaskę. Później dzięki niej możemy coś konkretnego zrobić dla innych. Skoro jednak dzielimy się czymś, co nie jest nasze, musimy za to dziękować – uwielbiając Boga w Jego miłosierdziu – wyjaśnia ks. Wilkołek. Pierwsi chętni już się pojawili. Od grudnia zeszłego roku aplikację pobrano ponad 8 tys. razy. Wpisy pojawiają się po polsku, angielsku czy hiszpańsku. Sama aplikacja to nie wszystko. „Misericors” to projekt obecny także w mediach społecznościowych (obecnie na Facebooku, Twitterze i Snapchacie) oraz w „klasycznym” internecie. – Portal misericors.org to przede wszystkim „biblioteczka” tekstów o miłosierdziu – na tyle krótkich, żeby można je było przeczytać między jedną a drugą stacją metra – mówi ks. Rafał. Docelowo ma się tam pojawić także m.in. dział poświęcony formom kultu Miłosierdzia Bożego (koronce, Godzinie Miłosierdzia, obrazowi „Jezu, ufam Tobie”) oraz lista dzieł miłosierdzia. – Taki spis jest już gotowy, choć jeszcze nieuporządkowany. To ponad 200 tys. podmiotów z całego świata i nie są to tylko instytucje kościelne – wyjaśnia ks. Wilkołek.

Znane treści w nowej formie

Jak ocenia Krzysztof Kołacz, redaktor technologicznego miesięcznika „iMagazine”, „próba integracji myślenia o Kościele jako o wspólnocie z siecią społecznościową” jest bardzo trafiona. – Zdecydowanie potrzeba takich aplikacji na rynku związanym z duchowością – mówi K. Kołacz. Zauważa, co prawda, niedociągnięcia „Misericors”, jak choćby to, że pod hasłem „memy” w aplikacji kryją się tylko zdjęcia z nałożonym na nie tekstem. – To nie są memy według żadnej ze znanych mi definicji medioznawczych czy specjalistycznych – podkreśla. Zaznacza przy tym, że to nie tylko takie czy inne funkcjonalności danej aplikacji decydują ostatecznie o jej sukcesie. Nie chodzi nawet o to, jak bardzo nowatorski jest dany program. Co zatem działa na użytkowników? Opcji jest kilka. Można do znanych treści dobrać nietypową formę. Taką drogą poszli autorzy jezuickiej aplikacji „Modlitwa w drodze”, która w zeszłym roku otrzymała nagrodę w konkursie Mobile Trend Awards („Misericors” był do niej nominowany w tym roku). Sposób przedstawienia w niej modlitw czy rozważań nie był nowy – to teksty, nagrania, powiadomienia i przypomnienia wyświetlane na telefonie. Kluczowe okazało się jednak dopasowanie tych dwóch elementów, dzięki któremu powstała nowa jakość. Innym sposobem jest sprytne, stopniowe zaangażowanie użytkownika. Tak działa aplikacja „JP2” Centrum Myśli Jana Pawła II. – Sam zacząłem jej używać, a to już o czymś świadczy. Zwykle trudno mi przekonać się do czegoś, co obliguje mnie do dopisania kolejnego punktu na liście codziennych zadań – mówi K. Kołacz. Do „26 dni z Janem Pawłem II” dał się przekonać m.in. dlatego, że treści przygotowane na kolejne dni były różnorodne i nie zajmowały wiele czasu. Od zadań do wykonania (np. wytnij z papieru serduszko i wpisz na nim kilka ciepłych słów, a następnie podaruj serduszko osobie, która jest dla ciebie ważna), przez krótkie cytaty, po filmy i nagrania. Najważniejszy jednak – zwłaszcza w przypadku aplikacji takiej jak „Misericors”, czyli opartej na sieci społecznościowej – jest marketing szeptany. – Jeśli ludzie nie będą sobie polecali jakiejś nowej aplikacji, to żadne pieniądze jej nie wypromują – zapewnia K. Kołacz.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama