GN 43/2020 Archiwum

Ewangelia na deskach

Scena salezjańska. Czy kiedykolwiek podczas Mszy św. widziałeś Chrystusa umierającego na krzyżu? Albo apostołów kładących na ołtarzu Jego martwe Ciało, zdjęte z krzyża? Tegoroczne Misterium Męki Pańskiej nawet „opornym” otwiera oczy.

Na kilka minut przed rozpoczęciem próby generalnej na widowni jest kilkanaście osób. Oprócz nich jest też cały zespół aktorów. Ubrani jeszcze w „cywilne” ubrania, czekają na ostatnie uwagi reżysera. – Zacznijmy od modlitwy. Pomódlmy się, aby ten spektakl był dla nas nie tylko grą aktorską, ale pomógł nam zrozumieć tajemnicę Mszy św. i męki naszego Pana. Spraw, Jezu, abyśmy przez nasze działanie, przez ten spektakl, przyprowadzali ludzi do Ciebie – rozpoczyna modlitwę Marcin Kobierski, reżyser i autor tekstu tegorocznego misterium Męki Pańskiej, granego na scenie u salezjanów przy ul. Tynieckiej w Krakowie. Po chwili modlitewnego skupienia aktorzy idą za kulisy. – Nie modlimy się przed każdą próbą. Tylko przed próbą generalną i przed spektaklami. Choć cały czas zwracam uwagę, że to nie są zwyczajne przedstawienia – wyjaśnia z przekonaniem i błyskiem w oku M. Kobierski, na co dzień aktor krakowskiego teatru Bagatela.

W głąb Tajemnicy

Gasną światła na widowni. Rozsuwa się kurtyna. Reflektory rozświetlają scenę i ustawioną na niej scenografię. Widz czuje, że jest od razu wciągnięty w nurt akcji scenicznej, w której – jak się wkrótce przekona – chodzi o coś więcej niż tylko o teatralne przedstawienie dobrze znanych mu z Ewangelii wydarzeń związanych z męką naszego Zbawiciela. – Zawsze szukam nowego spojrzenia na misterium męki Jezusa. Dlatego, pisząc w tym roku autorski scenariusz, postawiłem sobie za zadanie podprowadzić widza do pogłębionego przeżywania Mszy, by potrafił docierać do głębi tajemnicy Eucharystii, która jest zakryta dla oczu, gdy przeżywa się ją bez zrozumienia, w znudzeniu i rutynie – wyznaje M. Kobierski.

I dodaje, że ten cel chciał osiągnąć poprzez zbudowanie spektaklu na dwóch równoległych planach, które wzajemnie się przeplatają. Pierwszy – „współczesny” – to ołtarz, przy którym „kapłan” sprawuje Mszę św. dla 4 osób, zaś drugi przenosi widza w przeszłość znaną z Ewangelii. Cud rozmnożenia chleba to jedna z pierwszych scen przedstawienia. To wtedy Jezus wypowiada ważne słowa: „Kto spożywa moje ciało, będzie miał życie wieczne”. Kolejna przenosi widza do domu Maryi. Widzimy Ją, jak przygotowuje ciasto na chleb. To w tej chwili przychodzi do Niej Salome wraz z synami Jakubem i Janem, o których dowiadujemy się, że chodzą z Jezusem.

Są też krótka, ale wymowna scena dialogu pomiędzy Piotrem i Judaszem, wątek Barabasza oraz scena, gdy Kajfasz przesłuchuje kobietę cierpiącą na krwotok, która świadczy z przekonaniem, że uzdrowił ją Jezus. Po kilkunastu minutach na planie równoległym zaczyna się Msza św., która będzie trwać do końca spektaklu. Widz szybko odkrywa, że to, co dzieje się podczas Mszy, ma konkretne odniesienie do epizodów męki Zbawiciela, który nie tylko cierpiał kiedyś, ale Jego ofiara krzyżowa jest ciągle obecna podczas liturgii. Wstrząsający jest moment przeistoczenia chleba i wina. Kapłan podnosi w dłoniach hostię i kielich, a w tym momencie na „planie równoległym” oprawcy stawiają pionowo krzyż, na którym umiera Jezus.

Finałowa scena to nie zmartwychwstanie, jak można by oczekiwać, lecz coś więcej – rzeczywistość, której ludzie mogą doświadczać podczas każdej Mszy, pod warunkiem, że będą umieli dostrzegać to, co niewidzialne. Gdy ksiądz na scenie kończy celebrację Mszy i udziela błogosławieństwa końcowego wiernym, którzy w niej uczestniczyli, pojawia się przy nim zmartwychwstały Chrystus. Są razem przy ołtarzu. Ta scena znów dzieje się na dwóch płaszczyznach. Na jednej ksiądz rozsyła wiernych: „Idźcie w pokoju Chrystusa” – mówi, a równocześnie Chrystus w wieczerniku rozsyła swoich apostołów, aby szli i nauczali w Jego imię.

Modlę się, żeby Pan coś zdziałał

Co roku, od kilkudziesięciu lat, salezjańscy klerycy z seminarium przy ul. Tynieckiej w Krakowie przygotowują misterium Męki Pańskiej. Od 4 lat spektakle reżyseruje M. Kobierski, który podkreśla, że za każdym razem ma wewnętrzną potrzebę innego spojrzenia na mękę Chrystusa, jak również na Judasza, Piotra, Piłata. To zaś owocuje coraz to innymi jego autorskimi scenariuszami. Co ciekawe, do scen związanych z męką Jezusa wplata także inne wątki. Cztery lata temu rozbudowany był motyw Barabasza. Rok później w misterium włączona została historia Poznańskiej Piątki, czyli pięciu młodych wychowanków Salezjańskiego Oratorium św. Jana Bosko w Poznaniu, którzy działali w konspiracji, zostali wykryci i skazani na karę śmierci jako zdrajcy Trzeciej Rzeszy. Wyrok wykonano 24 sierpnia 1942 r. W 1999 roku beatyfikował ich papież Jan Paweł II w gronie 108 polskich męczenników. W ubiegłym roku w misterium Męki Pańskiej wplecione było wesele w Kanie Galilejskiej. Prace nad tegorocznym przedstawieniem rozpoczęły się pod koniec października 2015 r. M. Kobierski jest nie tylko autorem scenariusza i reżyserem, ale także przygotował oprawę muzyczną i projekt scenografii.

– Mieliśmy 10 prób w listopadzie, 8 w grudniu i kilka w styczniu. Dopiero na początku roku były próby całości. Zawsze zaczynam najpierw scenami z udziałem dwóch, trzech aktorów. Dopiero przy samym końcu składamy to w całość i wtedy okazuje się, czy ta układanka zaczyna do siebie pasować. Od pierwszych prób nakreślam, co będziemy robić, więc cały zespół zaangażowany w spektakl zna treść całości – zdradza kulisy swojej pracy. Każdy nowy spektakl, który robi na salezjańskiej scenie (a także w innych parafiach, w których reżyseruje przedstawienia), widzi jako przyczynek do osobistego rozwoju duchowego. – Staram się Pana Boga angażować w to, co robię. Proszę Go o pomoc zarówno na etapie pisania scenariusza, jak i wtedy, gdy zaczynamy próby. Często modlę się przed próbami i przed przydzieleniem ról, żeby Pan coś zdziałał, aby ten, kto będzie pracował nad swoją rolą, także przeżył coś w wymiarze duchowym – wyznaje. I tak się dzieje, o czym zaświadczają ci, którzy grają na scenie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama