Nowy numer 2/2021 Archiwum

Jezu, później do Ciebie przyjdę...

Ambasadorzy ŚDM. O współcierpieniu z Chrystusem i marzeniu o kromce chleba z Urszulą Smok – założycielką Fundacji „Podaruj Życie” – Ośrodek Pomocy Osobom z Chorobami Krwi i Nowotworami

Teraz ujęłaś to w swojej „sentencji ambasadora ŚDM”?

Chwilę przed tym widzeniem z Jezusem wzięłam do ręki Pismo Święte i dostałam słowo, że trzeba przebaczać ludziom. Przypomniałam sobie to wszystko pod koniec 2015 roku, gdy miałam za zadanie opisać, czym jest dla mnie miłosierdzie i ułożyć to w sentencję. Myślałam kilka dni, aż nagle, gdy byłam w kościele (często przychodzą tam do mnie ważne myśli), odżyło we mnie wspomnienie tego, co czuł Jezus na krzyżu i co czułam ja, widząc Go. Dlatego sentencja wyszła prosto z mojego serca.

„Miłosierdzie to piękna, czysta i nieskończenie wielka miłość Jezusa otulająca ludzkość. To także Twoja i moja miłość do bliźniego”. Wzniosłe to słowa, choć bardzo proste.

Czułam, że tak właśnie powinnam napisać i przekazać to ludziom. Po pierwsze, że miłosierdzie i miłość Jezusa do człowieka otaczają ludzkość i nasze uczucia. Ta miłość przewyższa wszystko – nawet porównanie jej do miłości rodzica do dziecka jest bardzo odległe. Po drugie, że miłosierdzie to nasza miłość do bliźniego, i że to jest dla Chrystusa bardzo ważne. Jeżeli nie będziemy dostrzegali drugiego człowieka i nie będziemy wrażliwi na jego potrzeby (a wystarczy zwykła uprzejmość, uśmiech, bezinteresowna pomoc), to Jezus nie zdziała dużo. Będziemy na to zamknięci.

Gdy chorowałaś, pomagało Ci mnóstwo osób. To kolejny przejaw Bożej opieki nad Tobą.

Do czasu choroby byłam zwykłą Ulą, a nagle zaczęto dla mnie organizować koncerty. Obcy ludzie – z Polski i zagranicy (m.in. z Francji i Kanady) – zbierali pieniądze i wysyłali przekazy, na które naklejali serduszka, pisali życzenia. Pamiętam wpłaty od pewnego więźnia i od małej dziewczynki, która przekazała mi symboliczną złotówkę. Wszystko to było dla mnie czymś niezwykle pięknym i wzruszającym. Niektórzy dzwonili też do Wrocławia, do prof. Andrzeja Lange, pod którego opieką byłam, żeby o mnie zapytać. W zbiórkę pieniędzy włączyli się też m.in. ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, pracownicy Staromiejskiego Centrum Kultury Młodzieży, Huty im. T. Sendzimira, a konto bezpłatnie udostępnił Zespół Szkół Mechanicznych nr 3 w Krakowie. Ja żyję dzięki Bogu, lekarzom, bratu Mariuszowi, który został dawcą szpiku, i tym wszystkim darczyńcom! Mogę im tylko podziękować, także za pośrednictwem „Gościa”. Dzięki zebranym pieniądzom w najtrudniejszym momencie prof. Lange mógł sprowadzić ze Szwajcarii bardzo drogie lekarstwo. Byłam wtedy pierwszą i jedyną pacjentką, która je dostała. Gdyby nie to, wszystko skończyłoby się inaczej...

Wola nieba chyba była jednak inna – żebyś żyła i pomagała innym. Dług wdzięczności spłacasz nawet po stokroć, bo pomogłaś już ogromnej liczbie osób.

Często tak właśnie czuję, że i fundacja, którą założyłam, uratowała mi życie, nadała sens mojemu cierpieniu. Myślę, że Bóg to wszystko poukładał i z choroby wyciągnął dobro. Pierwszą siedzibą fundacji w latach 2001–2008 był kościół Arka Pana – ks. proboszcz Edward Baniak, wspaniały człowiek, któremu wiele zawdzięczam, udostępnił nam miejsce przy plebanii. Drugą siedzibą, gdzie jesteśmy do dziś, stał się lokal na os. Albertyńskim – taki to Boży przypadek, że i św. Brat Albert czuwa nad tym dziełem! Co ważne, prowadząc fundację, staram się zdawać na wolę Najwyższego. Często rozmawiam z Jezusem, zwłaszcza gdy organizuję większe przedsięwzięcia, na których mi zależy. Zawierzam Mu je.

Miłosierna Ula, która na własnej skórze poczuła dotknięcie Bożego miłosierdzia, ambasadorką ŚDM – a więc także Bożego miłosierdzia – jest w Roku Miłosierdzia. Boże puzzle...

Dziękuję za te miłe i przejmujące słowa. Ten rok będzie czasem obfitości miłosierdzia! Bycie ambasadorką to wspaniały prezent z góry, a oprócz tego będę świętowała 18. urodziny po przeszczepie, jubileusz 15-lecia fundacji, 10. rocznicę swojego ślubu i 45-lecie małżeństwa rodziców. Ślub bierze też mój brat. Z kolei fundacja będzie organizowała 10. Krakowską Konferencję [dotyczącą tematów związanych z onkologią – przyp. red.], a gdyby nie to, że w 2015 r. miałam problemy zdrowotne i nie organizowaliśmy corocznego Marszu Nadziei i Życia, byłby też 10. marsz. Będzie 9. – już dziś na niego zapraszam!

A czym są i będą dla Ciebie Światowe Dni Młodzieży?

Duchem wciąż czuję się młodzieżą, więc na ŚDM czekam! (śmiech) Na swój sposób przeżyję to duchowe spotkanie z Bogiem, papieżem i młodzieżą z całego świata. Dla wielu osób ten czas może być przełomem w życiu. Ja też pędzę każdego dnia i potrzebuję wyciszenia, wsłuchania się w siebie i w głos Boga. Wierzę, że uczestnictwo w ŚDM pomoże mi w tym, a spotkanie z Chrystusem naładuje akumulatory. • Szczegółowe informacje o fundacji i o tym, jak można zostać jej podopiecznym, na: www.podarujzycie.org.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama