Nowy numer 48/2020 Archiwum

Mój szef prezydent

Choć zajęć ma wiele, Andrzej Duda niemal każdy weekend poleca mu spędzać w rodzinnym Krakowie.

Minister Wojciech Kolarski jest podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta RP. W jego kompetencjach leżą m.in. sprawy kultury i polityki historycznej prowadzonej przez głowę państwa. Odpowiada też za dialog społeczny i prowadzi liczne spotkania z przedstawicielami grup społecznych, które chcą kontaktu z prezydentem. – Małopolanie wcale nie mogą liczyć na żadne znajomości czy pierwszeństwo – żartuje na początku rozmowy W. Kolarski. I już całkiem poważnie dodaje, że odpowiada za realizację zobowiązania, o którym w kampanii wyborczej mówił A. Duda, czyli obietnicy, że Pałac Prezydencki będzie otwarty na inicjatywy obywateli.

Skraca dystans

– To, że prezydent, najważniejszy urzędnik w państwie, jest z Krakowa, miasta wyjątkowego, jest bezsprzecznie faktem bardzo ważnym i symbolicznym. Nie możemy jednocześnie zapominać, że chociaż A. Duda jest prezydentem z Małopolski, to reprezentuje całą Polskę, zależy mu na powodzeniu nie tylko swoich rodzinnych stron, ale i całej naszej ojczyzny – podkreśla prezydencki minister, który nie jest jedynym krakusem w Kancelarii Prezydenta RP. – Kiedy zamykaliśmy biuro europosła Dudy po wygranych wyborach w maju 2015 r., prezydent żartował, że pewnie filię krakowską kancelarii głowy państwa będzie trudno otworzyć – wspomina W. Kolarski. A. Dudę zna od ponad 30 lat. Stawiali razem pierwsze kroki w harcerstwie. – To najlepsza szkoła służby publicznej, z której teraz czerpie wzorce prezydent Polski – mówi W. Kolarski. Podkreśla, że Andrzej Duda zawsze miał charyzmę, był i jest typem lidera. – Polityka tego właśnie wymaga. Prezydent jest przekonany do celów, które sobie stawia. Jednocześnie sprawowanie najwyższego urzędu idzie w parze z jego naprawdę autentyczną otwartością na ludzi, która nie zmieniła się od czasu, kiedy go poznałem – podkreśla minister Kolarski. – Wiedziałem, że daleko zajdzie. Nie sądziłem tylko, że zrobi to tak szybko – śmieje się minister. – Prezydent potrafi skracać dystans i umie w naprawdę rewelacyjny sposób łączyć rolę szefa z koleżeństwem. Jeszcze przed wręczeniem mi nominacji podczas rozmowy jasno postawił sprawę, że weekendy należą do mnie i mojej rodziny. Oznacza to, że mogę jechać do Krakowa. Przez ostatnie pół roku odczułem już, co tak naprawdę znaczy rodzinne miasto i powrót do niego – mówi i przyznaje, że kiedy A. Duda wypełniał mandat posła i europosła, również starał się weekendy spędzać z najbliższymi w Krakowie.

Jan Paweł II miał łatwiej

Trudno od W. Kolarskiego usłyszeć krytyczne uwagi pod adresem szefa. – Prezydent jest człowiekiem z natury niezwykle pracowitym. Stąd jako poseł czy europoseł starał się zajmować osobiście wszystkimi, nawet najdrobniejszym sprawami, które do niego trafiały. Wtedy trochę się zżymałem, że przecież aż taki perfekcjonizm nie był potrzebny. Przecież część rzeczy od razu można zrzucić na mnie – szefa biura. Ale dzisiaj myślę, że ta skrupulatność była jednym z powodów tak wysoko ocenianej działalności poselskiej. Stąd można śmiało powiedzieć, choć zabrzmi to pretensjonalnie, że światło w gabinecie pana prezydenta czasami gaśnie jako ostatnie w pałacu przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie – mówi prezydencki minister. W. Kolarski towarzyszył prezydentowi Polski podczas niedawnej wizyty w Zakopanem, kiedy A. Duda wziął udział w „Dudaskach” – wspomnieniach o zmarłych dudziarzach. – Prezydent chce wzmacniać lokalne inicjatywy, promować wydarzenia kulturalne, które stawiają na pielęgnowanie tych jakże pięknych tradycji, lokalnych zwyczajów. Prezydent w Zakopanem wypowiedział ważne słowa o tym, że chciałby, aby Polacy byli wspólnotą o tak silnym poczuciu tożsamości, jaką tworzą górale – przypomina W. Kolarski. Prezydent lubi też górski wypoczynek, choć – z racji obowiązków i środków ostrożności – nie może sobie nań pozwalać. – A. Duda nie ma też szans na wymknięcie się z pałacu, bo przepisy jednoznacznie mówią, że cały czas muszą być z nim funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu. W tej kwestii św. Jan Paweł II miał chyba łatwiej – żartuje na koniec W. Kolarski.

Związany z dominikańską „Kliką”

Wojciech Kolarski jest rodowitym krakowianinem. Ma 44 lata. Jest tatą trojga dzieci uczących się w krakowskich szkołach. Ukończył filozofię na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II. Ponadto studiował filozofię i socjologię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Był stypendystą rządu Wielkiej Brytanii na Sussex University, gdzie uzyskał Postgraduate Diploma in Contemporary European Studies. Był harcerzem i wolontariuszem w dominikańskim duszpasterstwie „Klika” dla osób niepełnosprawnych i ich przyjaciół. Jest przewodniczącym Stowarzyszenia im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie. Pracował w administracji samorządowej w Urzędzie Miasta Krakowa oraz w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Małopolskiego. Był radnym Krakowa. Przyjaciele zwą go „Kolargolem”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama