Nowy numer 48/2020 Archiwum

Matka pomaga matkom

W niedzielę 
22 maja o godz. 11
kard. Stanisław Dziwisz ukoronuje obraz Matki Bożej Saneckiej.

Pielgrzymów lub turystów, którzy odwiedza-
ją stary, pamiętający
XIV wiek gotycki kościół pw. św. Jakuba Ap. w Sance, niewielkiej miejscowości położonej 23 km od Krakowa i 8 km od Krzeszowic, dziwi, że portret patrona świątyni znajduje się w bocznym ołtarzu. W ołtarzu głównym umieszczono zaś barokowy obraz Matki Bożej Saneckiej – Matki Oczekiwanego Macierzyństwa.


W podzięce za łaski


– Obrazy zamieniono miejscami w 1846 r. Było to dowodem wzrastającego kultu maryjnego w parafii. Bezpośrednią przyczyną była m.in. wdzięczność ówczesnej dziedziczki Sanki za wysłuchanie jej próśb o urodzenie żywego i zdrowego dziecka. Wcześniejsze próby kończyły się bowiem poronieniami – mówi ks. Jarosław Żmija, proboszcz parafii w Sance.
Wysłuchanych próśb tego typu było więcej. – Był przypadek, że jedna ze znanych mi kobiet, nie parafianka, długo nie mogła mieć dzieci. Zniecierpliwiona oczekiwaniem była już bliska zdecydowania się na metodę in vitro. Wyperswadowałem jej to. Czekała więc dalej, modląc się do Matki Bożej Saneckiej. I wreszcie się doczekała – urodziły się bliźniaki! Dlatego w modlitwach parafianie i pielgrzymi zwracają się do Matki Bożej tymi słowami: „Matko oczekiwanego macierzyństwa, Pani Sanecka dająca nowe życie” – mówi ks. Żmija.
W kronice parafialnej notowano dawniej i notuje się również i dziś przypadki łask otrzymanych za wstawiennictwem MB Saneckiej. Chodzi także o uzdrowienia. Jednym z przykładów jest powrót do zdrowia Stefanii Wróbel, ciężko chorej na tyfus podczas pobytu w niemieckim obozie koncentracyjnym w Ravensbrück. Drugim zaś – współcześnie wymodlone uzdrowienie z raka. Właśnie ono zmobilizowało sanecką wspólnotę parafialną do starań o koronację obrazu.
Młoda parafianka modliła się za swoją siostrę, u której podczas badań zdiagnozowano raka szyjki macicy oraz wirusa, który go powoduje. „Bardzo się tym przejęłam i kiedyś, będąc na Mszy św., tak sobie pomyślałam, patrząc na obraz Matki Bożej Saneckiej, że skoro otrzymała tyle wotów wdzięczności, to musi »działać« i na pewno mi też pomoże” – wspomina parafianka w swoim świadectwie. Modliła się gorliwie przez kilka tygodni. Kolejne badania siostry wykazały zaś, ku zdumieniu lekarzy, że zarówno symptomy raka, jak i wirus zniknęły zupełnie z jej organizmu.


Widok, 
jakiego nie znali


Przy okazji przygotowań do koronacji parafianie zobaczyli obraz po raz pierwszy w całości. Wcześniej, mimo że widywali go bardzo często podczas modlitw, nie byli w stanie mu się dokładnie przyjrzeć. Srebrna sukienka nałożona w 1793 r. zakrywała bowiem postacie Mary i Dzieciątka Jezus, odsłaniając jedynie ich twarze i dłonie oraz stópki Dzieciątka. Pod szyją MB wisiały wotywne czerwone korale, niczym u ubranych odświętnie kobiet wiejskich. Tło obrazu zakrywało zaś aksamitne obicie.
Sukienkę ściągnięto, by dokonać konserwacji malowidła. Oczom zdumionych parafian ukazał się widok, jakiego nie znali. Zobaczyli Matkę Bożą w sukni koloru karmazynowego, koloru żywej krwi, i w zielonym płaszczu oraz Dzieciątko w sukience czerwonej. Kolorystyka obrazu przypominającego wizerunek Matki Bożej Piaskowej z kościoła karmelitów na krakowskim Piasku ma znaczenie symboliczne. – Widok obrazu po zdjęciu sukienki wzruszył nas do łez – mówi parafianka Joanna Morgaś.
Przy okazji prac konserwatorskich dokonanych przez Maję Augustyńską okazało się, że obraz był dwukrotnie gruntownie przemalowywany i pod obecnym wizerunkiem prawdopodobnie są dwa wcześniejsze.
Koronacja obrazu będzie miała duże znaczenie dla niewielkiej, liczącej 1350 osób społeczności parafialnej. – Wspólnota jest bardzo zwarta, solidarna. Łączą nas zarówno sprawy duchowe, jak i społeczne. Kościół i jego najbliższe sąsiedztwo to nie tylko miejsce modlitw. Zgodnie z zasadą, że w zdrowym ciele zdrowy duch, na pobliskim boisku sportowym grają młodzi piłkarze z parafialnego klubu sportowego Sankovia. Organizowane są również spotkania w stojącej obok plebanii „Jakubówce” – mówi J. Morgaś. – Wydaje mi się, że w ciągu ostatnich lat bardzo wzrośliśmy duchowo – dodaje Ewelina Smerek.
Parafia jest rozwojowa. Liczba urodzin wciąż przewyższa liczbę zgonów. – Od 2009 r., gdy zostałem tu proboszczem, rodzi się co roku co najmniej 20 dzieci – mówi ks. Żmija, którego powołanie kapłańskie ukształtowało się w cieniu Jana Pawła II. W domu mówiło się o papieżu także od mniej oficjalnej strony. Sanecki proboszcz jest bowiem synem sławnego szewca Stanisława Żmii ze Stanisławia Dolnego, który przez wiele lat szył buty dla ojca świętego.
Po koronacji przyjdzie czas na przygotowania do ŚDM. – Parafia zgłosiła chęć przyjęcia 61 pielgrzymów. Być może będą wśród nich Hiszpanie i Węgrzy pochodzenia polskiego. Działa już kilkuosobowy parafialny komitet organizacyjny – informuje proboszcz. – Podzieliliśmy się obowiązkami. Jedni będą pomagać w zakwaterowaniu pielgrzymów, ja zaś zajmę się organizacją ewentualnej obsługi medycznej. Będziemy cały czas do dyspozycji – mówią parafianki Joanna Morgaś i Agnieszka Sańka.


« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama